Rozmyślania nad mleczną zupą
To opowiadanie to fragment większej całości, która teraz jest częścią moje codzienności. Jeśli sprostam - zamknę to w powieść.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wiem, że życie, kiedy masz obok siebie dzieci – nigdy nie jest puste czy pozbawione sensu. Próbuję mimo tej świadomości walczyć każdego dnia o chwilę, kiedy oderwę się od tego rozwrzeszczanego przychówku i zrobię coś pożytecznego. Hm... to chyba typowe rozterki matek. Zrobić wreszcie „Coś Pożytecznego”. To tak, jakby godziły się z zarzutami niektórych, traktujących „niepracujące kobiety” jak darmozjady. „Głupia baba”, „kwoka”. Jakież to niesprawiedliwe! Często tak jest, nawet z wybitnymi dziełami, gdy ich tworzenie nie jest spektakularnym widowiskiem, że na właściwą ocenę i uznanie zasługują po zgonie twórcy. A czyż wychowanie dziecka na wartościowego człowieka nie jest dziełem wybitnym? Jest. I potwierdzi to każdy, kto miał mądrych rodziców, oddaną matkę, czy z dumą obserwuje prawdziwe sukcesy swoich - dorosłych już - dzieci.
Próbuję znaleźć choć chwilę by coś przeczytać, żeby coś napisać. Ileż razy mam ochotę wrzeszczeć! Ile myśli uleciało mi, bo któreś z dzieci wpada z najważniejszą dla siebie sprawą. Jakże trudno wtedy zapanować nad emocjami. Zaciskam zęby i próbuję się opanować. Bardzo rzadko mi się to udaje. Choć... mam alibi. Zresztą jakie to ma znaczenie. Jakie usprawiedliwienie moich starganych nerwów i głębokiej frustracji będzie wystarczające, gdy własne dzieci podsumują ilość i jakość poświęconego im czasu. A w kwestii semantyki. Toż nie przypadkiem mówi się o „poświęceniu”. Poświęceniu się dzieciom, poświęceniu rodzinie swego czasu, uwagi itp. To właśnie o poświęcenie tu chodzi. O bezprzykładne, bezinteresowne gesty, które płyną z potrzeby serca poświęcającego siebie w imię wyższych racji. A to, że dzieci i rodzina to racje najwyższe, wie każdy kto rodzinę miał lub stworzył.
Tymczasem zmagam się każdego dnia z bolącymi plecami, frustracją mojego Mężczyzny, który od ponad roku praktycznie nie ma pracy, zasikanymi pieluchami i mleczną zupą. Próbuję związać koniec z końcem, miotam się między różnymi rozterkami, koję nerwy autopsychoterapią i w desperacji tabletkami kupując pozorny spokój i opanowanie. A problemy niczym sztorm tłuką bezlitośnie w nabrzeże mojego pozornego spokoju. Momentami zrezygnowana, poddaję się totalnemu smutkowi. Codzienność bez pieniędzy jest bardzo, bardzo trudna. Potrzeby zaś ogromne. Nadzieje na lepsze jutro, pragnienie zapewnienia dzieciom najlepszej edukacji, przemożna potrzeba wywiązania się ze wszelkich finansowych zobowiązań zaciągniętych ongiś by ratować ówczesne status quo. Mimo uciekających dni, niczym miejscowości mijanych na trasie szybkobieżnego pociągu, staram się niekiedy z boku spojrzeć na swoje życie, na wartości które są dla mnie ważne i cele, do których zmierzam. Fenomenalne studium przypadku! Jak bardzo zmieniła mi się perspektywa, wartości – choć te najważniejsze pozostały na szczęście niezmienne – cele. Nieprawdopodobna metamorfoza. Jeszcze do niedawna zaszczyty, honory, udogodnienia związane z moją…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kateport
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…