Wróć do katalogu

Przyjaciółka

Krótka historia człowieka, który chciał normalności, lecz wybrał błędną drogę.

kubik, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przyjaciółka

Cisza. Cisza tak wyrazista w której tylko natrętna mucha ma swoje zdanie. Lata, brzęczy i siada mi na nosie. Nie zabijam. Ja nie z tych. Miałem ciężki dzień. Nie mam siły, mocy i chęci. Siedzę z rodziną. Ania podaję obiad, a ja z impetem rzucam się na podsmażoną wątróbkę z cebulką. Siarczyście macham widelcem. Jestem tak głodny, że nawet nie zauważyłem kulki pieprzu. Wyrazisty, lecz fatalny jak dla mnie smak skrzywił moją ogoloną twarz. Ania zaczęła się śmiać. Uśmiech miała cudowny. Cała była cudowna. Oczy, nos, włosy. Codziennie ją widzę, ale nadal nie mogę nacieszyć się jej brunatnym kucykiem. Jest taka piękna. A zwiewna sukienka w kratę dodaje jej tylko uroku. Dłoń mnie świerzbiła by unieść ją tak by zobaczyć co ma pod – koronkę, stringi czy naturalne piękno w całej okazałości. Nie pierwszy raz to chciałem zrobić i nie jeden raz to robiłem. Do kuchni weszła Natalia. To jest moja córka. Nastolatka siedemnaście lat. Blondynka po mnie, reszta jest od matki. Uczy się w liceum na profilu bio-chem. Czasem mi opowiada, że chce zostać stomatologiem. Ja również chcę tego, może jeszcze bardziej niż ona sama. Niech dziewczyna wyjdzie na ludzi, nie tak jak ojciec budowlaniec. Od raz podbiegła do mnie i zawiesiła się mi na szyi. Było tak przyjemnie. Pocałowała mnie w policzek i spytała jak minął mi dzień. A dni takiemu staruchowi jak ja mijają jednym ciągiem, sznurem, równiutko jak po przyłożeniu poziomicy. Jeśli jest zima śpi się do siódmej, czasem nawet dłużej, gdy budowa stoi przez mrozy, śniegi i leniwego szefa. Latem godzina czwarta rano, lecz średnio do dziesiątej, potem druga zmiana od siedemnastej do szarówki. Ciągłe podawanie pustaków, tłuczenie młotkiem, noszenie worków z zaprawą i dźwięk mieszania…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych