Wróć do katalogu

Samotny zdobywca gór

Tu jest opisana moja samotna wędrówka po górach...

Lucjanopublikowano 1 października 20044 min czytania 1,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Samotny zdobywca gór 2002

Nadszedł ten dzień, kiedy w podróż w góry, wyruszyłem sam. Jakoś tego dnia nikomu z moich znajomych nie pasował ten wyjazd. Widocznie tak miało być. Mogłem wprawdzie zostać w domu, ale obiecałem sobie, że wybiorę się choćby samemu i tak też zrobiłem. Wszystkie informacje dotyczące odjazdu pociągów miałem już przygotowane z netu. Wyruszyłem zatem autobusem, na dworzec PKP w Chorzowie Batorym. Zakupiłem bilet powrotny a zaraz potem przyjechał pociąg, do którego oczywiście wsiadłem. Miałem ze sobą troszkę jedzenia i butelkę wody do picia. Do trasy byłem odpowiednio przygotowany. Miałem glany, mapkę, kompas i opracowanie całej trasy. Opracowanie te zawdzięczam mojemu przyjacielowi Geniowi, który w ogóle kiedyś wciągnął mnie w te wyprawy po szlakach... W pociągu zacząłem czytać „Piątą górę” Paulo Coelho a potem nawet miałem troszkę czasu, żeby się zdrzemnąć. Troszkę się nawet pośmiałem, bo w tym samym przedziale, siedziała ekipa młodych ludzi, która sobie żartowała. Bynajmniej nie ze mnie. I co ciekawe, obudziłem się dopiero w Wiśle Dziechcinka, a więc tam, gdzie ostatnio wysiadałem na wycieczce... W końcu dojechałem do Wisły Głębce, gdzie wysiadłem. Kompasu nie potrzebowałem używać, ponieważ pogoda była śliczna i słońce wskazywało mi kierunki. Spojrzałem jeszcze na mapę i wyruszyłem. W pewnym momencie, jeszcze na początku, miałem dylemat: gdzie iść, bo jakoś nigdzie nie widziałem oznakowania. I dosłownie w tym momencie, przede mną pojawiła się wiewiórka. Postanowiłem, że pójdę za nią. Opłaciło się, bo chwilę po tym, jak szedłem za nią, odnalazłem oznakowanie i trafiłem na szlak. Później jeszcze pewien starszy pan zapytał mnie, czy idę na Stożek. Potwierdziłem jego przypuszczenie i poszedłem dalej. Najpierw schodziłem z pewnej górki, potem było troszkę asfaltu a potem góry i las. Wędrowałem zielonym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych