Rozdział I "Har'bel" cz. 3
Powieść, opisująca przygody bezimiennego zakonu, gier politycznych, wojen i starożytnych zagadek.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ktoś delikatnie potrząsał jej ramieniem. Lata ćwiczeń i ciągłego bycia w niebezpieczeństwie wzięły górę. Instynktownie chwyciła najbliższy nóż i zwalając napastnika na posadzkę przytknęła mu go do gardła. Zack leżał na podłodze z lekko zdziwioną miną. -Hej hej hej, potem się zabawicie. - Igren niosąc na tacy przyrumienionego na złoto dzika przeszła obok nich jakby nic się nie stało. -Teraz siadajcie do stołu póki jeszcze jest co jeść. Liselotte odgarnęła włosy z czoła i dopiero wtedy się całkowicie przebudziła. Przeprosiła Zacka i pomogła mu wstać. -Już drugi raz dzisiaj mnie położyłaś, chyba faktycznie straciłem formę. - otrzepał swoje ramie z kurzu -Mniejsza z tym, siadajmy. To twoja kolacja powitalna. Odwróciła wzrok. Na całej długości stołu była rozłożona cała masa owoców, z których znajomo wyglądały dla niej tylko jabłka i winogrona. Pomimo tego, iż nie było tam żadnej zastawy stołowej (nie licząc pucharów na wino i olbrzymiego kufla), to całość wyglądała schludnie i elegancko. Na środku leżała bogata zdobiona taca, na którą Igren właśnie nakładała pieczeń. Czym dłużej przypatrywała się jedzeniu tym bardziej robiła się głodna. Usadowiła się między elfką a krasnoludem. Zack siedział naprzeciwko niej, a Easley jak zwykle na końcu. -Gdzie jest Ezekiel? - Igren zwróciła się do Easleya. - Jeśli dobrze pamiętam to poszedłeś go szukać. Co z nim? -Śpi. -Śpi? Tylko tyle? - pokręciła z niedowierzaniem głową. - Mamy dzisiaj ważnych gości, dołączyła do nas dzisiaj nowa towarzyszka, a ty nie raczysz go nawet obudzić. -I przez kolejne dwa tygodnie słuchać biadolenia jaki on to jest zmęczony i niewyspany? - udawał że głęboko nad tym duma. - Nie, chyba nie. -Eh...co za stary pryk. No nic, obejdzie się bez niego. -A Jace? - wtrącił się Zack. - I ten... jak mu tam było..? -Dante. -Dante. Nie czekamy na nich? -Gdyby mieli zamiar wrócić na kolacje to już by tu byli. Dobrze wiesz, że... -No to…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Easley
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…