Skąd się wzięli wymuskani mężczyźni.
Mężczyzna był tu stworzeniem dość rzadkim i płochym. Występował w postaci kudłatej, umorusanej i lekko waniającej lasem...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dawno, dawno temu, a może nie tak dawno. Za górami za lasami w kraju zwanym ziemią Lecha, Klecha i straconych marzeń. Żyli sobie człowieki.
Mężczyzna był tu stworzeniem dość rzadkim i płochym. Występował w postaci kudłatej, umorusanej i lekko waniającej lasem.
Kobiety za to istotki lekkie, zwiewne i eteryczne. Rusałki choć nikt ich jeszcze nie rusał. Chodziły po łąkach, zbierały kwiatki zioła i bulwy dzikich roślin. Potrafiły również oswajać dzikie zwierzęta.
Któregoś pięknego przedpołudnia rusałka Dolores przeciągnęła swoje piękne ciało i wstała. Wsunęła swe smukłe stópki do pantofelków i pobiegła zanurzyć swe boskie ciało w pobliskim strumieniu. Kobiety wtedy nie potrzebowały żelu pod prysznic, olejków do kąpieli czy też specjalnych siateczek na włosy. Po prostu wchodziły do wody i wychodziły czyste.
Po kąpieli Dolores postanowiła jak co dzień podmalować oko. Usiadła na swym ulubionym krześle przed kryształowym lustrem i zapłakała. -Dla kogo ja biedna mam poprawiać to absolutne piękno. -Lusterko odezwało się nie pytane. Nie martwcie się towarzyszko Dolores musicie znaleźć sobie towarzysza życia. Dla niego będziecie malować ciało i pindrzyć się przez cały dzień. Dolores przyklasnęła uradowana. Na koniec lustro dodało. Poszukajcie towarzyszko w bukowym lasku. Tam znajdziecie odpowiedź na nurtujące was pytania.
Dolores założyła muślinową sukienkę, ciało natarła różanym olejkiem a na stópki założyła wygodne terenowe klapki. Wybrała się więc za namową lustra do bukowego lasku.
Trzeba wam wiedzieć że bukowy lasek był strasznie daleko. Dalej niż świerkowy młodnik czy dróżka do zamku złego czarnoksiężnika od Os. Szła więc bidulka Dolores dzień cały, wyjątkowo nie narzekając. Tak bardzo zależało jej aby poznać towarzysza życia. Oparła się na chwilkę przy młodej brzózce. Nagle za krzaczka wyszła inna rusałka z lekkim kaszelkiem i uśmiechem od ucha do ucha.
Kim jesteś i co tu robisz rusałko zapytała swą siostrę po genach. -A sikałam sobie pod krzaczkiem, jestem Rusałką jako ty. -Jeno dobry stwórca stworzył mnie abym różnych ziół próbowała. -Jak masz na imię ? -Nie wiem w natłoku obowiązków zapomniałam o tak drobnym szczególe. -Od dzisiaj będę cię zwała zielarką Gandzią, dobrze ? -Może być i tak do jutra zapomnę. -Czy wiesz może Gandziu gdzie znajdę towarzysza życia ? -Masz na myśli takie umorusane, nie ogolone warczące paskudki ? -Tak chyba tak. -Oj to musisz być bardzo zdesperowana. Ja mam swój, domek, swoją mała fabryczke miksturek. Swoje mini zoo i kawusiownie do południa z koleżankami. Wcale nie musze poznawać swego towarzysza życia. -Ale ja nie chcę być sama, zbliżam się do magicznej trzydziestki i czuje ... -Taką wielką żałość w duszy. Chcę mieć kogo przytulać. Chcę mieć dla kogo gotować. Zaraz przecież ja nie umiem gotować. No to chociaż mieć dla kogo wieszać firanki albo z kim pomarudzić. Rozryczała się rusałka.
-Weź prozac siostro taniej wyjdzie. Jesień się zbliża to i wydziwiasz.
Niezrozumiana Doloroes rozejrzała się dokoła za elementem dekoracji w który mogła by się wypłakać. Padło na młodą brzózkę. Złapała ją oburącz i zaczęła wycierać w nią łzy z fragmentami makijażu.
Powiedź mi Gandziu co ja mam robić, kobiety już mi nie wystarczają. Nie mogę do końca życia kawusiować, pączusiować, czekoladzić. Chce zrobić coś konkretnego. Powiem wprost miałam sen w którym posiadł mnie młody przystojny samiec. Piękny, dorodny, zagraniczny z takim wielkim ...
Tylko bez szczegółów
Torsem.
Aaaa to inna sprawa... Jeśli tylko o to chodzi. Ja już się przestraszyłam, że ty masz no ten .. Pociąg . Więc zrób tak. Idź do końca tej dróżki prosto, będzie taki młyn. To nie. Potem będzie wielki dąb z rojem Os. To nie.
Ale co nie ..
Nie skręcaj, dopiero jak ci powiem.
Więc za rojem Os będą stogi siana pod laskiem. Tam znajdziesz starą obdrapaną chatkę bezczynszówkę. Zamieszkasz w niej, a na pewno po czasie zjawi się jakiś nagrzany, waniający lasem samiec z zaganiaczem do kolan.
No to Heya siostro idę przypalić bo czuje że ma moc mi siada. Jeszcze jedno, nie spodziewaj się po nich dobrych manier. Załóż więc ciuszki jakiejś pośledniej jakości i tak nie zrobisz na nich tym większego wrażenia. Siostra Gandzia oddaliła się z wdziękiem a Doloroes poszła w kierunku chatki.
Dzień był piękny. Chmurki bawiły się w berka na rozgrzanym niebieskim niebie. Słoneczko grzało z całych gigawatów. W końcu człowiek go jeszcze nie wykorzystywał. Polne maki i habry, chełpiły się swym naturalnym pięknem. Dolores też nie była dłużna ogólnej kompozycji i przypudrowała nosek puszczając przy okazji parę zajączków lusterkiem.
Ach jaka jestem podekscytowana pomyślała Dolcia. Z tego szczęścia powróżę sobie z czterolistnej koniczyny. Zerwała jedną. Wróżba polegająca na wyrywaniu listków. Wypadła na nie kocha. Później była stonoga mimo utraty wszystkich nóg też wyszło na nie kocha. Na marginesie tak właśnie Pan stonoga została dżdżownicą Magdą. Całe szczęście Dolcia zawahała się wyciągając rękę po małego wróbelka. Ptaszek który widział co się święci odetchnął z ulgą, poprawił ptaka, otrzepał pióra i poleciał do zielonego lasku.
W oddali zamajaczyły słomiane plamy stogów siana i zielony horyzont lasu. Rozgrzane letnie powietrze niosło zapachy skoszonej trawy i polnych kwiatów. W miarę zbliżania się do chatki bezczynszówki. Jej młode serce napełniało się trwogą. Co pocznę jeśli samiec nie przyjdzie, pomyślała. Lub co gorsza jeśli przyjdzie a ja nie będę potrafiła go zatrzymać powabem swego ciała.
Dolores jednak bardzo chciała zmienić swoje życie. Ostatnie kilkaset uderzeń serca pokonała w tempie iście sprinterskim. Zamaszystym ruchem otworzyła wielkie drewniane drzwi chatki. Jej oczom ukazał się tajemniczy widok. Pomimo że słoneczko jeszcze nie poszło spać. Wszystko skąpane było w lekkim półmroku. Na środku małej izby stał wielki zakurzony stół. Na nim stara zakurzona lampa. Obok stołu wielkie zakurzone krzesło, a pod małym lufcikiem które robiło za okno. Stare wielkie zakurzone łóżko. Dolores widząc to usiadła na progu chatki i cichutko zapłakała. Jaka jak biedna jestem cinka . Jak ja mam zmienić brutalnego śmierdziuszka z lasu w wymuskanego mężczyznę swego życia. Łzy jak krople deszczu spływały po jej pięknym licu. Nagle z kąta chatki odezwała się cicho miotła.
-Piękna nieznajoma.. -Tak, odpowiedziała cicho zasmucona bohaterka. -Jestem miotłą weź mnie a razem posprzątamy ten brzydki kurz raz na zawsze. -Dolcia zamyśliła się ociupinkę.. -Chyba cię pogięło miotła. Widziałaś kiedyś rusałkę w ekipie sprzątającej ?
Rusałka wyjęła wypasioną komóreczkę i zadzwoniła do cioci wróżki. -Ciocia ? -Dla kogo ciocia dla tego ciocia, dla innych Lusi po dwudziestej. Kto mówi ? -To ja Dolores. -Ach to ty kruszynko, widziałam cię ostatnio jak byłaś takim małym oseskiem. Puci, puci. -Tak to było naprawdę bardzo dawno. -Mogłabyś przysłać kilku skrzatów. Mam tu mały bałaganik do posprzątania. -Bardzo chętnie, tylko że skrzaty zrobiły mi strajk.
W słuchawce wypasionej komóreczki, rzeczywiście było słychać stłumione dźwięki manifestacji. Mały barytonek skandował -My kcemy więcej kasiorki. -Nieco większy basik podpowiadał -Dosyć pyrów z biedronki, Skrzat to też człowiek daj nam godnie żyć. Może wam jeszcze związki założyć odszczekiwała się ciocia.
Ciociu, przecież jesteś od nich większa. Masz nad nimi przewagę. -To już wykorzystałam zamknęłam ich w łóżku. Właśnie na nim siedzę. Nawet fajnie buja po obiadku. -Poza tym jesteś wróżką, możesz ich zamienić w żaby, albo jeszcze coś gorszego. -Na przykład w oślizgłe robaki. Podpowiedziała ciocia. -Tylko kto mi wtedy umyje gary. Oj kruszynko myślenie to ty raczej zostaw cioci. Ale nie martw się z wiekiem zrobisz bardziej wygodna to i nie używane rejony mózgu się włączą.
Zrobimy tak przyślę ci magicznego osiołka. Tylko pamiętaj możesz użyć go tylko raz. Później musi odpocząć. -Dobrze ciociu. Przyklasnęła uradowana rusałka. Ciocia jak mówiła tak zrobiła.
Nagle, psiejsko czarodziejsko za chatki wyjrzała uradowana gęba osiołka. Zwierzątko nie było już pierwszej młodości. Tu i ówdzie podarte futerko, trocinki zdeformował mu prawy bok. Ogon i kokardka przyszyty jak od niechcenia. Nie czarujmy się używany osiołek jak malowany.
Zwierzątko odezwało się nie pytane lekko zdartym głosem. Widzę rusałko że moja fizys cię onieśmiela. Nie martw się, jestem jeszcze całkiem sprawny. Na dowód stanął w lekkim rozkroku i powiedział -Pociągnij za niego trzy razy
Rusałka miała wprawę w ciągnięciu. Wyjątkowo zadowolona przystąpiła do pracy. Osiołek wrzasnął falsetem jak opętany.
Za ogonek miałaś ciągnąć, niegrzeczna rusałko. Przepraszam odpowiedziała lekko speszona pół nimfa. Kiedyś na moim podwórku wylądował
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil byq73
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…