Rara Avis- Tuż przed...
Czwarty rozdział pierwszego tomu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tuż przed...
-To był cud.- Albert nie dowierzał swoim słowom, ale nie było innego wyrażenia, za pomocą którego mógł skomentować to wydarzenie. Leżał właśnie na workach śmieci, z których większość przeciekała i śmierdziała okropnie. Ale Albert nawet nie myślał o tym by wstawać. Cały czas leżał w szoku i zdumieniu, że jednak udało im się przeżyć.- To był cud. Cudem przeżyliśmy. -Prawdziwy cud miał miejsce prawie dwa tysiące lat temu, jak facet z długimi włosami zaopatrzył w wino biesiadników w Kanie galilejskiej. A teraz pomóż mi schować spadochron.- Orzeł wyczyścił chusteczką swoje gogle i założył je z powrotem. Pomógł wstać Albertowi i obaj zwinęli spadochron a plecak zagrzebali w śmieciach. Gdy ciężarówka zatrzymała się po następną porcję odpadów, Albert i Orzeł wyskoczyli z przyczepy, jak gdyby nigdy nic, nie zważając oczywiście na zdziwione spojrzenia pracowników. -Teraz przydałoby się skontaktować z Charlesem lub Wędrowcem, by przyjechali po nas. Ale nie mam telefonu.- stwierdził Albert. Orzeł westchnął, i zatrzymał się na środku chodnika. Albert odwrócił się. -Co jest?- mężczyzna nie odpowiedział. Podrapał się po głowie i w końcu wydukał. -Słuchaj, moglibyśmy tam wrócić?- Albert prychnął. -Po co chcesz tam wrócić? -Kurde, w życiu nie czułem takiej adrenaliny. Najpierw zjazd dwadzieścia pięter w dół po linie, potem podłożenie C4, a na końcu awaryjne lądowanie w śmieciarce. Aż szkoda, że nie miałem kamery.- Albert przez chwile nie mógł uwierzyć. Przyjrzał się uważnie mężczyźnie. Przecież on wygląda, jakby pół życia spędził za biurkiem. -Dziwny jesteś.- skwitował Albert. I ruszył przed siebie. Orzeł westchnął i ruszył za Albertem.
***
Pisząc wypracowania bądź listy, zawsze stoimy przed dylematem. Zmienić coś? Czy może zostawić, tak jak jest, ewentualnie poprawić błędy stylistyczne i tym podobne. Inny przykład. Idąc do sklepu, zastanawiamy się czy lepiej jest kupić bogate w sód i węglowodany banany, czy zdecydować się na ciężkie pomarańcze, źródło witaminy C. Nie ma nic gorszego, niż wątpliwości, wybory. Gdy droga jest jasna i prosta, wiemy co robić. Gdy mamy możliwość wyboru, po dokonaniu któregoś, zawsze mamy wątpliwości, co by się stało, gdybyśmy wybrali drugą ścieżkę. Czy byłby to lepszy wybór? Czy jednak wybrana przez nas możliwość, była najodpowiedniejsza. Nasze życie składa się z setek wyborów i wątpliwości. Nikt nie może sprawdzić, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby inaczej wybrał tego szczególnego dnia. Gdyby wybrał walkę zamiast ucieczki. Co by się stało, kiedy biegnąc w wyścigu, podstawiłby nogę przeciwnikowi? Nie można ocenić naszych wyborów od razu. Później, czasami po latach, skutki naszych wyborów mogą być odczuwalne.
***
-Wyjedziecie? -Zapewne. Nie wiem na ile, nie potrafię też powiedzieć, kiedy wyjedziemy. Ale wyjedziemy. -Znowu będziecie gonić za marzeniami. -Jestem Hope, Nadzieja. Marzenia idą ze mną w parze. Gdy Albert marzy, ja jestem jego nadzieją, na zrealizowanie jego aspiracji. -Jesteście blisko ze sobą? -Ekhm... Jestem jego... Przyjaciółką. Nikim więcej. Pomagam mu, to wszystko. -Rozumiem. -Jak on to zniósł? Odejście ojca? -Nic nie mówił. Zamykał się a to w jego gabinecie, a to w podziemnej bibliotece. Mało rozmawialiśmy. Znikał na całe dnie. -Nie rozmawiała z nim pani? -Chciałam, ale on... Jakby mnie nie zauważał. A ty? Rozmawiałaś z nim o tym? -Mówił, że nie chce do tego wracać. Gdy jechaliśmy pociągiem, oberwał kulką. Był nieprzytomny, miał gorączkę. Wtedy majaczył, mówił coś w stylu „Znajdę cię” albo „Wiem, gdzie jesteś”. -Pewnie widział ojca. -Wędrowiec też tak sądzi. Uważa, że z każdym dniem zapał Alberta słabnie. Szczególne załamanie przeszedł po Grze. -Właśnie, mówicie cały czas o tym, jakby to był mała Apokalipsa. Co tam się tak naprawdę wydarzyło? -Sama nie wiem. Chciałabym powiedzieć, ale nawet ja tego w pełni nie ogarniam. -Ty? Istota boska? -Wędrowiec też nie jest pewien. -On? No to kto ma wiedzieć, co tam się wydarzyło? -Albert.- Hope spojrzała na Victorię Vits.- tylko on wie w pełni, co tam się stało. Obie kobiety przeniosły swój wzrok na dwie postacie idące chodnikiem. Starszy mężczyzna, ubrany jak połączenie pilota RAF-u z spadochroniarzem. Młodszy, z poplamioną koszulą i w podartych dżinsach. Orzeł i Albert
*** -Gdzie ja jestem? -Jesteś w moim domu. Tutaj jest bezpiecznie. Jestem Lis, pamiętasz? -Lis... Nie pamiętam.- młoda kobieta utkwiła wzrok w płonących drewnach.- Kim ja jestem? Nie pamiętam. -Wiem tylko tyle, że na imię masz Serena. Przyjechałaś tutaj jakiś czas temu, z młodym chłopakiem, kobietą i dwoma mężczyznami. -Jak dawno?- Serena rozejrzała
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dr.Agon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…