Wróć do katalogu

Śniąca - Fabryka

Logika snu ?=? logika rzeczywistości. I co z tego? Marzenia zamieniają się w koszmarny ślub w fabryce.

Psutki, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Fabryka Klaudia wróciła do domu. Przywitała ją awantura. Nikt nie miał do niej pretensji. To Mama i Tata. Kłócili się. - Twoja kuzynka nawet nie zaprosiła nas na ślub! – wrzeszczała Mama. - A niby twój ojciec był lepszy?! Nic tobie nie zapisał! – odwrzaskiwał Tata. - Nie mów nic złego na mojego ojca! Jest lepszy od tego całego burdelu jaki jest u ciebie w domu! - A ty nie mów nic złego na moją kuzynkę! I tak nie moglibyśmy na ten ślub pojechać! - Nie zaprosiła nas głupia krowa! Klaudia wzruszyła ramionami. „I co z tego?”. Poszła sprawdzić w lodówce zapas żywności. - Klaudia, obiad jest w żaroodpornym, weź sobie – do kuchni wpadła Mama. Jej głos był spokojny, nie taki jakim przed chwilą krzyczała na Tatę. Dziewczyna jednak nie chciała teraz przebywać w tym samym pomieszczeniu co ona. Groziło, że cała lawina spadnie także na jej głowę. Mama stanęła przy blacie kuchennym. Może się uspokoiła? Może uznała, że ślub kuzynki ojca to faktycznie niezbyt wielka rzecz? - Nie mielibyśmy tych kłopotów finansowych, gdybyś więcej zarabiał! – rozdarła się nagle, że aż Klaudia podskoczyła. - Tak samo, gdyby twój ojciec przepisał na ciebie ten majątek! - Nie musielibyśmy się o niego martwić, gdybyś więcej zarabiał! Tata również zbliżał się w stronę kuchni. Ledwo jednak przekroczył próg, Mama z rozmachem otworzyła kredens i zaczęła wyrzucać z niego całą zastawę. Talerze, szklanki, miski, wszystko lądowało na podłodze i tłukło się z głośnym brzękiem. „No i nie mam już na czym jeść” – pomyślała Klaudia i skierowała się do wyjścia. Przez chwilę przemknęło jej, że powinna może bardziej uważać, przecież może dostać odłamkiem szkła. „I co z tego?”. Taka kłótnia była teraz czymś całkiem zwyczajnym. Powtarzała się od paru dni. Od paru miesięcy. Klaudia zjadła obiad wprost z żaroodpornego naczynia. W swoim pokoju. Przy zamkniętych drzwiach mogła nawet udawać, że jest cicho. Mogła udawać, że nie słyszy obelg rzucanych na obie babcie, wyrzutów dotyczących złych posad czy życia seksualnego. „I co z tego?” – przemykało jej raz po raz przez głowę. Najpierw ta ciężka jazda tramwajem, a teraz to. W dodatku nieubłaganie zbliżała się matura. Klaudia oparła głowę na rękach. Była zmęczona. Nikt nie zauważy, że położyła się wcześniej spać. Przemknie się niepostrzeżenie do łazienki, nie zostawi po sobie bałaganu, więc nikt się nie domyśli, że tu była. A gdy będzie zasypiać, dom stanie się cichy i spokojny. Mama wyjdzie na spacer by ochłonąć, Tata usiądzie przed telewizorem. Potem zapewne oboje przyjdą dowiedzieć się, co u niej słychać, ale ona będzie już spała. Może będą chcieli ją przeprosić, ale co z tego? Problem polega jednak na tym, że nie zawsze można zasnąć na zawołanie. Klaudia opracowała parę całkiem skutecznych metod. Najlepiej działało wyobrażenie sobie ślubu. Niekoniecznie swojego. Po prostu: ślub pewnej ładnej panienki z przystojnym chłopcem. Dziewczyna miała kasztanowe, długie włosy, chłopiec niech będzie blondynem. Ona ubrana była we wspaniałą, białą sukienkę. Tors obleczony białym, wyszywanym srebrnymi nićmi gorsetem, który stanowił jedną całość z falbaniastą spódnicą. Klaudia próbowała usunąć z niej zwisające kropelki srebra, ale one wciąż tam wracały. Och, i jeszcze welon! Niech będzie zwyczajny, opadający z czubka głowy niczym fontanna. Chłopak standartowo: modny czarny garnitur, może jeszcze czarna koszula. Do tych długich blond włosów wygląda po prostu ekstra. Druhny w blady fiolet, broń boże róż (Klaudia jest przeciwniczką różu). Trójkątny, amerykański dekolt zakończony srebrną broszką. W kształcie pająka. No, niech będzie pająk. Ale jedna z nich miała czerwoną suknię. No już, trudno, w końcu to nie panna młoda. Przyszła żona powinna zawsze występować w bieli. Symbolizuje to… no, coś to z pewnością symbolizuje. A ślub odbywa się w fabryce. Klaudia rozejrzała się. Idealne. Przed chwilą widziała ten budynek z okien tramwaju. Wspaniała, opuszczona, drewniana fabryka. Podniosła głowę do góry. Sufit był wysoko, wysoko i ginął w ciemnościach. Od początku wiedziała, że będzie się tu jej podobać. Już samo wejście było wielkie na czternaście pięter. Przykryte było wystającym, metalowym dachem. A w środku cisza i spokój. Klaudia podeszła do linii produkcyjnej. Widać było, że dawno nic tędy nie przejechało. Chodnik, po którym niegdyś przesuwały się majestatyczne towary teraz był zardzewiały i zakurzony. Omiotła go wzrokiem od końca do końca. Gdzieś, hen hen u jego źródła słychać było miarowe stukanie. Może w normalnych okolicznościach nikt by tego nie usłyszał, ale w tej wszechogarniającej ciszy było głośne jak tupot słoni. W zasadzie jednego słonia. Który stoi na dwóch łapach w czerwonej sukience i tupie. Klaudia zignorowała go i poszła za odgłosem. Na końcu korytarza, wtopiona w stalową ścianę stała mała skrzyneczka. Taśma wypluwała się z niej jak język. Długi język, który ciągnie się aż za horyzont. Taka była ta taśma. Klaudia pochyliła się. Dostrzegła duży, stalowy zegar. Jego tarcza podzielona była na dwa trójkąty: większy biały i mniejszy czerwony. Obie wskazówki zatrzymały się tuż przez…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych