Wróć do katalogu

Reportaż o Świętym Mikołaju

Do Świętego Mikołaja przychodzi reporter z ekipą telewizyjną. To stało się przyczyną prześmiesznego zamieszania.

michu1996, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Reportaż o Świętym Mikołaju

Przed domem Świętego Mikołaja stała mała grupa osób. Była to ekipa telewizji „Badziewna TV” z reporterem Maćkiem Maślakiem na czele. Jej członkowie mieli zrobić reportaż o Świętym Mikołaju. Maślak właśnie zapukał do jego domu. -Dorota!-wrzasnął Mikołaj-Otwórz drzwi. Niski elf (nie elfica) podszedł do drzwi i je otworzył. -Dzień dobry pani Doroto-powiedział elfowi Maciek, który słyszał Świętego Mikołaja -Jaka pani! Przecież ja jestem facetem!-oburzył się elf-Nie widzisz mojej sztucznej brody? Elf rzeczywiście nosił sztuczną brodę. Prawdziwej nie miał, bo na nią w tamtym miejscu prawa autorskie miał tylko Święty Mikołaj. -Przepraszam panią, to znaczy pana-powiedział nieco zmieszany Maślak-Czy zastałem Świętego Mikołaja? -Tak. Zaraz go zawołam-odpowiedział Dorota-Szefie, przyszli jacyś panowie! -Starsi panowie?-zapytał się Mikołaj -Nie. Raczej młodsi. -To jest taki kabaret? -Nie! Oni nie są z kabaretu. -To z czego? -Chyba z telewizji? -Telewizji?! Już tam idę. Mikołaj zsiadł z fotela, podciągnął spodnie i poszedł do drzwi. -Dzień dobry-przywitał go Maciek Maślak-Nazywam się Maciek Maślak i jestem reporterem. Mam razem z ekipą telewizyjną nakręcić reportaż o panu. -Dobrze. Wejdź pan, panie Masło. -Maślak, Maciek Maślak. -Co za różnica. W każdym razie to co chcesz wiedzieć? -Może najpierw niech pan mi pokaże swoją fabrykę zabawek. Mikołaj zaprowadził Maślaka i resztę ekipy do swojej fabryki zabawek. Reporterzy byli bardzo zaskoczeni tym co zobaczyli. Spodziewali się kolorowego i przyjaźnie wyglądającego pomieszczenia ze śmiesznym maszynami produkującymi zabawki i uśmiechniętymi elfami. Jednak to był mit. Prawdziwa fabryka zabawek Świętego Mikołaja wyglądała zupełnie inaczej. Była po prostu wielkim garażem z piecami, prasami, taśmami produkcyjnymi i tym podobnym sprzętem. Pracowały w niej brudne i niezadowolone elfy. Do tego były popędzane przez żonę Świętego Mikołaja Mikołajową. Do tego było tam koszmarnie głośno, brudno i śmierdziało. Ogólnie panowała bardzo nieprzyjemna atmosfera. W jednym kącie znajdowały się dwie sterty z zabawkami. Na jednej znajdowały się te, które były produkowane w fabryce. Do drugiej podjechała ciężarówka. W jej przyczepie było dużo zabawek. Z ciężarówki wyszedł kierowca, który był Chińczykiem. -Cing ciong ciang!-krzyknął Chińczyk Wtedy do przyczepy podeszły kilka elfy. Zaczęły wyrzucać z niej zabawki na stertę. -O co w tym wszystkim chodzi?!-zapytał się zdziwiony Maślak-Wydawało mi się, że dzieci dostają zabawki produkowane tutaj. -Owszem, dostają-odpowiedział Mikołaj-Ale tylko te grzeczne. -A jakie zabawki dostają niegrzeczne dzieci? -Dostają chińskie zabawki wycofane z rynku, ponieważ były niebezpieczne. -Ale dlaczego dostają takie zabawki? -Powody są dwa. Pierwszy to niższe koszta. W końcu wyprodukowanie takiej fajnej zabawki sporo kosztuje. Drugi powód polega na tym, że dzięki temu co roku jest coraz mniej niegrzecznych dzieci i jednocześnie mniej płacę za prezenty. -Aha-powiedział zmieszany Maślak-Czyli rózgi pod choinkę to bzdura? -Oczywiście-odpowiedział Mikołaj -Robi się trochę późno. Czy panowie chcą tu przenocować? -Chętnie-odpowiedział Maślak Mikołaj zaprowadził reporterów do mieszkania elfa Doroty i elficy Stefana, gdzie mieli nocować. Wieczorem wszyscy położyli się spać. Późną nocą reporter Maciek Maślak wstał z łóżka. Wcześniej wcale nie spał, tylko udawał, że śpi. Obudził resztę członków ekipy telewizyjnej. Razem po cichutku ruszyli do fabryki Świętego Mikołaja. Maślak chciał ze swojego reportażu zrobić sensację. -Wreszcie ludzie będą wiedzieć jakie naprawdę prezenty daje Świętu Mikołaj, komu i z jakich powodów-myślał reporter Maciek Maślak miał nadzieję zyskać sławę. Chciał bez wiedzy Mikołaja zejść do jego fabryki i bez niego nakręcić kolejną część swojego reportażu z użyciem mocnych słów krytykujących Dziadka Mroza. W fabryce nikogo nie było. Maślak bez problemów nagrał swój reportaż o tym, jak to Mikołaj krzywdzi niegrzeczne dzieci kupując im niebezpieczne dla ich zdrowia prezenty. Chciwy sławy reporter triumfował. Kiedy Maślak kręcił swój reportaż Mikołajowa zaczęła lunatykować. Wstała z łóżka i sięgnęła po swój wałek, który leżał na szafce. Śniło jej się, że idzie do fabryki aby pobić elfy. Szła tak przez cały dom. W końcu doszła do fabryki. Otworzyła drzwi. Wtedy Maślak wraz z ekipą stanęli jak wryci. Mikołajowa nadal lunatykowała. Podeszła do nich. W śnie widziała, jak przed nią stało kilka elfów. Wtedy podniosła wałek i przez sen uderzyła Maćka Maślaka…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych