Wróć do katalogu

Seria niefortunnych zdarzeń - Lemony Snickers.

Wieczór spędzony z ukochanym nie musi być romantyczny.

Be_be, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Seria niefortunnych zdarzeń - Lemony Snickers.

Wczorajszy wieczorny spacer zaprowadził nas (mnie i mojego ukochanego Wybladka – to ten sam, który kiedyś doprowadził do moralnego upadku pewnego forum dla niepoczytalnych, na którym świetnie się bawiłam swego czasu) w kierunku centrum handlowego Arkadia.

Szłam jak ciele za wozem, Wybladek prowadził, miał plan ... niby spacerek tylko, ale z miedzy lądowaniem w Sphinx’ie na piwie. Coś bąknął, że zajrzymy do sklepu i zakupimy nowe firanki. Jednak zaraz po wejściu do sklepu z obrzydzeniem fuknął, że nic mu się nie podoba i na pocieszenie(po nieudanych zakupach) zaproponował piwo.

Wlokąc się przydługą alejką handlową, natknęliśmy się na ochronę taszczącą pod ramiona jednego z klientów centrum. Widzieliśmy takie ekscesy nie raz, z reguły tak reagują klienci po otrzymaniu rachunku przy kasie Carrefoure. Zemdlony klient w wieku ok. 30 lat szorował czubkami butów posadzkę a ochroniarze z wyraźnym wysiłkiem maszerowali z nim ku wyjściu.

Na ten widok, wzrósł nam poziom adrenaliny, jednak kroku nie przyspieszyliśmy. Za to w głośnym wymyślaniu powodów zasłabnięcia byliśmy niedoścignieni. Z niekrytą satysfakcją rejestrowaliśmy spojrzenia mijających nas klientów, do których docierały nasze słowa. A co? Niech wiedzą czym grozi kupowanie w Carrefoure.

Na jakieś pół godziny utknęliśmy w sklepie z przyprawami, gdzie ceny były takie wielkie, że przysłaniały same produkty. Przechadzając się pomiędzy regałami, pomądrzyliśmy się na temat owych przypraw : gdzie i komu byśmy je nasypali. Widocznie za głośno mówiliśmy, bo obsługa sklepu zbiła się w kupkę w rogu sklepu i zalęknionym wzrokiem spoglądała w nasza stronę. Gdy pokazałam Wybladkowi( palcem) na obsługę, postanowił wychodząc zostawić im miłą niespodziankę w postaci wyrafinowanego (zapachowo) bąka, jakiego wyhodował po własnoręcznie skonstruowanej sałatce. Wiem, że docenił rangę sklepu i dał z siebie co miał najlepszego.

Leniwym krokiem sunęliśmy ku wyjściu. Naszą uwagę przykuła postać przypominająca kobietę, siedzącą na ławce i obładowaną zakupami. Zawartość przezroczystych toreb kolidowała z posturą pani. Wypełnione po brzegi chipsami, mrożona pizzą, coca colą, batonami bounty, snickers i twix, bułkami na hamburgery nijak nie pasowały do szkieletowatej postury. Zarzuciwszy kość udową na kość udową, czyli założywszy nogę na nogę, w dłoni zakończonej haczykowatymi wyrostkami (będącymi kiedyś palcami), trzymała butlę napoju „ Zbyszko”. Popijając napój, machało nogą trzeszcząc stawami kolanowymi w rytm muzyki. Dlatego zwróciłam na to uwagę, bo wybladek od jakiegoś czasu marudzi mi, żebym pozwoliła mu taki napój kupić. Staliśmy zadziwieni i czekaliśmy co będzie dalej. Nagle kościste dziwadło (widać wnerwione, naszym wgapianiem się w nią), postanowiło wstać. Pozaczepiało siatki z zakupami na kościste haczyki i szurając butami powlekło się przed siebie. Obrzuciwszy nas (tłuściochów) pogardliwym wzrokiem. Odeszło.

Nagle dostaliśmy olśnienia: musimy zajrzeć do sklepu zoologicznego” kakadu”. Niedawno oglądaliśmy tv i widzieliśmy wywiad z pracownikiem tegoż sklepu. Nie pamiętaliśmy co on takiego ciekawego mówił, zapamiętaliśmy jednak, że facet…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych