Śmierć w haremie
śmierć przychodzi do haremu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ŚMIERĆ W HAREMIE
HAKIM Wchodzi do domu. Wraca z pracy, więc ma na sobie marynarkę i krawat a w ręku trzyma teczkę.
Dobry wieczór moim kochanym żonom. Ale jestem zmęczonym, miałem straszny dzień.
Nikt mu nie odpowiada, rozgląda się dookoła. Nikogo nie widząc robi sobie kawę.
Halo! Jest ktoś w domu?
Do siebie.
Rany boskie, co za dziwny ten mój harem. Trzy żony, trzy! A nigdy nie mogę żadnej zastać, gdzie one wszystkie chodzą całymi dniami?
MARIANNA Wchodzi do kuchni, gdzie jest Hakim.
O, jesteś. Z kim ty rozmawiasz?
HAKIM Marianna, kwiatuszku. Cześć, miałem dziś cholernie ciężki dzień, no chodź daj mi buziaka.
MARIANNE Daj mi spokój. Nie mam ochoty i wyobraź sobie, że nie tylko ty miałeś ciężki dzień.
HAKIM Oj, Marianne. No nie bądź taka. A co się dziś stało mojemu kwiatuszkowi?
MARIANNE Nie chcę mi się opowiadać i przestań do mnie mówić kwiatuszku. Dzięki, że też mi zrobiłeś kawę.
HAKIM Skąd mogłem wiedzieć, że chcesz. Myślałem, że nie ma nikogo w domu. Moniki i Margaret nie ma?
MARIANNE Monika jest w swoim pokoju, a Margaret gdzieś wyszła przed godziną.
HAKIM Z mleczkiem?
Marianne kiwa głową twierdząco, siadają wspólnie przy stole i piją kawę.
No to jak, powiesz co się dziś tobie stało? Jesteś jakaś rozdrażniona.
MARIANNE No jestem rozdrażniona. Wszędzie się dziś spóźniam. Na 14 miałam trening a o 16 solarium a przez ten głupi samochód nie zdążyłam nigdzie.
HAKIM Coś się stało z samochodem?
MARIANNE Czy coś się stało? Mam już dosyć jeżdżenia tym złomem. Dlaczego ja muszę mieć najgorszy samochód, jest wolny jak żółw.
HAKIM Znowu do tego wracamy. Nie masz wcale najgorszego samochodu. Poza tym przecież właśnie taki sobie wybrałaś.
MARIANNE To było dwa lata temu, najwyższy czas na wymianę. Monika i Margaret mają nowsze, dlaczego tylko ja muszę jeździć takim rzęchem.
HAKIM To nie jest żaden rzęch. Nie stać mnie na takie wydatki. Dajmy już temu spokój, nie spytasz się jak tam u mnie w pracy?
MARIANNE „Takie wydatki”? To twój obowiązek zapewnić nam niezbędne środki do życia.
HAKIM Kochanie, samochód nie jest ci niezbędny do życia. Środki niezbędne do życia to chleb i woda, może jeszcze jakieś ubrania a nie nowy samochód co dwa lata.
MARIANNE Pięknie, ja ci mówię, że potrzebuję nowego samochodu a ty mi wyjeżdżasz z chlebem i wodą. Świetnie, co jeszcze? Może mam ci jeszcze być wdzięczna za te marne pieniądze, jakie mi dajesz?
HAKIM Wzdycha.
W pracy było dziś w porządku, miałem obiad z premierem. Sympatyczny człowiek.
MARIANNE Wiesz, jakoś mnie to w ogóle nie obchodzi.
Do kuchni wbiega rozzłoszczona Margaret.
HAKIM O! Margaret, cześć kochanie. Coś się stało?
MARGARET Czy coś się stało? Wiesz, co dziś za dzień?
HAKIM Czwartek?
MARGARET Tak, czwartek. Mieliśmy dzisiaj iść do teatru na 19. Jest 20.30. Co mi na to powiesz, bałwanie?
HAKIM Kurcze, na śmierć zapomniałem. Przepraszam Margaret. Ale wiesz, dzisiaj w telewizji będzie dobry film. Klasyka szwedzkiej kinematografii.
MARGARET Mam w dupie klasykę szwedzkiej kinematografii. Przecież wiesz, jak bardzo chciałam iść na to przedstawienie.
HAKIM Oj, Margaret. Jestem taki zmęczony. Dajmy już temu spokój. Przecież i tak byłaś dzisiaj na jakieś wystawie. Nie starczy ci na dzisiaj już tej sztuki?
MARGARET Tak jest zawsze. Jak ja chcę gdzieś iść razem, to nigdy nie możemy.
HAKIM Nieprawda. Dwa tygodnie temu byliśmy w teatrze muzycznym.
MARGARET Nawet nic mi o tym nie mów. To największa chała, jaką w życiu widziałam i jak pamiętam, to był twój pomysł.
HAKIM Dobra. Dość tego, już zaczynam tracić cierpliwość. Wracam z pracy zmęczony. Tak, wyobraźcie sobie, że z pracy. Ktoś musi płacić za wasze siłownie, aerobiki, galerie i teatry. Wracam a wy ciągle na mnie naskakujecie. Ja potrzebuję spokoju. Spokoju! Błagam was choćby o spokój. Już nie wspomnę o jakiejś kolacji, choćby o herbacie. Mam trzy żony a jeszcze nigdy żadna nie zrobiła kolacji. Do czego to doszło, przecież wy powinniście siedzieć w domu, myć okna, chodzić po wodę do studni i nosić chusty na głowach. A ja tu ciągle muszę słuchać o teatrach, aerobikach!
Do domu wchodzi Monika.
MONIKA Co to za krzyki, co tu się dzieje?
MARGARET Hakim właśnie nam tłumaczy, że powinniśmy chodzić po wodę do studni.
MONIKA Zgłupiał, przecież mieszkamy w centrum Warszawy. Gdzie ja mu będę chodziła po wodę do studni?
HAKIM Monika! Nie wymądrzaj się. Właśnie tłumaczę moim kochanym żonom, że potrzebuję spokoju i mam już dość waszych ciągłych dąsów i głupich problemów.
Do Moniki
A ty, o co będziesz miała dziś do mnie pretensje? Może oblałaś, jakiś egzamin w szkole a twoja dzika kobieca fantazja obwinia mnie za to? Co? Odpowiedz mi, jak się ciebie pytam!
MONIKA Ze łzami w oczach.
Jakbyś chciał wiedzieć, to właśnie ogłosili wyniki i byłam najlepsza na roku.
Chwila milczenia.
HAKIM O! To gratuluje, ale czemu płaczesz.
Monika cicho płacze.
Kwiatuszku, skarbeńku, nie płacz, tak się cieszę
MONIKA Bo ty tylko krzyczysz a ja się tak cieszyłam. Nie mogłam się doczekać, kiedy będę to mogła tobie powiedzieć. Nienawidzę cię, wcale się nie cieszysz.
MARGARET Zapalając papierosa, z ironią, No to…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jaroslawg
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…