Przeżyją najsłabsi
Przerwany przelot struną czasową, okręt zagubiony w kosmosie, obca rasa na pokładzie a główny bohater jest tak jakby żywy... (Bez obaw - j. angielski tylko na początku, jeśli uznacie, że nie pasuje poprawię :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
INSUFICIENT ENERGY! – słyszę głos powtarzający to na okrągło, jakby z daleka. HUMAN BEINGS LOST IN PODS: ONE, TWO, THREE… W którym hibernatorze siedzę ja? FOUR… INSUFICIENT ENERGY! Ósmy… FIVE… Mój pod ma numer osiem. …SIX.
Sssssyk.
Wypadam z podu na podłogę. Nie boli. Ciało mam zbyt zmrożone. Leżę. Gdzie do cholery jest serwis medyczny? INSUFICIENT ENERGY! Poczekam. Pośpię chwilę.
Czuję jak ktoś mnie odwraca. Jest dużo cieplej. Nie chce mi się mówić. DIAGNOSTYKA WŁĄCZONA. SPRAWDZAM…. Znam ten głos? To… Defibrylator… Aż tak ze mną źle? Jakoś nie zależy mi.
IMPULULS NIEPOTRZEBNY. NATYCHMIAST WEZWIJ SERWIS MEDYCZNY. WYCHŁODZENIE. LICZNE ODMROŻENIA. BLA BLA BLA…. Nie słucham. Czuję, że chcę wypłynąć z ciała.
BLA BLA BLA Odpływam. Tylko te czerwone błyski wszędzie… Coś idzie bardzo źle…
- przykryj go czymś - to koleś z serwisu medycznego - jak to się otwiera - dobra weź jeszcze czytnik z piątego hibernatora
Niosą mnie gdzieś. Tu jest cieplej.
- centrum medyczne - no dobra, co teraz
Wypływam z ciała. Unoszę się pod sufitem. Dwóch ludzi, których nie kojarzę, przeszukuje ambulatorium medyczne. Z nimi też nie jest dobrze.
- jest tu jakiś terminal? - sprawdź co się stało
Pływam po pokoju. Ten większy, chyba żołnierz położył się pod autodiagnosyką. Jestem ciekaw w jakim jest stanie po tej błyskawicznej dehibernetyzacji? Skrzywienie zawodowe nawet w tym stanie. Patrzę w terminal. Ma liczne uszkodzenia wewnętrzne, odmrożenia i niedokrwienia. DNA uszkodzone w 0.078%. Fatalnie. Daję mu góra dwa dni. Dobrze, że są proste instrukcje, może dadzą radę pomóc i mnie. Nie patrzę w ekran, nie mogę się skupić. Coś mnie odrywa. Czuję, że wszędzie dookoła jest śmierć. Mnóstwo istnień. We mnie też jest śmierć. Boję się. Wracam do ciała. Zaczyna boleć.
PODGRZEWANIE PŁYNU. BLA BLA BLA ROZPOCZNYNAM PRZETACZANIE LIMFY. Czy on wymienił końcówki! Nie ma kojącego ciepła. Limfa nie płynie do mnie. Jestem zawiedziony.
INSUFICIENT ENERGY! ALERT! 73 MINUTES BLA BLA BLA…
- teraz ty
ROZPOCZNYNAM PRZETACZANIE LIMFY. Teraz już czuję złość, dlaczego to wciąż nie ja!
ROZPOCZNYNAM PRZETACZANIE LIMFY. Za daleko… - cholera
- nie starczy energii dla niego - podepnijmy go - jak chcesz, ale nawet u ciebie powiesiło się 3 razy - to medyk
No zróbcie coś wreszcie! Niosą mnie. Jestem miękki, a oni wręcz parzą ciepłem płynów. Wymieńcie końcówki…
Pip! Pip! Pip!
Znajome dźwięki, automatycznego skanera. Wolałbym go sam obsługiwać.
LIMFA NIE MOŻE ZOSTAĆ PRZETOCZONA. PACJENT BLA BLA BLA… SKONTAKTUJ SIĘ Z NAJBLIŻSZYM SERWISEM MEDYCZNYM BLA BLA BLA
O Boże! Ze mną jest bardzo, bardzo źle. Gdzie lekarz!!! Wypływam z ciała. Unoszę się tak lekko.
Patrzę jak taszczą moje ciało do inkubatora. To dobrze, właśnie tam powinno trafić. Patrzę na obraz zniszczenia przez ściany tego potężnego okrętu. Wszystkie hibernatory są zamknięte a w nich setki, nie to tysiące nie obudzonych ciał. Martwych ludzi… Co tu się stało? Odwracam się i widzę braki energii. Wszędzie. Jakby coś ją zabierało, tak intensywnie, że nawet mnie znosi w tamtą stronę. Do środka okrętu… Może trochę na prawo…
Kszy-kSZYT!
To broń! Wracam uwagą do ambulatorium.
- używasz tego tak - tu trzymaj - weź plecak - musimy iść do elektrowni - zaraz wszystko siądzie - nie wiesz co się stało - weź to
- mi też daj te witaminy Po co im witaminy przecież wszystko dostali z limfą?
- co to są drony? Nie wiedzą co to drony? Hahaha…
Pomimo, że leżę, czuję jak płynę za nimi. Bawią mnie. Spieszą się. Korytarze są takie zawiłe.
Hahaha! Przestraszyli się cyborga… Nie wiem czemu, ale wydają mi się zabawni.
Dotarli. Jest tu tyle energii, że nawet ja czuję się mocniejszy. To rdzeń elektrowni. Prąd tej mocy jest jak setki rwących rzek, w jednym wodospadzie. Patrzę dokąd płynie przenikając ściany. Wzdłuż kabli. Nagle strach.. to…
TECHNICAL SUPPORT ONLY!
To było obce… Wróciłem do tej dwójki. Chudzielca technika i dużego żołnierza. Przypomniałem sobie, że żołnierze zawsze są w dziesiątym podzie a technicy w dziewiątym. Medycy w ósmym, ale nie mogłem sobie przypomnieć jak to było dalej.
Technik zakładał skafander. Wielki i chyba ciężki. Wszedł do komory, która opłukiwała i umacniała materiał. Żołnierz surfował po łączach komputera. Jakbym widział jego myśli.
Pokaż życie w sektorach. Pokaż mi okręt. O kurwa!
Przerażenie.
Pokaż zniszczenia! Pokaż tu, pokaż tam, pokaż siam…
Nawet mnie wciągnęło to wpatrywanie się w plazmowy monitor terminalu.
Pokaż ruchy w sektorach. Pokaż zbrojownie. Pokaż plan lotu. Pokaż anomalie. Wszystko na czerwono? Pokaż gdzie jesteśmy? Jak w tych raportach mam znaleźć to, czego szukam?
INSUFICIENT ENERGY! ALERT! 13 MINUTES BLA BLA BLA…
Pokaż pobór energii.
Bezradność rosła w żołnierzu, jak drożdże na cukrze. Czułem to coraz mocniej. On nie wiedział, czego szuka, a ja nie chciałem tego czuć.
Poszukałem technika. Wtedy poczułem jego strach, dużo intensywniejszy. W jednej chwili byłem przy nim. Widziałem jak się waha. Chciał wyjąć wtyczkę. Uratować tę elektrownię, odcinając pobór energii dla reszty statku. Chwycił wtyczkę oznaczoną DK10 i odbezpieczył zawleczkę. Potem spojrzał ze strachem w górę. Prosto na mnie.
PRIORITY TO DEFEND LIFE SUPPORT SYSTEMS.
Odezwał się nagrany głos jakby w głębi mnie. Odskoczyłem spłoszony tym wszystkim.
ARE YOU SURE YOU WANT TO DO THIS? THIS ENERGY SUPPORT… SUPPORT… SYSTEM FAILURE…
Zobaczyłem robota strażnika wiszącego na szynie pod sufitem... Elektryczne oko wpatrywało się w technika. Cztery lufy lasera rozstawione na cztery strony świata obracały się zgrzytając. Urządzenie szwankowało. Było już prawie skrystalizowane. Ale wciąż znało swój cel. Chronić życie. Na pierwszy rzut oka nie powinno w ogóle działać. Technik na coś czekał.
- Boże szybciej…
Patrzył raz w górę na obracający się automat, raz w dół na mały licznik, który za kilkanaście sekund miał pokazać zero. System się odblokował, elektroniczny obrońca drgnął, po czym ustawił jedną z czterech luf na technika. Ten błyskawicznie podniósł rękę z wtyczki.
STOP! YOUR LIFE IS IN DANGER. THIS ENERGY SUPPORT… …
Zatnie się pomyślałem. Jednak system znalazł potrzebne obejście.
MAXIMUM LEVEL POPULATION RICHED. ACTION PROTECT LIFE!
Urządzenie lekko drgnęło próbując zmienić położenie. Okazało się, że musi przestawić lufę. Technik błyskawicznie szarpnął wtyczkę. Odskoczył i straciłem go z oczu.
Nagła energia, która zawirowała w tym miejscu odepchnęła mnie z nieprawdopodobną mocą. Poleciałem przez ściany mijając po drodze magazyn i jakieś maszynerie, aż znalazłem się za okrętem. Byłem przerażony, że ta moc prawie rozerwała mój niebyt. Przez chwilę widziałem ciemny kanciasty, wrzecionowaty kształt okrętu, z trzema potężnymi silnikami. Od drugiej strony w burtę okrętu wbity był inny okręt. Obcy. O ostrych kształtach przypominający trochę wyszlifowaną czarną rudę. Oddalałem się, bardzo szybko, a kosmos był… zimny. Tak bardzo pragnąłem wrócić.
---------------------------------------------------------------------
Phhhhust!
Boli… Ciemno… Niedobrze… Gdzie jestem?
UWAGA! PROSZĘ NIE DOTYKAĆ CIAŁA! PRZYGOTOWYWANY E-SHOCK!
Znam to. System stara się przytrzymać kogoś przy życiu…
Phhhhust!
AAAaaaa!
To ja… Ten ból. Czułem jak mozolnie ruszyło moje serce a z nim mój oddech…
PROSZĘ NIE DOTYKAĆ CIAŁA. SKANOWANIE W TOKU. BLA BLA BLA.
Słyszałem swoje serce… Wiem, że kolejnego impulsu nie będzie. Chcę spać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Patrz jeszcze raz. Cyborgi idą, w szeregu. - Tu po prawej. To różowe widzisz? - Wygląda jak korytarz. Potem błysk jakby energii. - Jakaś broń energetyczna? - Niespecjalnie, raczej wyładowanie. - Ale co to jest? - Jakaś materia, tkanka. - Cofnij i daj obraz z tego trzeciego. - Nie ma uszkodzeń, patrz na leżących. - Kupa złomu. - Faktycznie nie draśnięta. - Ten korytarz jest poza statkiem widziałeś? - Właśnie wiem. - Wiesz coś o życiu pozaziemskim? - Inteligentnego nie ma. - Jesteś pewien? - Nie, ale sprawdź w terminalu.
- Kończy się przetaczanie.
Pfffhuuung!
Zadrżało wszystko dookoła. Chwilowy brak grawitacji prawie uniósł moje ciało.
- Cholera co to było? - Musimy iść odciąć elektrownie z pozostałych sektorów. Może nastąpić eksplozja. - Czyli wracamy. - To nie takie proste, nasza elektrownia w BS10 zrobiła obejście i znów oddaje energię innymi łączami. Nie ma już co tam odcinać, chyba że nas. - No to idziemy, daleko?
- Co się dzieje?
Nowy słaby głos, którego wcześniej nie słyszałem…
- Patrz obudził się. - Witaj, skończyliśmy Ci przetaczać płyny. Jak się czujesz? - Kim wy jesteście? Gdzie ja jestem? - Tak jak my z hibernatora. - Gdzie jestem? - Na okręcie, mamy tu poważny problem. - Skąd się tu wziąłem? - Znaleźliśmy Cię w przypiętego do defibrylatora, koło podu. Sam się przypiąłeś pamiętasz?. - Nie. - Jak się czujesz? - Niedobrze mi. - No zdrowy nie jesteś. - Hej musimy iść! - Wiem. - Kim jesteście? - Później musimy iść, mamy mało czasu - Nie idźcie… - Gdzie są lekarze. - Niema. - Jak toniema?
Byłem taki słaby… Nie chciało mi się dłużej słuchać. Odpłynąłem.
- Fern!!! - Do diabła z nim. A niech idzie. - Masz jakąś broń dla mnie? - No mówisz jak, żołnierz. Możesz chodzić? - Pewnie. - Nie wyglądasz pewnie. - A co z nim? - Przytrzymaj się tego. Medyk, chyba nie wyjdzie.
Ty też chłopie masz dwa dni bez profesjonalnej opieki, teraz trzymają Cię tylko leki.
- Przydałby się medyk. - Opowiedz co się stało? - Nie rozumiem tego dobrze. Chyba zostaliśmy trafieni. A może to był abordaż. Nie mam pewności. Na trzech kondygnacjach są liczne uszkodzenia. Ogromne. Ze 30 może 40 sektorów. Brak kontaktu i monitoringu w tych miejscach. Widzieliśmy ruchy, w sąsiadujących obszarach. Coś obcego chodzi po okręcie. Wszędzie braki w energii. Co gorsza wygląda na to, że tylko my tu przeżyliśmy. - Kim jesteś? - Słabo pamiętam, Larry Wolf, żołnierz. Ale teraz nic mi to nie mówi. - A ten co poszedł? - To technik, Fern. Wie chyba więcej o tym co się dzieje. Mówił coś o braku dekompresji i wykluczył kolizję. Z tego co czytał i analizował, zrozumiałem, że chyba wypadliśmy ze struny i system nie wie gdzie jest. Weź to ubierz.
- Zobaczysz co u niego?
INSUFICIENT ENERGY! ALERT! 89 MINUTES TO TOTAL RESOURCES CONSUMPTION.
- Niedobrze… - Mam nadzieję, że technik coś poradzi. - O ile przeżyje, bo polazł beze mnie. - Poszukaj w terminalu gdzie jest. - Tamto mruga. - O można medykowi podać limfę. - Włącz tamto. - Tak. - Tu jest napisane: tryb awaryjny z uzasadnieniem, że spodziewany brak energii. - Yhy. Wciskaj jak się da.
Klik!
Ciepło… Jak ciepło…
- A tak w ogóle co to ten napęd strunowy? - No jak mam Ci to wytłumaczyć. Struna pomiędzy dwoma punktami, czas płynie inaczej w strunie, i tylko tam, dzięki temu podróżujemy. - Obudzi się wkrótce… - Co teraz robimy? - Idziemy do zbrojowni.
Glosy nikły coraz bardziej, gdy opuścili pokój.
- Były jeszcze jakieś problemy z dronami - I coś rozwaliło wszystkie cyborgi…
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Charknięcie interkomu i głos technika wybudził mnie z płytkiego snu.
- Chłopaki… Tu jest jakaś różowa substancja, która idzie po drutach energetycznych. Hej! słyszycie mnie? - Halo?!
- Słyszymy Cię, podaj namiar gdzie jesteś?
INSUFICIENT ENERGY! ALERT! 51 MINUTES TO TOTAL RESOURCES CONSUMPTION.
- Słyszymy Cię, gdzie jesteś? - Skoro to substancja, weź jeszcze miotacz. - Hallo Fern?! Jesteś? - Co to? - Dźwiękowy, nie powinien być używany na okręcie. - Fern odbiór?
BWWwwwwuuuuu!! Znów drżenie okrętu.
Pfffhuuung!!! Pfffhuunng!!!
Dalekie wybuchy.
- … - Co to do cholery? - Odcięło pół okrętu. - No coś ty? - Popatrz w terminal…
ENERGY PROBLEMS SOLVED. RESOURCES FOR 285 YEARS.
- Dwieście osiemdziesiąt pięć lat, ulżyło mi.
- Jesteście? - Rozwiązałeś problem? - Tak jakby… idę. - Gdzie jesteś? - … - Gdzie jesteś? -… - Zgłoś się? - …Już idę. - Dobra będziemy w ambulatorium.
Czułem się fizycznie znacznie lepiej. Tylko te ciarki na skórze i jakieś sztywności wewnątrz ciała. Chciałem się przygotować na ich przyjście. Usiadłem. Miałem mnóstwo energii, ale doświadczenie mówiło mi, że to wcale nie za dobrze. Mój umysł z chwili na chwilę stawał się zamiast jaśniejszy to bardziej splątany. Czułem się jakbym patrzył przez coraz czarniejszą tubę świadomości a w tym samym czasie ktoś wsadził mi wtyczkę w tyłek. Energia mnie rozpierała.
Wsssstrzych! Wsssstrzych! Wsssstrzych! Wsssstrzych! Wsssstrzych!
Ten dźwięk też skądś znałem… Do jasnego pokoju wszedł ciężki egzopancerz a w nim Larry. Do srebrnawej konstrukcji były poprzypinane najprzeróżniejsze bronie. Wyglądał jak kilka cyborgów zamontowanych na jednym człowieku. Wydawał się potężny. Myśli znów przestawały być czyste. Wzrok mi się rozstrzał. Wszystko w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil geo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…