Sanatorium- fragment
Młody psychiatra przybywa do wydawać by się mogło spokojnego miasteczka. Miejsce to jednak kryje posępną tajemnicę...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Sanatorium”
Duszno było tamtej nocy, dlatego wyszedłem zapalić na balkon. Czułem, że zbiera się na burzę, niebo było czarne jak nigdy wcześniej. Wiedziałem już wcześniej zanim przeprowadziłem się do Sorthern, że ten rejon nie należy do atrakcyjnych pod względem pogody. Podjąłem jednak decyzję o przeniesieniu się tutaj, przyszłość miała pokazać jak ogromny był to błąd. Ale po kolei… Jako młody psychiatra nie miałem, co liczyć na pracę w rodzinnym miasteczku. Co prawda było tam kilka ciekawych z punktu medycznego przypadków, ale najczęściej były to już osoby w bardzo podeszłym wieku. Ich rodziny nie chciały nawet słyszeć o jakichkolwiek próbach leczenia, przecież tyle lat jakoś to było i nikt nigdy nie narzekał. Nie zastanawiałem się, zatem długo, gdy kolega ze studiów przekazał mi informację o przyjęciach do Sorthern. Spakowałem cały mój dobytek do dwóch walizek i tak wylądowałem tutaj. Zaraz po przyjeździe spotkałem się z dyrektorem ośrodka – Profesorem Baritzem. Pierwsze, co od razu przykuło moją uwagę w osobie Baritza to niesamowicie jasny kolor jego skóry. Nie, nie był albinosem jego skóra przypominała bardziej kolor szaro-srebrny. Nigdy wcześniej nie spotkałem człowieka o takim zabarwieniu naskórka, wytłumaczyłem to sobie wiekiem profesora. Rozmawialiśmy już dosyć długo, w pewnym momencie Baritz musiał zauważyć moje ukradkowe spojrzenia na jego szaro-srebrne dłonie, bowiem nagle zamilkł. Podniosłem wzrok i nasze spojrzenia spotkały się po raz pierwszy. Dopiero teraz zauważyłem jak przekrwione są jego biała oczne. - To pozostałość po eksperymentach w laboratorium – wypalił Baritz. Przykro mi – odpowiedziałem trochę zażenowany faktem złapania na gorącym uczynku. - Było minęło, nie ma, co do tego wracać – szybko uciął Baritz. Na szczęście nasza rozmowa nie trwała już długo. Profesor przekazał mi, bowiem tylko najważniejsze zasady obowiązujące w ośrodku, reszty miałem dowiedzieć się od Dr. Milesa na jutrzejszej odprawie personelu. Udałem się, zatem do swojej kwatery w budynku dla personelu. Okazało się, że zakwaterowany zostałem w pokoju 1313 - cóż może…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil poldek2010
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…