Wróć do katalogu

Spatium magister

Eksperyment Fantasy

qla, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Krainę Ludus spowił mrok. Kłębiaste chmury królujące na niebie zapowiadały deszcz. Leśna zwierzyna przeczuwając nadchodzącą burzę skryła się w legowiskach, norach i gawrach. - Ej, pisarzyna – odezwał się czyjś głos. - Czemu mi przeszkadzasz? Widzisz, że próbuję się skupić. - Strasznie przynudzasz. Tak się nie pisze fantasy. Musi być więcej akcji. Może przejdź do opisu głównego bohatera, czyli mnie. - Myślisz? Dobra, niech będzie. Leśnym traktem, na przepięknym śniadym rumaku podążał Ragnar, niezłomny rycerz, którego odwagę i chwalebne czyny opiewali najznamienitsi bardowie. Lśniąca zbroja zdobiła tors a ogromny miecz odstraszał licznych nieprzyjaciół. - Stop, stop, stop. - Co znowu? - Jeśli już przyoblekasz mnie w zbroję, to daj mi chociaż giermka. Jak bez dźwigu mam się wydostać z tej konserwy? - No… niby racja. Mówiłem ci, że nie znam się na pisaniu fantasy. Lepiej wychodzą mi romanse, kryminały i horrory. - Nie narzekaj. Słyszałeś zasadę, że w fantasy najważniejszy jest bohater? - Słyszałem. - No właśnie. Mając mnie za bohatera zajdziesz daleko, mimo marnych umiejętności pisarskich. A teraz zdejmij ze mnie zbroję i wymień miecz na Claymore’a. - Że co? - Co, że co? - To słowo na c, że mam ci je wymienić. - Claymore, broń szkockich górali idioto. Braveheart nie oglądałeś? - Nie oglądałem. I bez wyzwisk proszę, bo cię zamienię w orka albo trolla. - Nie denerwuj się. Zastanów się lepiej w jaką ciekawą przygodę mógłbyś mnie wplątać. Musi być akcja, barwne postacie, złoczyńcy i smoki. - Jeżeli jesteś taki mądry to powiedz, co zrobić, żeby było ciekawie? - A bo ja wiem, zawsze w fantasy jest karczma i leją się po facjatach. - Po czym się leją? - No po twarzach. - Bardzo dobrze, jak w następnej scenie obiję ci facjatę, to popamiętasz do końca życia. - Poczekaj – zaprotestował rycerz - w naszym fantasy może być inaczej. - Zaufaj mi, wymyśliłem coś ciekawego. Przyczynisz się do mojej świetlanej przyszłości. Na skraju lasu, w cieniu ogromnego, rozłożystego dębu stała gospoda. Brudna, przekrzywiona tabliczka przytwierdzona przed wejściem z napisem „zajazd u rzeźnika” zachęcała podróżnych do odwiedzenia przybytku. Rycerz przywiązał rumaka obok wodopoju i wszedł do karczmy. W ciemnym pomieszczeniu majaczyło kilka drewnianych ław i stołów. Stojący za barem brodaty mężczyzna otaksował nieznajomego wzrokiem. Kilku stałych bywalców gospody spojrzało na Ragnara, po czym nie znajdując w nim godnego siebie przeciwnika wróciło do rozmów i opróżniania kufli z podłych trunków. - Co podać? – mruknął facet za kontuarem. - Lemoniadę. - Ja chromolę, za przeproszeniem, żeby nie powiedzieć brzydziej – przerwał poirytowany rycerz. - Jaką lemoniadę? - Co się czepiasz? Znowu źle? Ja lubię lemoniadę. - Lemoniadę to może pić Lucky Luke, albo jakiś inny laluś z westernu. W fantasy pije się piwo, wino albo chociaż kwas zbożowy na zgagę. Ale nie lemoniadę. - Zaczynasz mnie irytować. Kto tu jest pisarzem? - To ja zaraz nie wytrzymam i złożę wypowiedzenie. W nosie mam takiego pisarza, który nawet nie zna realiów historycznych. - Jasne, obraźmy się na siebie. Nie skończymy opowiadania i będzie twoja wina. - To nie skończymy. - Proszę bardzo. Sam chciałeś. Nastąpiło krępujące milczenie trwające kilka linijek.

- Przeszło ci? - Trochę. - A tak poza tym to, używasz zbyt trudnych słów. Nikt nie zrozumie naszego fantasy. - Dobra, pisz dalej, bo główna intryga w powijakach. - Sztama? - Sztama. Ragnar rozejrzał się po gospodzie i dostrzegłszy w rogu wolny stolik zabrał piwo i poszedł ulżyć zmęczonym nogom. Pierwsze łyki napoju były jak pieszczota. Po ugaszeniu pragnienia mężczyzna poczuł wilczy głód trawiący żołądek. Nie zdążył krzyknąć na karczmarza, kiedy do stolika przysiadł się podejrzanie wyglądający krasnolud. Miał wielki, przypominający ziemniaka nos i szerokie usta, z których zionął zapach przetrawionego, zepsutego mięsa. Długie, rude włosy spływały mu na ramiona. - Czego chcesz? – zapytał rycerz, nie odrywając wzroku od kufla piwa. - Słyszałem, że szukasz drogi na górę Vigil. – Trzeszczący tembr głosu obcego przypominał piłowanie kawałka drewna. - Skąd masz takie informacje? – zdziwił się Ragnar, nadal ignorując rozmówcę. - Powiedział mi ten… no wiesz. – Krasnolud zaczął łypać lewym okiem, jakby złapał go skurcz. - Aaaa, ten. - Ragnar uderzył się w czoło a na twarz zawędrował szeroki uśmiech. - Było od razu mówić. - Wskażę ci drogę, jednak… - zaciął się krasnolud - nie za darmo. - Ile? – zapytał rycerz. - Trzysta koron to chyba niewygórowana zapłata. - Przecież to złodziejstwo, sto koron. - Zgoda. Rycerz zdziwił się trochę, że rudowłosy przybysz nie targował się bardziej. Krasnolud zainkasował należność i nachylił się w kierunku Ragnara, jakby chciał wyjawić jakąś niezwykle ważną tajemnicę. - Wychodzisz przed oberżę – zaczął, przybliżając się tak bardzo, że rycerz poczuł kwaśną woń bijącą od niemytego tygodniami ciała. - Tak. - I skręcasz głowę w lewo – skończył, wracając do poprzedniej pozycji. - I co? - I tyle. – Nagle z gardła krasnoluda wydostał się głośny rechot. Wszyscy zgromadzeni w karczmie wybuchli gromkim śmiechem. Zakłopotany Ragnar dopił duszkiem piwo i wyszedł z gospody. Zgodnie z informacją, którą kupił za niebagatelną sumę stu koron spojrzał na lewo. Na horyzoncie dostrzegł szczyt mieniący się w promieniach słońca. Według wierzeń, podań i legend na górze Vigil miał się znajdować klucz do Spatium magister. Mężczyzna chcąc jak najszybciej zapomnieć o haniebnej przygodzie z karczmy wskoczył na rumaka i udał się na południe.

...

Muskularne ręce i nogi szukały stabilnego oparcia. Pokonanie kolejnego metra skalnej ściany stawało się niemałym problemem, głównie ze względu na dające się we znaki coraz większe zmęczenie. Na plecach niósł najlepszego przyjaciela, ogromny miecz Claymore, który pomógł odejść z tego świata niezliczonej rzeszy gnomów, trolli i smoków. Góra Vigil budziła we wszystkich strach i przerażenie. Nawet największym śmiałkom rzadko wystarczało odwagi, aby podjąć wyzwanie i stanąć u stóp wzniesienia. - Musiałeś mnie ośmieszyć przed tymi zbirami. Co sobie o mnie pomyślą? - Chciałem dać ci nauczkę. To moja historia i napiszę ją tak, jak chcę, choćby była najgłupsza na świecie. - Dziękuję, bar… - nie dokończył, kiedy poczuł, jak ogromna siła wyciąga go na szczyt. Nie o takim triumfalnym zdobyciu góry Vigil marzył Ragnar. Nie zważając na tymczasowe trudności zerwał się na równe nogi, instynktownie dobył broń i przyczajony niczym tygrys lustrował okolicę w poszukiwaniu wroga. Nagle pojawił się odrażający karzeł z długim biczem w ręku, którego koniec jeszcze przed chwilą owinięty był wokół głowy rycerza. Nastąpił atak. Bohater z trudem zdołał uniknąć spotkania z mieczem krasnoluda. Szybki mostek, podwójne salto i rundak fiflak wykonane z kocią zwinnością zaskoczyły przeciwnika. Karzełek użył bicza, próbując dosięgnąć Ragnara. Bohater zrobił unik i przeturlał się po ziemi, co pozwoliło zbliżyć się do rywala na odległość wyciągnięcia miecza. Wyprowadzony cios…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych