Rejs
Moja pierwsza próba napisania opowiadania a la Stephen King. Nie wiem czy udana. Bądźcie łaskawi
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wyobraźcie sobie taką sytuację: Prowadzisz zwykłe życie, takie jak wielu innych ludzi: wstajesz rano, myjesz się, jakieś śniadanie, kawa potem szkoła ewentualnie praca. Przerwa na drugie śniedanie - wyciagasz kanapkę albo idziesz do bufetu zażyć trochę bakterii cywilizacyjnych w postaci jakiegoś hot-doga czy czegoś w tym rodzaju, albo zamawiasz zwykłą kanapkę, którą przed tobą miało w rekach z 50 innych osób. Koniec drugiego śniadania, wracasz na swoje miejsce pracy i czekasz, aż ten dzień się wreszcie skończy, mimo, że świetnie rozmawia ci się z ludźmi, którzy cię otaczają, to jednak masz ich trochę dość. Jacek znowu ma problemy z dziewczyną i oczywiśćie idzie z tym do ciebie, bo ty taki "fajny kumpel" jesteś i zawsze pomożesz... Monika próbuje własnie rzucić palenie i o wszystko się wścieka. Kupiła sobie te plasterki, co je tak w telewizji reklamują, ale chyba niewiele jej one dają, bo własnie widziałaś ją w palarni, jak przyssała się do papierosa. W biurze w końcu pojawił się też Marek. Dawno go nie było. Na odwyku siedział. Szef powiedział mu, że albo zrobi coś z tym piciem, albo wylatuje z roboty. Po 5 minutach rozmowy stwierdzasz, że był fajniejszy jak był pijany. Przynajmniej można z nim było pogadać. Teraz gada tylko o pracy. Jakby na świecie nie było ciekawszych rzeczy. Szkoda, że już nie pije. Fajne historyjki wtedy opowiadał, co to mu się niby przydarzyły, ale jakoś w to nie wierzyłaś, bo Marek miał raczej notoryczne zaniki pamięci. Ale opowiadał fajnie. Teraz na kilometr powiewa od niego nudą. Aż się go żal człowiekowi robi. Patrzysz na zegarek - nareszcie 15. Czas do domu. Tu już nie ma co robić. Niby całe biurko zawalone paierami, ale ludzie jakoś tak się zmienili. Idziesz do domu, po drodze wstepujesz jeszcze do jakiegoś sklepu po coś do jedzenia. Podchodzisz do kasy, płacisz, bierzesz torby i tachasz je do swojego bloku. Jakiś facet wychodził z twojej klatki i zatrzasnął ci drzwi. Pakujesz biceps lewej ręki trzymając w niej siatki z zakupami, a prawą wstukujesz kod wejściowy. Gdy jestes już pod drzwiami swojego mieszkania pęka ci siatka z zakupami i jakja roztrzaskują się na twojej pieknej nowej wycieraczce. Na dodatek klucze do mieszkania się gdzieś zapodziały... !@#$%&* W końcu po 5 minutach je znajdujesz i wchodzisz do domu. Rzucasz torby na ziemię, zdejmujesz płaszcz, buty i bierzesz się za czyszczenie wycieraczki. Jajko zdążyło już trochę przyschnąć, więc zostaje plama. No cóż, nic na to teraz nie poradzisz. Idziesz do łazienki, przebierasz się i zaczynasz szykować sobie obiad. W końcu w spokoju siadasz przed telewizorem. Jak zwykle lotek, telezakupy i jakieś reklamy: "Nie przepłacaj! Tylko teraz wyjatkowa okazja!... - nastepny kanał - ... pasta do zebów, jakiej nie znałeś!... - nastepny kanał - ... Najlepszy środek na problemy z prostatą... - ... i suchą skórę głowy." Tak, oczywiście... W końcu po 30 minutach kończą sie reklamy. Teraz czas na film. Nadają go juz po raz 5 w tym miesiącu, ale cały czas mówią, że film jest emitowany po raz pierwszy w telewizji... No, cóż, po raz pierwszy w tym tygodniu to na pewno... Po filmie czas na kąpiel, a potem jak zwykle czytasz w łóżku książkę. Jutro sobota, nie trzeba wstawać do pracy, więc pozawalasz sobie jeszcze trochę pooglądać telewizji. Rano się budzisz, patrzysz w lustro i natychmiast idziesz do łazienki, żeby doprowadzić się do stanu użyteczności publiczej. Podczas przygotowywania śniadania dzwoni telefon. To twoja mama. No tak, urodziny. Jak mogłaś o tym zapomienieć. Gdy mama trajkocze ci coś do słuchawki, ty starasz się zapanować nad jajkami, które zaraz wyskoczą z patelni, bo nie przykręciłaś gazu. -" Kochanie, mieliśmy jechać tam razem z tatusiem,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Izzys
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…