Wróć do katalogu

Rzeka

Kolejny tekst zamieszczony w Lampie i Iskrze Bożej, bardziej oniryczny, ale nadal post...

Marcin Bałczewski, opublikowano , 7 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Coś ciągnęło mnie do niego, nasza stara przyjaźń. Gothard zadzwonił do mnie rano. Musiałem wsiąść na statek i spojrzeć mu w oczy. Tyle lat rozłąki. Kiedyś, przed laty, tańczyliśmy razem z przyjaciółmi na nagiej skale nieopodal spróchniałego domu moich dziadków. Ja, Gothard, Henry, Wioletta i Inga. Co z Nimi dzieje się dzisiaj? Gdy przypominam sobie te zamglone obrazy przeszłych światów dochodzę do wniosku. Nic nie zrobiłem, nigdzie się nie ruszyłem. Dzisiaj, po tych kilkudziesięciu latach nadal stoję na tej skale, wpatrując się w ocean morza moich marzeń przeżartych alkoholem i bezsensownymi majakami sennymi. A gdzie oni są? Gdzie postacie z wieczorynek? Bardzo uradowałem się z wiadomości- Martin przyjeżdżaj, będzie super. Zobaczysz. Krótkiej wiadomości napisanej przez małego chłopca. Jakby czas stanął trzydzieści lat temu.

1. Zsiadłem z brązowo-czarnego trapu na przystań. Jej malowniczy widok omamił mnie. Wszędzie brązowe budynki z szarego drewna. To wydawało się niemożliwe, a jednak. Koło nocy doszedłem do szarego, starego zamku, którego właścicielem był Gothard. Zapukałem w starą, mosiężną kołatkę trzy razy i stare, zardzewiałe drzwi otworzyły się. W nich stanął Gothard. Uradowany, aż rzucił świecznik, światło zgasło. Po chwili już siedzieliśmy w salonie, gadaliśmy jak jakieś szalone nastolatki o przeszłych, minionych latach. Gothard bardzo się zestarzał. Pamiętałem go jako młodego, zadziornego chłopca, trochę piegowatego, o szczupłej, trochę szpakowatej sylwetce. Dziś był to stary, schorowany człowiek po pięćdziesiątce. Na jego głowę weszła łysina, piegów ma jakby więcej, wokół oczu wory i zmarszczki. Nadal jest zgarbiony, ale teraz kości kręgosłupa widać mu bardziej, a z przodu z brzucha zrobił się jeden wielki kawałek nie uformowanego mięsa. Jego żona spała na piętrze, nie chciała nam przeszkadzać w rozmowie. A ta toczyła się przez wiele godzin. W pewnym momencie Gothard rzekł: - Wiesz, co Martin - Nie wiem- uśmiechnąłem się - Mam własną rzekę - Gdzie? Tutaj? – spytałem - Tutaj wszędzie, spójrz na ulicę Podszedłem do okna. Nagle Gothard złapał za coś, co przypominało skrzynię biegów i cały zamek zaczął się trząść. Wszędzie było słychać olbrzymi napór wody. Spojrzałem przez okno, a zamiast asfaltu pojawiła się struga wody niszcząca wszystko przed sobą. - Chcesz popływać tratwą? – zaszeptał cicho z uśmiechem przyjaciel -No pewnie, na co czekamy- z energią małych dzieci zbiegliśmy do piwnicy gdzie Gothard trzymał żelazna tratwę. W ogóle wszystko wokół nas było jakoś spokrewnione z sinym żelastwem. Domy, samochody, zamki. Za oknami sina, żelazna mgła. Nad nami, sine, żelazne niebo. Woda przecinała skórę swoją żelaznością. Gothard rzucił tratwę na wodę. Ta umocowała się szybko po obu stronach na szynach i niczym dwóch starych tramwajarzy, którzy po raz ostatni nocą podróżują swoją starą linią my dwaj wyruszyliśmy w podróż. Nad nami sina mgła usypiała wszystko. Tak płynąc powoli patrzyłem na te szare budynki otaczające nas. Moją osobę przykuł jeden z nich. Duży, olbrzymi kilkunasto piętrowy. Wszystkie okna zaciemnione. Tylko ze składającego się z kilkunastu szklanych płyt dachu bił cień światła. Spojrzawszy w tamto miejsce zobaczyłem młodego malarza. Wieczorem malującego portret swojej ukochanej. Bardzo starannie na płótnie rozcierał kunszt jej ciała. Powoli, jasnymi,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych