Wróć do katalogu

Reniferowa Grypa

Wigilijna historyjka.

Rezor, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Było chłodne wigilijne popołudnie. Słońce dawno już zaszło i świat utonął w ciemnościach. Od kilku dni, tę smutną szarość zimy rozświetlały kolorowe lampki, porozwieszane na domach, ogrodzeniach i oczywiście na choinkach. Paweł Darski, jak przystało na prawdziwego studenta, nie wpadł w przedświąteczną manię robienia porządków. Siedział sobie wygodnie w fotelu i po raz setny oglądał „Kevin sam w domu”. Nagle jego spokój zmącił hałas, dobiegający z góry. Jakby coś dużego chodziło mu pod dachu. Lekko zaniepokojony podbiegł do okna. Jego oczom ukazał się niezidentyfikowany obiekt spadający, który z impetem runął w śniegową zaspę. Obiekt wstał, otrzepał się ze śniegu, a następnie, niczym cywilizowany człowiek, zapukał do drzwi. Paweł otworzył niepewnie. Zatkało go, jakby zobaczył kosmitę. W progu jego domu stał, nie kto inny, jak Święty Mikołaj. Chłopak przetarł oczy z niedowierzaniem, po czym zlustrował przybysza od stóp do głów. Wyglądał dokładnie tak jak na filmach, ubrany w czerwone spodnie i czerwony kożuch z białymi, futrzanymi mankietami, ciasno opinający jego duży brzuch. Spod czerwonej czapki z pomponem widać było krzaczaste brwi i małe, radosne oczy, pulchne policzki, purpurowy nos i wielką, siwą brodę. - Może mnie wpuścisz do środka? Zimno tak stać na dworze. – Przemówił Mikołaj, wyciągając z kieszeni chusteczkę i głośno wydmuchując nos. - Oczywiście. Wchodź Mikołaju. – Odparł Paweł, nadal nie wierząc w to, co widzi. Weszli do pokoju, w którym przy oknie stała choinka. Drzewko było przystrojone kolorowymi bombkami, niestarannie narzuconymi łańcuchami i lampkami, które w tej chwili nie były włączone. Darski, trochę zakłopotany, chwycił wtyczkę od świecidełek i wetknął ją do gniazdka. Choinka rozbłysnęła kolorowym blaskiem. Mikołaj uśmiechnął się i rozsiadł wygodnie w fotelu. - Przychodzę do ciebie, bo potrzebuję twojej pomocy – zaczął Święty. - Mojej? - Tak. Jak widzisz jestem chory. Złapałem reniferową grypę. - To Mikołaje chorują? - A dlaczego mieliby nie choro… - Mikołaj kichnął zamaszyście, poprawił czapkę, która zsunęła mu się na oczy i przetarł nos rękawem kożucha – Ale do rzeczy. Ze względu na moją chorobę, nie jestem w stanie roznosić dzisiaj prezentów. Mój zastępca został oddelegowany przez zarząd, na zastępstwo Mikołaja z Rawy Mazowieckiej. Tamten, jest jeszcze ciężej chory ode mnie i musi przebywać w naszej Skrzatowej Klinice. Tak się jakoś niefortunnie złożyło, że akurat w okresie świąt, panuje u nas epidemia grypy. Dlatego chciałbym cię prosić, abyś zastąpił mnie i rozdał tej nocy prezenty mieszkańcom Skierniewic. Paweł otworzył oczy jeszcze szerzej. - Ale dlaczego ja? Ja się do tego nie nadaję. Nawet nie byłem grzeczny w tym roku. - Właśnie dlatego! – Święty podniósł gniewnie głos – Od pięciu lat regularnie przynoszę ci rózgę! Już prawie w ciebie zwątpiłem! Masz teraz szansę na poprawę. - Nie wiem czy dam radę. To wszystko jest jakieś dziwne. To chyba mi się śni. Mikołaj uszczypnął go, dając do zrozumienia, że to dzieje się naprawdę. - Spokojnie synu, poradzisz sobie – Święty złagodniał, uśmiechnął się i poklepał Pawła przyjacielsko po ramieniu. Sięgnął do wewnętrznej kieszeni swego czerwonego kożucha i wydobył z niej gruby notes oprawiony w czerwoną skórę. Otworzył go i pokazał…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych