Wróć do katalogu

Samolot

opowiadanie o nieoczekiwanej śmierci

SuperegoOna, opublikowano , 5 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Piękny, słoneczny dzień na przedmieściach. Dzieci, korzystając z pogody, bawią się beztrosko przy rzadko uczęszczanej przez samochody drodze. Dobra atmosfera unosi się w czystym, orzeźwiającym powietrzu. Podobnie jak na innych przedmieściach, sąsiedzi się tu znają, lubią, szanują. Aleja jednorodzinnych domków jest nienaturalnie długa. Przemierzając ją, a mieszkam prawie na końcu, mam wrażenie, że zajmie mi to jeszcze wieki, zanim usiądę w moim ulubionym fotelu i zjem obiad, który z niebywałą starannością przygotowała mama. Gdy docieram do celu czuję swoistego rodzaju ulgę, że tak długa droga pozostała już pokonana, ani myślę wracać dziś do miasta. Po sytym posiłku przychodzi czas na spacer. Tym razem idę sama. Pokonuję trasę usłaną przeszkodami - krzyczącymi dzieciakami przyprawiającymi mnie o ból głowy i jak najszybciej kieruję się na dalszą część bujnej łąki, gdzie płynie rzeka. Parę poparzeń nielitościwej pokrzywy, oset i kilka budzących we mnie paniczny lęk i obrzydzenie owadów - jestem na miejscu. Cisza gra w uchu piękną melodię, słońce delikatnie muska plecy, trawa masuje stopy. Gdzie mogłabym czuć się lepiej, niż tu, na mojej przedmiejskiej łące. Rzeka dostarcza mi dodatkowych emocji, bowiem od czasu do czasu przepływają tędy ryby tak szybkie i zwinne, że nim w ogóle je zauważę, uciekają gdzieś w dal w poszukiwaniu nowego miejsca odpoczynku. Niebo poprzecinane jest śladami samolotów. Średnio co 2 godziny nad moim niebem leci samolot. Miałam dziś na tyle szczęścia aby zobaczyć jeden z nich. Zasłaniając ręką oczy przed rażącym słońcem wpatruję się bez oddechu na powoli, z mojego punktu widzenia, poruszający się samolot. Towarzyszą mi przy tym dwa , skrajne uczucia. Z jednej strony zazdroszczę lecącym w nim pasażerom, że za parę chwil będą już w innym, niewątpliwie ciekawszym miejscu, że przygoda zaprasza ich otwierając serdecznie ramiona. Z drugiej jednak strony czuję lęk o tych, którzy z własnej woli oddali swe życie ryzyku. Lot samolotem zawsze wywoływał we mnie dreszczyk. Miałam wiele snów, w których to właśnie katastrofa lotnicza była przyczyną mojej nagłej śmierci. Jestem świadoma, że były to tylko sny, jednakże loty samolotem ograniczałam do koniecznego minimum. Przypatrując się zawieszonej na niebie maszynie i analizując jednocześnie swoje odczucia, zauważyłam zupełnie inny samolot. Odwróciwszy się pospiesznie w jego stronę spostrzegłam, że ten samolot różni się od innych. Nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych