Wróć do katalogu

PRZYJDŹ

o tajemniczej nieznajomej........

AKNE, opublikowano , 4 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Prosiłem Ją tyle razy, żeby przyszła. Żeby przyszła i w końcu to zrobiła. Tak bardzo tego pragnąłem, tak bardzo... Przychodziła często. Za każdym razem celem Jej wizyty nie była, niestety, moja prośba. Pamiętam, raz przyszła. Była taka zwyczajna, normalna. Jak zwykle punktualna. Ubranie, ot, zwykłe dżinsy i bluza. Nic, co mogłoby mnie ucieszyć. Wszystko było takie zwyczajne, że aż dziwne. Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Usiadła naprzeciwko. Długo się nie odzywała, patrzyła tylko wciąż na jedno miejsce na ścianie w ogóle nie mrugając powiekami. Zawsze Jej tego zazdrościłem... Ja tak nie potrafiłem. Nigdy nie posiadłem tej zdolności. I to była zasadnicza różnica między nami. Taka granica, której żadne z nas nie umiało przekroczyć. Siedziała... Wyglądała normalnie, ale jednak było w niej coś zadziwiającego. W powietrzu unosiła się jakaś niesamowitość... Czuło się, że tego dnia coś ważnego, coś oczekiwanego, coś przełomowego musi się wydarzyć. Coś, o czym tak długo marzyłem. Nie miałem nawet odwagi dłużej na Nią spojrzeć. Myślałem, że to może psuć to, co do tej pory działo się wokół… Kiedy tylko moje rozbiegane oczy choć na moment natrafiły na Jej blado-siną twarz, na Jej nieludzko błyszczące oczy, na Jej niemal przezroczystą szyję; ze strachu szybko je zamykałem, aby po chwili otworzyć i widzieć już coś innego: kolorowy obrazek, wazon z kwiatami, które przyniosła mi ostatnim razem, czarną ścianę, nierówno poukładane książki... Cokolwiek, byleby nie widzieć tej, którą tak bardzo kochałem, taj, której równocześnie tak bardzo nienawidziłem, tej za którą tak bardzo tęskniłem, kiedy odchodziła choć na chwilę... Byłem ogromnym egoistą. Chciałem Ją mieć tylko dla siebie, na własność. Nie chciałem wypuścić z objęć, kiedy zostawała wzywana, bo właśnie ktoś był bardziej potrzebujący. Wtedy strasznie się wściekałem. Byłem zazdrosny do tego stopnia, że potrafiłem iść za Nią choć kategorycznie mi tego zabraniała. Zresztą,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych