Sorry, taki mamy klimat. (List do S.)
Byle co i byle jak napisane. Błędy są rażące. Proszę czytać tekst w okularach przeciwsłonecznych lub przy częściowo przyciemnionym świetle. Dziękuję. ( Napisane z myślą o S. która wie na co i po co. I dla niej )
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rano, gdy wychodziłam do pracy w miejscu gdzie zawsze stoi mój rower stała żyrafa. Nie mam pojęcia skąd się tam wzięła, ale to pewnie wina wciąż zmieniającego się klimatu. Zdziwienie moje było ogromnie, bo co, jak co ale klatka schodowa to ostatnie miejsce gdzie bym się jej spodziewała. Ucieszyłam się nawet, bo żyrafę widziałam tylko w książkach w tv i raz w zoo. Postanowiłam sprawdzić czy jest wygodna. Siedziało się na niej wygodnie w porównaniu z rowerem była bezkonkurencyjna. Sprawdzałam to dokładnie trzymając ją za rogi i bujając się raz w przód raz w tył. Miała trochę włosów na głowie. Rozczesałam je palcami. Nie mogłam się powstrzymać i zaplotłam mały warkoczyk. Wyglądał śmiesznie. Jakie szczęście, że miałam dwie gumki na włosach. Pożyczyłam jej jedną. Zadowolona byłam z tego jak mi to fajne wyszło. I wtedy przypomniałam sobie, że ja się przecież śpieszę jasna cholera! A na dodatek zapomniałam o rękawiczkach do pracy. Zeskoczyłam prężnie z żyrafy i pobiegłam po nie schodami na górę. Nie miałam już wiele czasu. Ale szkoda mi było paznokci tak długo je zapuszczałam. Pomalowałam je wczoraj wieczorem tak ładnie a wiesz, że u mnie to rzadkość. Dość, że mieszkam tu nie legalnie to jeszcze na ostatnim piętrze. Rano wszystko słychać i im ciszej ja starałam się zachowywać tym głośniej piszczały mi tenisówki i z każdym piętrem rosła liczba oczu śledzących mnie przez wizjer w drzwiach. Słyszałam jak mrugają powieki. Gdy zbiegłam na dół nie było już ani żyrafy ani roweru. Szlak to trafił! Na miejscu żyrafy leżała mandarynka. Westchnęłam. I znowu mam jedną mniej gumkę do włosów. Wpakowałam mandarynkę do kieszeni bluzy ( będę mieć na drugie śniadanie) i ruszyłam do pracy piechotą. Rozmyślałam trochę o życiu o tym, co chciałabym robić. Myślałam o
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atusia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…