Wróć do katalogu

Przypadek

Opowiadanie z ciekawym morałem, pouczające,a przy tym powinno budzić rozbawienie

Kuguar, opublikowano , 6 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W wielkiej sali w samym centrum znajduje się podest, a na nim tron. Piedestał otoczony chmarą doradców, minstrów, lordów. W samym środku tego zgiełku siedze ja, odziany w królewskie szaty. Jeszcze tydzień temu bez nadziei tułałem się po świecie, a dziś? To się nazywa kariera, a wszystko zaczęło się zwyczajnie: Z rodzinnego miasta wyjeżdżałem bez żalu, szczególnie mobilizowali mnie moi wierzyciele, zorganizowali za mną pościg. Całkiem duża grupa, oddział głodnych krwi popaprańców goniący mnie, innego popaprańca. Tak więc jak widać, byłem zmotywowany. Droga się dłużyła, podróżowałem dniem i nocą, śpiąc w norach i na drzewach. Do dzisiaj rypie mnie biodro, jedne drzewo miało za wąskie konary, ocknąłem się w locie, to była moja najboleśniejsza pobudka. Żywiąc się owocami natury, czyli padałem z głodu, oddaliłem się wystarczająco od domu. Postanowiłem, że zacznę wszystko od nowa. Łatwo powiedzieć, nie wiedziałem co to oznacza, przez całe życie raz opuściłem moje miasteczko, już nie pamiętam po co, pijany byłem na pewno. Podążałem więc dalej, nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa, miałem jakieś zwidy i ogólnie byłem cały zmachany jak mysz po porodzie. Gościniec, jedyna myśl obijająca sie po czaszce znależć kogoś, przecież ludzie powinni sobie pomagać. Zdziwienie mnie ogarneło, jeszcze większe niż ból, gdy dostałem batem w twarz od przejeżdżającego rycerza. Po co mu bat, chyba tylko na takie przypadki. syknął tylko: - Na kolana chamie. No to ja mu coś odpowiedziałem piekną wiązanką w której koński zwis było najsłabszą obelgą. Nie dał mi dokończyć, padłem rażony czymś tępym. Ocknąłem się w powozie jakiejś baronowej, córkę miała pierwszej wody. Opatrzyły mi rany, nakarmiły, dały trochę złota na drogę. Trochę się mnie brzydziły, ale nauki religii robią swoje, miłosierdzie ponad wszystkim. Powiedziały mi, że znalazły mnie wieczorem na drodze i spałem dwa dni majacząc. Jestem im bardzo wdzięczny, zostawiły mnie przed gospodą i życzyły powodzenia. Nie wiedziałem o co im biega, co ja do walki staje? Wszedłem do środka i...nic nie zobaczylem w gęstwinie dymu. Smród uderzył mnie w nozdrza prawie zwalając do parteru. Po omacku dotarłem do szynku. - Jeden kufel. - Sie robi. - Co to za miejscowość?- Odpowiedział coś omal nie łamiąc sobie języka, tak zawsze jest fantastyka ma tą wadę, że wiekszość nazw wymaga nie lada talentu oratorskiego, byłem więc w państwie o nazwie pełnej od spółgłosek. Gospoda okazała się jednym z takich miejsc w którym można robić dwie rzeczy, dostać w mordę, albo dać po mordzie. Wzrok przyzwyczaij mi się do półmroku, ujrzałem grupki wieśnaików stłoczone przy stolikach, w lewej ręce dzierżyli kufel, a w prawej widły. Zwarci i gotowi. Ślicznie. Na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych