Wróć do katalogu

Rebeka

ostatni występ piosenkarki

Gryzoń, opublikowano , 19 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rebeka skończyła solowy występ wokalny przed kameralną widownią baru restauracyjnego hotelu Manhatan. Ale jej utajona gra dopiero się zaczynała. Skryta pod peruką blond włosów i mocnym artystycznym makijażem uśmiechała się i w skromnym tonie kłaniała przed widzami, którzy nagradzali ją ciepłymi brawami. Dusiła wrzące rozczarowanie i napływające łzy. Artystka zeszła z podium wyłożonym czerwonym dywanem i wymieniła gest pocałunku z pianistą, który instrumentalnie brzdąkał Moje serce należy do Ciebie – był to przebój Rebeki, który przyniósł wokalistce międzynarodową sławę. Publiczność przygrzała brawami i okrzykami zachwytu. Nawet ktoś gwizdnął, a Rebeka w zamian zdmuchnęła pocałunek z dłoni i machaniem ręki rozesłała go między stolikami. Diwa przechodziła między stolikami nakrytymi białym obrusem, czerwonymi serwetkami i lśniącą zastawą. Wraz z ruchem bioder jej smacznych nóg wieczorowa sukienka mieniła się blaskiem gwiazdeczek. Wszyscy wodzili za Rebeką, a burza oklasków przeszła w żywe dyskusje i plotki. Grupa zagranicznych turystów podniosła kieliszki i zniekształconą polszczyzną odkrzyknęli sto lat dla Rebeki. Była damą tego wieczoru i dołączyła do starszego i w pełni siwego mężczyzny, w którego ubiorze rzucała się tak stosowna elegancja, że na tle lady barowej wtapiał się w miejsce. Nie trudno było stwierdzić, iż był to kierownik hotelu Manhatan. Ów dżentelmen pogrążony był w rozmowie z menadżerem Rebeki, ale na cześć piosenkarki oderwał się od dyskusji i ujął w obie ręce dłoń diwy. - Dziękuje pani. Jest pani wspaniała. Cały hotel pani dziękuje. - Rebeko napij się z nami szampana. – Wtrącił się menadżer. – Pan Klaus jest tobą zachwycony. Rozpoczęliśmy nawet umowy wstępne na przyszły występ. Kierownik chciał coś odpowiedzieć, gdy zza pleców śmietanki wyłonił się mężczyzna w drogim garniturze i wyszykowaną na tę okazję fryzurą. Był gościem pod czterdziestkę, trzymał drinka w ręku i zagadał: - Czy można pani pogratulować pięknego głosu? - Dziękuję. – To powiedziała Rebeka i dodała, zwracając się po imieniu do menadżera. – Patryku jestem chyba zmęczona i pójdę do siebie. Dziennikarzy zostawiam tobie. Gdy piosenkarka ruszyła z miejsca, pan Klaus ostrym tonem wskazał na chłopca hotelowego i nakazał mu odprowadzić diwę do jej pokoju. Ludzie zbierali się przy barze, taktownie nie zaczepiali piosenkarki, ale zerkali z podziwu jej bliskości. Nawet ktoś spytał barmana co pije tamta pani i wskazał na Rebekę. Napuszony elegancją dziennikarz zawodowo wypływał spławiony ze stawu gwiazdy. Mówiąc wyluzowanym tonem wskazał palcem na szklaneczkę z dżinem: - Dobre drinki serwuje bar. Pani Rebeko! Będę próbował. Menadżer Patryk pieklił się w sobie, bo znów musiał usprawiedliwiać kaprysy gwiazdy. Odkąd większe przeboje Rebeki zaczęły powracać aluzją do Moje serce należy do Ciebie , a sława chować się w cień kameralnych wystąpień, menadżer czół, że traci skarb. Co gorsze, był uzależniony od sukcesu Rebeki. Myśl skromności przy barach napawała go strachem, który z wolna wkradał się co rano do jego życia. Wiedział nawet, że śmierć Rebeki przyniosłaby kolejny zastrzyk finansowego sukcesu, w którym miał pokaźny procent. Ona sama raczej nie zdoła wznieść się na szczyt z dawnych lat. Tymczasem, gdy menadżer kontynuował dyskusję z kierownikiem Manhatana, z windy na 6 piętrze wyszła Rebeka w towarzystwie chłopca hotelowego. Jak przystało na luksusowy pensjonat, było to piętro vipów. Piętro specjalnie wygłuszone i ubarwione ekstrawagancją złocistych tapet. Podstawowa gościna 1000 euro wzrastała tu czterokrotnie za dobę. Oczywiście gwiazdy i sławy publiczne lokowane były według innej taryfy, w której układ wchodziła gra dla prestiżu hotelu Manhatan. Rebeka zatrzymała się przed drzwiami do pokoju numer 273, a schludnie ubrany chłopak otworzył drzwi złotym kluczem, wzorowanym na starodawny. Dla porównania pokoje poniżej szóstego piętra zaopatrzone były w magnetyczne karty do drzwi. Tu były to wielkie, solidne i stylizowane historią drzwi. Nawet ich biały kolor farby musiał być specjalną domieszką, co oko cieszyła rozkoszą. W związku z tym, że chłopcom hotelowym zakaz był przekraczać apartamentów vipowych, Rebeka szepnęła coś do ucha młodzieńca, odchodząc przetarła mu twarz dłonią. Na parterze w barze podniecenie po Rebece szybko opadło. Znikome szepty rozmów zagłuszał dźwięk fortepianu. Menadżer Patryk dopijał drugiego drinka nie licząc wcześniejszego cristala i pogłębiał smutną myśl na temat Rebeki w rozmowie z pismakiem. Oparty łokciami o blat baru, ujmował oburącz ciężką szklankę z wódką owocową. Wtopiony wzrokiem w dno napoju miał dosyć podstępnych pytań dziennikarza o przyszłość Rebeki, która od 9 lat nie wydała nowej płyty. Patryk zdobył się na pretekst odejścia od baru, zapewnił pismaka, że udzieli mu zgody na kilkuminutowy wywiad z gwiazdą muzyczną. Spokojnym łykiem dopił drinka. Możnaby rzec, iż pokrzepił się myślą: może kolejny wywiad coś przyniesie... Tylko co? Tak czy siak menadżer wpierw uśmiechnął się do dziennikarza i powiedział. Dopiero po tym wstał od baru. Tak lubił się czuć, jak u siebie, bez zmieszania i pośpiechu. - Porozmawiam z Rebeką żeby się przygotowała. Tylko proszę nie pytać jej o życie pozamuzyczne. Niech to będzie dla Rebeki taka pokrzepiająca rozmowa zawodowa. Dziennikarz skrupulatnie oddzielił prawdę od bajeczek menadżera, również przykleił sobie hienowaty uśmieszek reporterskiej prawdy i pożegnał otyłego Patryka, obracając się na stołku barowym do wnętrza sali. Stoliki były pozajmowane, scena pusta, a u boku czerwonego podium grał pianista wesołą melodię z ciekawym rytmem do nucenia pod nosem. To będzie dobry wywiad – pomyślał o drinku, Rebece i gościach. - Czy ty słuchasz co do ciebie mówię? – Był to głos Patryka, a jego hałas rozbrzmiewał na korytarzu 6 piętra za drzwiami numer 273. – Od 9 lat jesteś chora. Na nieróbstwo. Lekceważysz mnie. Robisz głupie zagrywki przy klientach. Ty! Ty suko! Czy ty nawet swoich fanów masz za nic. Pewnie połowa z nich już odeszła od ciebie. - Nieprawda! Nie mów tak. - Rebeko przestań proszę. Ile lat mam cię prosić. Nawet te głupie wywiady. Popatrz sama, w większości z nich są to moje wywiady. Dziewczyno co ty z siebie robisz, chcesz żebyśmy wylądowali na państwowym utrzymaniu? - Pierdol się pazerny dusigroszu. Pechowo dla menadżera i Rebeki z windy tego samego piętra wyłonił się dziennikarz. On to właśnie wyjął z kieszeni marynarki cyfrowy aparat fotograficzny. Pogrzebał w urządzeniu, dochodząc pod drzwi pokoju 273. Oparł się o biało-kremową framugę, przystawił aparat i włączył czerwony przycisk rec. Na monitorku wyświetlił się tytuł: nagrywanie głosu i dyktafon wchłonął ☼ JESTEM CHORA. ● NA WORA. SZPRYCUJESZ SIĘ TYM GÓWNEM JAKBY

TWOJA OSOBA JESZCZE COŚ ZNACZYŁA. BO HAŁAŚ, HAŁAŚ. REBEKA. BEBEKA TAKA I OWAKA. PRZESTAŃ SIĘ SEPLENIĆ.

PRZYNAJMNIEJ TWOJA MATKA MIAŁA RACJĘ, ŻEBY DAĆ CI W MORDĘ TO SIĘ ODUCZYSZ. WIELKA MI GWIAZDA. ●● CHAMIE TY!

NIENAWIDZĘ WAS WSZYSTKICH. NIE CHCĘ NIKOGO ZNAĆ, DOSYĆ MAM WASZYCH UŚMIESZKÓW. TEN DZIENNIKARZ NIECH

SPIERDALA. IDŹ PIJ Z NIM, BO CIEBIE TEŻ MAM DOŚĆ BYDLAKU. BÓG MA RACJE, ŻE SIĘ DO LUDZI NIE ODZYWA, JESTEŚCIE

GORSI OD ŚWIŃ W CHLEWIE. ●●● GDZIE Z TYMI ŁAPAMI... USPOKUJ SIĘ!... USPOKUJ SIĘ MÓWIĘ ☼

Mimika dziennikarza zdradzała uważne wchłanianie informacji z pokoju 273. Miał ekstra materiał, wiedział o tym, ale podniecenie trzymał kurtko, łypiąc poważnym wzrokiem na złoto klamki od drzwi, wyłapywał słowa kłótni. Aż coś gruchnęło i z pewnością dźwięk uderzenia zarejestrował się na dyktafonie. Podejrzliwa cisza z apartamentu Rebeki nie dawała dziennikarzowi spokoju. Zastopował nagrywanie, ale nie odejmował ręki, licząc na jakieś kąski. Świadomość patrzenia na złoty zamek ocuciła go i poczuł się bezradny, bo dziennikarska chęć informacji narosła w nim. Schował aparat i zapukał do drzwi. Otworzył menadżer Patryk, nawet wyszedł na korytarz, nie dając możliwości wejrzenia dziennikarzowi, który to owszem zdradził się z ciekawości zajrzenia do pokoju piosenkarki i wpadł na Patryka. - Co pan tu robi? – Zapytał Patryk. - Umawialiśmy się na wywiad. Patryk chwycił dziennikarza za ramię i w koleżeńskim geście przyciągnął go do siebie, stawiając lekki krok w stronę wind i zagadał: - Ach, tak. Jak pan się domyśla Rebeka nie jest teraz w najlepszym humorze do rozmowy. Chodźmy się napić czegoś mocnego. Ja stawiam, a przy okazji postaram się przekonać pana do ucięcia kilku faktów z życia Rebeki. - Czego pan się napije przyjacielu? Przy okazji Patryk. – Menadżer wystawił dłoń dziennikarzowi. - Andrzej, miło poznać. Poproszę białe wino. - O, nie tak skromnie. Nie dam się na to nabrać. Stać mnie jeszcze na coś droższego. Proszę śmiało, może wybrać za ciebie? Whisky, wódka? - Whisky bez lodu w ciężkiej szklance. Patryk przytulił ręką plecy Andrzeja, tak jakby chciał go zgarnąć po koleżeńsku do przodu. I tak też zrobił, wskazując drogę do stolików w głębi sali. - Proszę usiąść, zaraz dojdę. Dziennikarz przeszedł między stolikami, wyminął większe grupki ludzi i usiadł w ocienionej części małych stolików ala karciano-kawowych. Stamtąd widział jak chłopcy hotelowi zwijali czerwony dywan z podium. Pianista stał obok swojego instrumentu pracy i palił…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych