Wróć do katalogu

Roz(g)rywki sierpniowe

co może się dziać w głowie mężczyzny... inspirowane mężczyzną, napisane przez kobietę.

spirit-within, opublikowano , 8 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Roz(g)rywki sierpniowe

Zapamiętał ją taką, jaką pozwoliła mu siebie widzieć, kiedy jeszcze oboje marzyli o zmienianiu świata, a więc mroczną, z włosami rozpuszczonymi na wiatr, otuloną zapachem najpierw drogim, a potem dopiero ładnym; teraz stanęła w jego oczach inna, mocna, opalona, w sportowym stroju, z szerokim pasmem potu na koszulce jak wstęgą honorowego orderu - obca, nieprzenikniona mimo pozorów otwarcia się na świat. Pragnął ją posiąść ponownie i na nowo, odkryć każdy milimetr nowej osobowości, a przecież obchodził z daleka, wyglądając z cienia, gdy podchodziła przywitać się z gospodarzami i zapytać o łazienkę, skąd wynurzyła się wkrótce jeszcze wilgotna, z włosami zebranymi w mokry węzeł, roześmiana, nieświadoma jego obecności. Ktoś ją zaraz zawołał, odpowiedziała uśmiechem, poprowadzona w głąb ogrodu znikła mu z oczu. Można jeszcze uciekać - przemknęło mu przez myśl; zamiast rzucić się ku podwórzu, zabierać samochód i odjeżdżać bez pożegnania wszedł do kuchni, od drzwi przyszpilony spojrzeniem Anatemy, takiej innej od obrazu, który przed chwilą zobaczył; nie bardzo ją znał, była z nimi od niedawna, jako jedna z nielicznych zachowując ciężki, mroczny image i pseudonim z czasów licealnych. Pracowała w alternatywnym sklepie, mogła sobie pozwolić na pewną swobodę - o wiele więcej niż ustępstwo ze strony szefa, który nie kazał mu obciąć włosów. Czuł się do nich emocjonalnie przywiązany. Czy to ona nie powiedziała mu kiedyś, że mogłaby spędzić całe życie tylko dotykając jego włosów? Musiało to być tego wieczoru, gdy zostali sami w domu, oglądali stare teledyski w internecie i pili litrami napój brzoskwiniowo-jabłkowy; on zawsze część brzoskwiniową, pamiętając, jak nie znosiła tych owoców. Choć z drugiej strony, dlaczego nie miałaby powiedzieć mu tego od razu, pierwszego dnia, po szaleńczym, desperackim tańcu na trawie, gdy padli zmęczeni pod krople ogrodowego zraszacza, a on zdobył się na odwagę, żeby przemówić. -Potrzebuję twojego przebaczenia. Uniosła się na łokciu, zaniepokojona; przez jej plecy i ramiona przebiegał dreszcz, ilekroć upadła zimna kropla, strużka wody spływała po szyi pomiędzy piersi - chciał sięgnąć, pokazać, że kocha ją całą, naprawdę i do samego końca, bo nie mógł jeszcze wtedy zrobić tego inaczej - ale leżał spokojnie, osłaniając oczy przed niechcianą mokrością, czekając na przecięcie wrzodu, palącego go od chwili, gdy objął ją po raz pierwszy kilkanaście minut wcześniej. -Nie mam ci czego przebaczać - wplotła palce w jego włosy, i zrozumiał, ze miała tak robić zawsze, gdy chciala mu okazać swoją miłość. Ale to nie wystarczało, wtedy jeszcze nie. -Nawet tamtej...? Zmieszał ją; żyła zapewne w przekonaniu, że nic nie przedostaje się na zewnątrz pancerza jej starannie przykrojonego optymizmu i tak zwanej radości życia. A jednak, wiedział o wszystkim - wystarczyło mu jedno uważniejsze spojrzenie na nią, podczas tej najpoważniejszej rozmowy, jaką przeprowadzili tego lata, u schyłku nocy świętojańskiej, żeby poznać, które drżenia jej ciała nie są powodowane zimnem; wystaczyło zwolnić kroku, żeby usłyszeć, jak płacze suchymi łzami i znienawidzić siebie samego, znienawidzić Anitę i wszystkich ludzi powtarzających: POWINIENEŚ, ale siebie przede wszystkim, za własne tchórzostwo, za to, że nie obrócił się na pięcie i nie pobiegł za nią, żeby zamknąć ją w ramionach i pozwolić jej łzom wreszcie popłynąć. Wiedział, dlaczego nie rozmawiała z nim przez kolejne tygodnie, odwracała wzrok - rozumiał to, ale jej słów nie potrafił przewidzieć. Mogła go wtedy kochać, ale nawet miłość ma swoje granice. Bardzo ściśle określone granice. -Tamtej nie chcę

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych