Wróć do katalogu

Siewca (cz.V)

Nigdzie nie można być bezpiecznym...

morgon87, opublikowano , 30 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Od początku wiedziałeś kim jestem – powiedziała rankiem, zbierając swoje rzeczy, by jak najszybciej opuścić dom pustelnika. - Oczywiście, że wiedziałem – odparł. – Masz mnie za głupca? Nawet gdyby wiatry nie śpiewały mi o tobie, to widziałem twój płaszcz, miecz, a nawet medalion słońca. To oczywiste, że bym się domyślił. – Alia popatrzyła na niego gniewnie, podeszła bliżej i wymierzyła palcem wskazującym w jego pierś. - Podglądałeś jak się przebierałam?! – zapytała ostro. - Nie… ja… - To gdzie niby widziałeś medalion?! - Nie specjalnie. – Pustelnik zaczerwienił się, ale tylko na moment. – I to chwilkę przez szparę w drugiej izbie, jak przyszedłem po ziarno dla kur – wyjaśnił i nagle chwycił ją w talii przyciągając do siebie. – Nie często widuję takie cuda – powiedział zalotnie. Dziewczynę zalała fala gorąca, a wraz z nią napłynęły wspomnienia koszmarnej nocy na wschodnim szlaku. Gwałtownie odepchnęła Agira i łzy napłynęły jej do oczu. Nie potrafiła ich powstrzymać. Wylewały się z kącików oczu i spływały strumieniami po policzkach. Załkała i zakryła twarz dłońmi opadając ciężko na łóżko. Nagle poczuła się samotna i nic nie znacząca, jak ziarenko piasku na pustyni. Siły ją opadły. Agir podniósł się zszokowany. Dopiero teraz uświadomił sobie co uczynił, ale było już za późno. - Przepraszam – wyjąkał. – Nie wiedziałem… to znaczy nie chciałem… - westchnął ciężko i nie wiedząc co ma zrobić, usiadł koło niej. Dziewczyna niespodziewanie przytuliła się do niego i jeszcze mocniej zapłakała. - Zostanę – wychlipała, ponieważ nagle poczuła, że ten tajemniczy młodzieniec, mający na zawołanie wichry rubieży, jest jedyną osobą na świecie, której może zaufać.

Znali się ledwie dwa dni, ale Alia czuła jakby to były długie lata. Przez podróż wiatrolotem do pustelni Agira zyskała dwa dni, a gdy mężczyzna odwiezie ją potem do samego Dannew jak obiecał, zyska dodatkowo co najmniej cztery doby. Wobec tego postanowiła zostać w gościnie kilka dni, nie martwiąc się upływającym czasem. Problemy, dzięki którym wyruszyła w tą podróż pozostały gdzieś daleko poza nią. Chociaż często powracały myśli, przypominające Ravana, czekającego w zamkowych lochach, ale szybko obraz ten ustępował pola Margit, ostrzegającej przed powrotem do Kyrtos. Wiedziała, że nie powinna wyruszać za Lekanem na wschód, przed czym również przestrzegała ją wiedźma, wobec czego pozostała jej jedynie droga na północ, do biblioteki, w której być może znajdzie księgi Anahita. Ale znajdując je nie miała wcale pewności, że wskażą jej jakiś cel, jakąś drogę, którą powinna podążyć. Zdała sobie sprawę, że pobyt na odludziu, pośród sił przyrody, które słuchały tylko jej towarzysza i nie pozwalały, by ktokolwiek dowiedział się o jej pobycie tutaj, był dobrym rozwiązaniem. Jak powiedział Agir, odkąd postawiła nogę na wschodnim brzegu rzeki Mętnej, ukryła się przed tymi, co ją śledzili O poranku, zaraz po przebudzeniu, wyruszyli w góry. Przedtem Agir wygrzebał z wielkiego kufra ubrania po matce, które Alia przejrzała i wybrała sobie spodnie i luźną tunikę, świetnie nadające się do pracy w polu. Jak się okazało, w górskiej dolinie pustelnik znalazł żyzne ziemie, na których uprawiał zboże i warzywa. Przyszedł czas żniw, a dziewczyna nie mając do tej pory wiele wspólnego z pracą rolnika, ochoczo przystała na propozycje pomocy. Po kilku minutach lotu, wylądowali na zielonej bujnej trawie, a wiatry, które ich niosły rozpierzchły się i spłynęły z powrotem ku równinom, pozostawiając ich w ciszy górskiej doliny. Wieczorem przestało padać i przez noc chmury ustąpiły, pozwalając słońcu rozświetlić przemoknięty świat o świcie. W nocy Agir poprosił swoich przyjaciół, by osuszyli jego uprawy i liczył na to, że zboże nada się już do koszenia. Pustelnik posiadał zaledwie jeden sierp, dlatego sam ścinał zboże, a dziewczynę nauczył wiązać je w snopki. Praca choć wyczerpująca, pozwoliła Alii całkowicie zapomnieć o problemach. Mężczyzna opowiadał zabawne historie, które przynosili mu kupcy, a dziewczyna w ramach rewanżu wspominała przygody, jakie przydarzyły jej się przez dwa lata służby Władcy Wichrów. Pomimo poranionych rąk i pokutych twardą słomą nóg, Alia nie narzekała. Uparcie starała się nadążyć za pustelnikiem. Po związaniu ostatniego snopka, zmęczona dziewczyna usiadła na ziemi, nie zwracając uwagi na twarde ściernisko wbijające się w pośladki. - Zrobiliśmy kawał dobrej roboty – powiedział Agir siadając za dziewczyną, opierając się plecami o jej plecy. Alia oparła głowę na jego ramieniu i siedziała ciężko dysząc. Patrzyli jak czerwona tarcza słońca, chowa się za zachodnimi szczytami gór. – Jeżeli pomożesz mi przez dwa kolejne dni, to skończymy żniwa i zabiorę cię do Pierwotnej puszczy, byś na własne oczy ujrzała te dziwa z moich rysunków. - Nie wiem czy chce je wszystkie oglądać – odparła wspominając makabryczne stworzenia, składające się czasami w przeważającej części jedynie z ostrych zębów. - Uwierz mi, że niektóre są piękniejsze od nich, są piękniejsze od wszystkiego co widziałaś do tej pory – zapewniał. – Tą rozległą puszczę zamieszkują najpiękniejsi i najstraszniejsi mieszkańcy tego świata. A zazwyczaj piękno jest tylko ułudą zwabiającą ofiarę w szpony śmierci. - Ten świat jest ci bliższy, od świat ludzi – bardziej stwierdziła, niż zapytała. - Być może tak jest. Nigdy nie zapuszczałem się dalej, niż do wsi położonych na południu Yrlin – zgodził się Agir. - Nie byłeś nigdy ciekaw ogromnego świata jaki rozpościera się poza twoją równiną? - Kupcy zawsze opowiadają mi smutne rzeczy, poza tymi kilkoma zabawnymi historiami, jakie ci opowiedziałem, słyszałem tylko o morderstwach, kłamstwach i wojnach. Ludzie, którzy mnie odwiedzają ciągle się gdzieś spieszą. Nawet ty moja piękna, za kilka dni ruszysz w swoją stronę. To nie miejsce dla mnie. Nie potrafiłbym się tam odnaleźć. – Chwilę milczeli przypatrując się potężnym górom, których kształty zaczął z wolna zanikać na tle wieczornego nieba. - Jesteś pierwszą osobą, która wiedząc, że jestem Siewcą, traktuje mnie jak człowieka – powiedziała po chwili. – Dziś podczas pracy wyobraziłam sobie, że tak mogłoby wyglądać moje życie i… i zapragnęłam tak żyć. - Zobaczymy jutro rano, gdy twoje ciało nie będzie chciało wstać z łóżka. Jesteś tu dopiero dwa dni i nie wiesz jakie ciężkie jest tu życie. Szybko zatęskniłabyś za światem i jego wygodami. – Nie odpowiedziała. W końcu Agir wstał i podał jej rękę. - Chodź, musimy ruszać. Zwierzęta czekają na kolację, a i my zasłużyliśmy na kolację.

Ravan leżał nieprzytomny cały dzień i do wieczora następnego, jak dowiedział się od kucharza Jashata, który przyszedł z kolacją i tak długo tłukł miską w kraty i rzucał blaszanymi łyżkami w więźnia, aż ten się obudził. - Musisz coś zjeść – oznajmił gdy ten wreszcie otworzył oczy. Kucharz postawił miskę z wodą za kratami celi i chochlą pchnął ją w stronę Ravana. - Pij! – rozkazał. – No pij mówię! Na mojej zmianie nie padniesz z pragnienia. Więzień poruszył się i zawył przeraźliwie, gdy przyschnięta do ran koszula nagle się oderwała. Padł koło miski i napił się z niej jak pies, ledwo podnosząc głowę. - Masz tu zupę. Ma być zjedzona do rana, albo ode mnie też poczujesz razy – zaśmiał się kucharz. - Od kiedy to kucharzowi zależy tak, by więzień zjadł zupę? – wychrypiał Ravan chłodząc plecy kojącym zimnem kamieni w podłodze. - Powiedzmy, że jesteś specjalnie traktowany ruchaczu księżniczek – wyszeptał kucharz i ruszył ze swoim wózkiem przez korytarz. Tej nocy ból stał się nie do zniesienia. Więzień cały w gorączce szybko opróżnił naczynie z wodą i zupą. Potem zapadł w sen, podczas którego szarpały nim konwulsje i przechodziły dreszcze. Rankiem gorączka nie ustępowała. Jak przez mgłę zobaczył kata, który wszedł do celi, wtarł jakieś specyfiki w plecy i kazał połknąć jakieś paskudztwo. Zostawił bańkę z wodą i wyszedł. Kolejne dni zlały się w jedno. Więzień nie potrafił powiedzieć jaka jest pora dnia, a zapytany o swoje imię, pewnie musiałby się zastanowić nim odpowie. Pod wieczór gorączka ustąpiła, ale ból nieustannie pulsował. W nocy nie spał przywołując wspomnienia wolności, które teraz wydawały się być tak odległe. Wspominał swoje złodziejskie życie i dzień w którym poznał Sefinę. Ten dzień był zaczątkiem jego kłopotów i sprowadził go tutaj. Pomyślał sobie, że gdyby pierwszego dnia kat zasypał go gradem ciosów Chłostem, to przynajmniej ukróciłoby jego męki. Przez niego dziewczyna, mogąca wieść dostatnie życie u boku jakiegoś księcia, zamiast opływać w luksusy została dziwką i sama stała się luksusowym towarem dla innych. Nie mógł sobie tego darować, a jednocześnie złapał się na tym, że naprawdę mu na niej zależało. Nie na jej pieniądzach, ale na zabawnej i pięknej dziewczynie jaką była Sefina. Wspominał słowa kata, mówiące, że nie ma praktycznie żadnych szans na wyjście cało z tej sytuacji. Z każdą minutą bardziej godził się z wyrokiem kata i powoli żegnał z życiem. Nadzieja gasła. I właśnie wtedy pojawił się on – tajemniczy głos w głowie. Jakaś obca jaźń, próbująca przejąć kontrolę nad jego ciałem podczas tortur. - Kim jesteś? – zapytał więzień w myślach, raczej sam do siebie i był tym bardziej zdziwiony, gdy uzyskał odpowiedź. - To w tej chwili nie istotne – słowa wpłynęły do umysłu Ravana. – Ważne jest byśmy obaj wyszli stąd cało. - Jak? – Nadzieja znów zakiełkowała w sercu więźnia. - Oddaj mi kontrolę nad swoim ciałem – odpowiedział głos i uprzedzając kolejne pytania dodał. – Nie ma innego sposobu, zginiemy obaj… A w każdym razie ty na pewno. - Co się ze mną stanie? – pytał Ravan czepiając się nawet najmniej sensownego pomysłu. - Nie będziesz nic czuł, obleje cię mrok, tak jak podczas biczowania, ale sam musisz mi zezwolić na całkowite wniknięcie mojego ducha do tego ciała, sam nie mam tyle mocy, by siłą cię do tego zmusić i utrzymać kontrolę na dłużej. - Odzyskam je z powrotem? – zapytał więzień. Jeżeli cała ta rozmowa okaże się tylko jego snem, jakimiś majakami w gorączce to czeka go śmierć. Taki sam skutek osiągnie, leżąc bezczynnie i oczekując nadejścia kata, który zada mu cztery ciosy Chłostem wyrywając kolejne kawałki mięsa z ciała. Przystając na tak bezsensowną propozycję wewnętrznego głosu przynajmniej zyskiwał nadzieję, a ta rozlewała się w nim, kojąc umysł. - Jeżeli zdołamy się stąd wydostać, to tak, po jakimś czasie twoje ciało będzie mi zbędne i odzyskasz świadomość – odpowiedział głos. – Nie stracisz na tym, jeżeli przystaniesz na nasz układ i pożyczysz mi ten kawałek mięsa na kilka dni, w zamian możesz zyskać wiele więcej. – Ravan nic nie odpowiedział. Jego milczenie było przyzwoleniem.

Wbrew temu co powiedział Agir, dziewczyna z każdym dniem bardziej wsiąkała w powolne pustelnicze życie i bez słowa skargi, przejmowała coraz więcej obowiązków gospodarza. Jej świat szybko ograniczył się do niewielkiego podwórza. Alia zrozumiała, że tak naprawdę nigdy nie chciała być Siewcą, to otoczenie i nauki w Chmurnym Zamku ukształtowały w niej ówczesny światopogląd. Teraz spodobało jej się spokojne życie z dala od ludzi, za jedynego towarzysza mając przystojnego młodego mężczyznę, który często dyskretnie się jej przyglądał. Świadomość, że jakiś mężczyzna łakomie patrzy na jej ciało, przywoływała tylko niechciane wspomnienie ze szlaku i dziewczyna wolała się w takich sytuacjach oddalić do innej pracy. Nie zamierzała kusić towarzysza walorami swojego ciała. Sama też odpędzała od siebie często nachodzące ją pikantne myśli. Po trzech dniach żniw padła wykończona na łóżko. Jej ciało nie przywykłe do ciężkiej pracy fizycznej odmawiało posłuszeństwa. Leżała nie mogąc poruszyć żadną kończyną, aż nadszedł sen. We śnie miotała się niespokojnie. Do głowy napłynęły koszmary. Jakieś postaci z przeszłości, których nie potrafiła rozpoznać. Ich pojawienie się napawało ją bliżej nieokreślonym lękiem. Pobliźnione blade twarze umarłych mówiły do niej i choć nie rozumiała słów, całość brzmiała jak ostrzeżenie. Wiedziała, że zna ich wszystkich, ale coś blokowało jej umysł przed nazwaniem zjaw ich imionami. W pewnym momencie jedna z twarzy wyostrzyła się z tłumu i stanęła tuż przed Alią w jej śnie. Był to długowłosy starzec, w którego oczach widać było niespotykaną głębię, mądrość i zmęczenie nieznośnie długą egzystencją. Na początku nie rozpoznała go. Jednak po chwili umysł nabrał trzeźwości myślenia i zaczął przeszukiwać w pamięci imiona umarłych, a potem żywych, do których mogłaby twarz należeć. Dopiero po jakimś czasie uświadomiła sobie, że zna tego starca z ksiąg, jakie czytała na naukach w Chmurnym Zamku. Natychmiast dopasowała do niego imię. - Kaonea Erytelwys O’on… KEO’on – wypowiedziała je w myślach, na co twarz starca poruszyła się. Czarodziej otworzył szeroko oczy i zaczął taksować wzrokiem Alię. W końcu jakby rozpoznając dziewczynę, wypowiedział jej imię. Nie poruszył przy tym ustami, od razu wlewając słowo do jej umysłu. - Musisz stać się silna i to nie tylko mocą jaka pozostała jeszcze w naszym świecie, ale i duchem. Bo nadchodzą ciężkie czasy, które przetrwają jedynie najsilniejsi z nas… Z was. – Słowa czarodzieja były dokładnie tymi samymi, jakie powiedziała do niego Margit, gdy Alia spotkała ją w Rydool. - Co mam zrobić by taką się stać? – zapytała w myślach. - To od ciebie zależy czy będziesz nam ziarnem na mąkę, czy plewą, którą trzeba będzie odsiać wraz z innymi. Musisz podejmować decyzje, ponieważ dzień żniw jest bliski – powiedziała zjawa, natychmiast rozpływając się w mroku. Niespodziewanie wraz z nią zniknął także cały sen. Otwierając oczy, dziewczyna uświadomiła sobie co ją obudziło. Były to krzyki na zewnątrz mieszkania. Natychmiast wstała i zarzucając na siebie jedynie skąpą tunikę, wybiegła z budynku. Zatrzymała się na chwilę by zlokalizować źródło krzyków. Nagle coś przeleciało ze świstem koło niej i z impetem wbiło się w ścianę. Było to miecz Siewcy. Jej miecz, który pozostał na rubieżach, gdy wichry Agira cisnęły go w dal. Teraz najwyraźniej zwróciły go właścicielce, a to oznaczało, że pustelnik jest w niebezpieczeństwie. Wyrwała głownię miecza z drewnianej ściany i ruszyła na tyły domu, skąd dobiegały krzyki. Słysząc wśród nich Agira, przyspieszyła. Skręciła za rogiem i stanęła przed trzema mężczyznami pochylonymi nad rannym pustelnikiem. Widząc liczne cięte rany, z których sączyły się strużki krwi, dziewczyna krzyknęła. Dopiero wtedy napastnicy ją zauważyli. Wszyscy jak jeden mąż otworzyli szeroko usta, widząc młodą dziewczynę w krótkiej tunice, zakrywającej jej ciało ledwie po połowę ud. Delikatna tkanina nie była w stanie zasłonić kształtu krągłych piersi i szczupłej sylwetki. Alię znów przeszył dreszcz, gdy poczuła na sobie ich spojrzenia, ale tym razem gorący gniew rozpływał się w żyłach, nadając umysłowi trzeźwość myślenia, a

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych