Słów kilka do panów: Borsukoffa i Wojtarro i ewent
Panowie, bądźcie mężczyznami...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie zaglądam tu zbyt często, więc tekst ten może nie będzie specjalnie aktualny. Niemniej mocno zirytowały mnie dwa „zahaczone” przypadkiem przeze mnie teksty. Tak dokładnie zniesmaczył mnie poziom zamieszczonego w nich utyskiwania. Panowie, nie za dużo tych jęków? Przecież jesteście, do cholery, mężczyznami! Zacznę od Borsukoffa i jego felietonu: „ Opowiadania.pl, czyli trzydzieści procent”. Generalnie rację człowiek ten ma. Ale tylko generalnie. Nie wiem, ile ów mój adwersarz ma lat, ale przypuszczam, że sporo. Ja w każdym bądź razie pochodzę z epoki, dla zwykłych użytkowników portalu, zamierzchłej. Taka kopalna samica. W tym przebrzmiałych czasach jedyną alternatywą dla czytania było: oglądanie ruskich filmów w jedynym programie tv, oglądanie ruskich filmów w miejscowym kinie z zamianą na zbiórkę w hufcu harcerskim imienia Władysława Broniewskiego. Na pierwszym zlocie aktywu trzeba się było popisać znajomością twórczości „wieszcza”; „Gdy przyjdą podpalić dom…” i tak dalej. Z perspektywy czasu, twórczość owa straciła trochę na swej jednoznaczności, ale wtedy zupełnie do mnie nie przemawiała. Proszę! Już wtedy byłam „patriotką”… Niestety nie docenioną. Przepraszam, to tak dygresja zupełnie bez związku. Na szczęście oprócz zbiórek były księgarnie i biblioteki. Spędzało się w nich całe godziny grzebiąc pośród zgromadzonych tam tomów. Do dziś pamiętam specyficzny zapach panujący w miejscowej bibliotece (w tamtych czasach książki oprawiane były jeszcze w papier, a nie folię). Nie chodzi mi tu jednak o światopogląd. Nie ma bowiem nic do rzeczy. Chodzi o możliwość wyboru. W epoce sieci, multipleksów, torrentów , tabletów, e-booków, iPadów i innych bajerów nadużyciem jest psioczenie na ilość osób nadal gustujących w monotonnym przekładaniu arkuszy celulozy. Jeśli mówisz o trzydziestu procentach, to jest to doskonały wynik; osobiście myślę, że nawet trochę zawyżony. Cieszę się wręcz, że aż tyle osób chce zaistnieć pisarsko. Moim zdaniem nie jest tak bardzo ważne, czy eksperymenty te są udane, czy nie. Oczywiście, że w przygniatającej większości nie są. Ważna jest jednak chęć. Bardzo cenię te próby. W epoce e-maili i sms-ów to prawdziwa iskierka nadziei. Okazuje się, że ileś tam tysięcy młodych (!) ludzi chciałoby zaistnieć pisarsko. Żeby nie było tak słodko, chciałabym zauważyć, że żyjemy tu i teraz. Przykłady klasyków, które przytoczyłeś, są nie do przyjęcia w zaistniałej rzeczywistości. Tu, w Polsce, ze wszystkimi prowincjonalnymi konsekwencjami tego faktu. Przede wszystkim: Kafka i Tuwim to Żydzi. Wszystko jasne, nie? Dalej. Dostojewski oczywiście kacap, Dick ćpun i psychol, Diderot libertyn, Marquez lewak i przyjaciel Castro, a Prus gnije w lekturach szkolnych, co go zupełnie dyskwalifikuje. Wszyscy są nie do przyjęcia. Zostaje Dickens. Ja uwielbiam,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil balbinka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…