Wróć do katalogu

Przyjaźń, która miała trwać wiecznie cz 3. (Ost.)

Przepraszam Was, że tak długo nie pisałam opowiadań, niestety miałam pełne ręce nauki. Chcę Wam to więc wynagrodzić. To już ostatnia część poprzedniego opowiadania, niestety nie zakończona happy endem. Ale dalej już wtajemniczać Was nie będę, więc cz

Columba, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To był czwartek. Godzina 11, za pięć minut właśnie miała się zacząć lekcja w-f'u. Nikola jeszcze nie wróciła do szkoły, miała przyjść w poniedziałek... -Ej, Ola ty nie ćwiczysz, wzięłabyś mój telefon potrzymała? Tylko weź mi nie przeglądaj sms'ów ok?-rzekł Dawid, przekazując telefon koleżance. -Ok, nie ma sprawy.-posłała mu uśmiech. Dzwonek, raport zgłoszony, rozgrzewka zrobiona, czas wybrać drużyny. Dobra, wybrali i zaczęli grać w piłkę nożną. Olka zajęła miejsce w kącie na ławce, od razu podszedł do niej Eryk, który również nie ćwiczył na tym w-f'ie. -Siemka Olka, czyje masz telefony?-zapytał chłopak. -Aaa trochę ich mam, z pięć chyba, a co?-zapytała. -Nic, a czyje tak dokładniej?-wypytywał dalej. -No kurde, Dawida, Izki, Adriana, Natalii i Olka. Po co ci to wiedzieć?-zapytała zdziwiona. -Tak się tylko zapytałem. Siedzieli tak jeszcze koło dziesięciu minut. Nagle Olka oznajmiła mu, że musi wyjść do łazienki i zapytała czy by nie popilnował telefonów. Eryk od razu przytaknął. Kiedy dziewczyna już wyszła, wziął się do roboty. Zaczął przeglądać wszystkie telefony. Jednak ani jednego nie udało mu się odblokować. Został jedynie telefon Dawida... Nie miał on hasła, więc Eryk śmiało wziął się do czytania wszystkich wiadomości. Trafił na wiadomości z Nikolą... wyczytał wszystko śmiejąc się podle. I wtedy wpadł na świetny pomysł (jeśli to w ogóle można było nazwać 'świetnym' pomysłem). Zaczął pisać wiadomość do Nikoli, ale dyskretnie żeby nikt nie zobaczył co wypisuje, więc poszedł w inny kąt, żeby dokończyć swoje 'arcydzieło'. Chciał już bowiem do końca zniszczyć Nikolę, tą jej przyjaźń z Dawidem i wszystko inne. W końcu skończył, ciekawość zżera was napewno co napisał a otóż było to tak: "Siemka Nikola. Słuchaj, chciałem Ci coś powiedzieć, otóż przyjaźnimy się już bardzo długo, ale przez te kilka dni przemyślałem wszystko, zrozumiałem, że nic z tego nie będzie, chciałem Ci pomóc z tego wyjść. Pewnie już wyszłaś, jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, ale... nie możemy dalej kontynuować naszej przyjaźni, bo to nie ma sensu. Wydaje mi się, że to co zrobiłaś było strasznie głupie i nieodpowiedzialne. Nie mam już siły się przyjaźnić z taką dziewczyną. Przepraszam, ale to koniec. Mam nadzieję, że nie zrobisz sobie krzywdy z tego powodu, lecz ja tak dłużej nie mogę. Żegnam." ,,Iii... wyślij, haha. Ale będą jaja."-pomyślał sobie Eryk śmiejąc się pod nosem cicho. Wiadomość doszła. Nikola od razu odczytała. Nie mogła uwierzyć w to co jest napisane, że niby jej najlepszy, najbliższy jej sercu przyjaciel mógł coś takiego napisać, nie wierzyła, nie potrafiła... popłakała się. Miała wszystkiego dość, całego świata, wszystko co ją otaczało zrobiło się czarno-białe. Chciała to skończyć...

*** To był kolejny dzień, piątek. Poprzedniego dnia, Dawid nie mógł odwiedzić Nikoli, więc wysłał jej wiadomość (oczywiście, nie było tej wiadomości, którą napisał wcześniej Eryk, bo od razu po dojściu, usunął. Nikt o niczym nie wiedział, dopiero wszystko stało się jasne na ostatnie lekcji, na świetlicy co się wydarzyło, klasę IB odwiedził wtedy dyrektor...Wszyscy siedzieli w ławkach, a to grali w jakieś gry warcaby i różne inne, inni opowiadali żarty, jeszcze inni odrabiali lekcje, no a jeszcze inna grupa, oczywiście serfowała po internecie, na telefonach, bo jak to na świetlicy, nie wchodzić na FB i inne portale społecznościowe. Słychać było pukanie do drzwi klasowych. -Proszę.- rzekła nauczycielka. Do klasy wszedł dyrektor. Wszyscy od razu pochowali telefony i siedli prosto w ławkach. -Droga klaso, mam dla was bardzo ważną wiadomość.-rzekł dyrektor z grobową miną. -Pewnie jakiś konkurs, czy coś podobnego.-powiedział Dawid do Adriana. -Otóż wasza koleżanka... dowiedziałem się od jej rodziców, że nie żyje i podobno w poniedziałek ma być pogrzeb.-rzekł pan Stanisław. Klasa siedziała jak wmurowana, nikt nie mógł uwierzyć w to co się stało. Nie chcieli... Ta dziewczyna co od zawsze śmiała się z Nikoli siedziała ze łzami w oczach, obwiniała siebie za wszystko, a ten chłopak, który zawsze ją przy wszystkich poniżał też siedzi jak wryty nie mogąc uwierzyć w to co przez cały czas robił, jak ją traktował, teraz nagle dowiedział się że nie żyje i obwinia za wszystko siebie. Trójka przyjaciół (a mianowicie Iza, Dawid i Adrian) wytrzeszczyli tylko oczy. -Hehe pan żartuje? Żartuje pan, prawda? To jest żart tak?!-krzyknął Dawid. -Daaawid...-powiedział pan dyrektor spokojnym głosem podchodząc do chłopca. On rozszerzył tylko bardziej źrenice. -Dawid... pan dyrektor mówi prawdę...-rzekł Adrian, klepiąc kumpla po ramieniu. -Nie... pan nie mówi prawdy! To nie może być prawda!-krzyknął na całą klasę ze łzami w oczach. -Niestety... przykro mi.-rzekł pan Stanisław. Chłopak nie odpowiedział nic, wybiegł z klasy...

*** -Oni wszyscy są bez serca. Ja nie wierze ona żyje, wrócę do domu, pójdę do niej i zastanę ją uśmiechniętą w progu.-powtarzał Dawid, do przyjaciół, którzy siedzieli obok niego. -Dawid... ale pan mówił prawdę, przykro mi.-powiedział Adrian, powstrzymując łzy, które cisnęły mu się do oczu. -Nie! Nieprawda! Wy wszyscy kłamiecie, wy kłamiecie, albo mi się to śni...-krzyczał brunet, któremu łzy spływały po policzkach. -Dawid, jej nie ma! Zrozum to! Jej nie ma, ona nie żyje!-wykrzyczała na cały głos Izka, wylewając potoki łez. -Czemu to zrobiła, czemu?! Czemu?!-łkał. -Nie wiem, naprawdę nie wiem.-mówiła cicho Iza, łykając śliny. -Skoro ona nie żyje... ja chyba też już nie mam dla kogo żyć. -Pojebało cię?! Ty chcesz się zabić, tak?! Wiesz, że ona by tego nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych