Sen
sen
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Obudziłam się w środku nocy. Oczy niemiłosiernie mnie piekły. Otuliłam się szczelnie kołdrą, ale po chwili zdałam sobie sprawę, że jest mi strasznie gorąco. Przejechałam ręką po czole. Było mokre od potu. Przełknęłam ślinę zastanawiając się jednocześnie czy nie padłam aby przypadkiem ofiara jakiejś kanadyjskiej choroby.
Z trudem wygramoliłam się z łóżka i wyszłam ze swojego pokoju. Czułam się dziwnie. W pierwszym odruchu skierowałam się do pokoju babci, ale przypomniało mi się, że jest noc i zapewne śpi. Niepotrzebnie bym ją obudziła.
Zeszłam na dół.
Wszystkie domy mają to do siebie, że nocą wyglądają przerażająco. Ale dom babci miał w sobie coś szczególnego. Miałam wrażenie, że skrywa w sobie jakąś tajemnicę i chce, żeby ktoś ją odkrył.
Przez okna salonu wpadało światło księżyca. Ustałam w progu, podziwiając widok skąpanej w nim łąki za domem, ledwo oddychając, żeby jakimś cudem nie zniszczyć jego piękna.
Po kilku minutach zachciało mi się pić. Poszłam więc do kuchni. W lodówce nie było niestety żadnego soku ani napoju, a na wodę z kranu jakoś nie miałam ochoty. Przypomniało mi się, że babcia wspominała coś o tym, że trzyma tego typu rzeczy w spiżarni, która znajduje się w piwnicy. Z westchnieniem przeszłam korytarz i nacisnęłam klamkę. Zawahałam się. Nigdy nie byłam miłośniczką horrorów, ze wszystkich gatunków filmowych ten najmniej lubiłam, ale oczywiście kilka obejrzałam. I właśnie wtedy przed oczami stanęło mi kilka scen. Wzdrygnęłam się, lecz po kilku sekundach przyspieszonego bicia serca, potrząsnęłam głową i pomyślałam sobie w duchu: Nie bądź niemądra. To tylko głupie filmy. Raczej mało prawdopodobne, że zza tych drzwi wyłoni się szaleniec z siekierą.
Przeklinając swoją wybujałą wyobraźnię, stanęłam na pierwszym stopniu i wymacałam na ścianie włącznik światła. Gdy ciepły pomarańcz zalał pomieszczenie od razu poczułam się pewniej i już na dobre pozbyłam się niepokojących mój umysł wizji.
Jeszcze nigdy nie byłam w piwnicy babci. To może się wydawać śmieszne, ale nigdy jeszcze nie byłam w żadnej piwnicy. Oczywiście w naszej kamienicy było coś takiego, ale nie miałam powodu, żeby tam zaglądać i najzwyczajniej w świecie tego nie robiłam.
Nie spodziewałam się, ze piwnica babci będzie taka... duża. Naprawdę duża. Prawie jak całe moje mieszkanie w Tokacto.
Ściany było brudno szare, w kątach wiły się pajęczyny. Z obrzydzeniem odwróciłam wzrok. Całe pomieszczenie było jakby porozdzielane kilkoma ścianami, w których były drzwi. Wokół panował okropny bałagan. Mnóstwo śmieci, walających się rupieci, starych ubrań, części rowerowych i samochodowych. Do jednej ze ścian przylegał wielki staroświecki piec, a obok niego leżała bezwładna sterta drewna. Chyba nikt tu długo nie sprzątał, zauważyłam. I gdzie do cholery jest spiżarnia? W tym labiryncie powinny byc jakieś oznaczenia...
Już miałam zrezygnować z poszukiwań i odwrócić się do schodów, kiedy nagle zgasło światło. Serce podskoczylo mi do gardła. - Cholera jasna!- zaklnęłam.
Tętno…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil malinkka19
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…