Śpiąca królewna
W biurze młodej dziewczyny. Troszke pikanterii... „Ja jestem dorosła i mogę robić co chce i z kim chce! I to nie jest byle kto, tylko boski listonosz!” „Dlaczego tak się denerwujesz? Słońce, przecież nie robimy nic złego"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Środek lata. Słońce nie dawało o sobie zapomnieć już od dobrych paru dni. Ludzie byli bardzo zmęczeni upałem. Kto mógł wyjeżdżał nad wodę, siedział w wannie lub basenie, albo w klimatyzowanym biurze przeglądając oferty różnych biur podróży. Ja nie wiele różniłam się od reszty. Poza tym, ze po prawie nie przespanej nocy, ledwo trzymałam się na nogach. W biurze nie było już prawie nikogo. W moim skrzydle siedziałam sama, przeglądając ostatnie propozycje last minute. To nic, ze oczy same mi się zamykały. W domu, którego w zasadzie jeszcze nie miałam, bo się „meblował”, nie miałam komputera, wiec biuro, od ponad miesiąca, było moja jedyną nadzieją, dawało możliwość korzystania z darmowego Internetu. Co tez przeprowadzka robi z człowiekiem. Może było przed piątą, gdy do drzwi mojego biura, ktoś zapukał. Nie zdarzyłam nawet nic powiedzieć,gdy nowy, młody, przystojny listonosz wszedł do środka. W rękach trzymał mała paczkę, zaadresowana do mnie. W normalnych warunkach, tj. gdybym nie była tak zmęczona, pewnie bym bardziej przejęła się mała niespodzianką od chłopaka, ale nie tym razem. Widziałam jak przez mgłę. Listonosz, może miał 22 lata, usiadł, nie proszony, na fotelu przed moim biurkiem. Położył pakunek i tak miło się uśmiechał. A jak mu oczy błyszczały... Podał mi długopis i pokazał gdzie mam podpisać. Ja zapatrzona w jego błękitne oczy pomyliłam rubryczki. „Co ty taka rozkojarzona?” Spytał, a jego głos powoli rozszedł się po pokoju. W ogóle nie przypominam sobie, żebyśmy przeszli na „ty”, no ale wtedy mi to nawet nie przeszkadzało. Podpisałam się jeszcze raz i odwzajemniając uśmiech chciałam odprowadzić go do drzwi. Parę kroków dobrze by mi zrobiło, bo obawiałam się, że już przyrosłam do fotela. On chyba czytał mi w myślach. Widząc wory pod moimi oczami, spytał czy może bym nie chciała kawy. Tak! Tego było mi teraz trzeba. „Zaraz wracam Ślicznotko” Ślicznotko... Jak ja dawno nie słyszałam od swojego chłopaka, że jestem śliczna. W ogóle on skromnie używał epitetów chwalących mnie! Moja urodę, mój talent, moją inteligencje, moje nowe buty...! Nigdy nic... Tak mi wtedy tego brakowało. Na chwilkę zamknęłam oczy. Ktoś chyba włączył radio. Delikatne nuty pieściły moje uszy. Drzwi się otworzyły. Stał w nich wesoły listonosz z kawą w ręce. Wszedł i przekręcił klucz od środka. „Mój wybawco” pomyślałam, a on usłyszał ode mnie tylko „dzięki”. Przecież nie będę się spoufalać z listonoszem! Ja? Gdzie tam... Tak, tak wtedy myślała. Czemu zamkną pokój? To nie było wtedy ważne. Głowę oparłam na rękach i rozkoszowałam się zapachem świeżo zaparzonej kawy. Listonosz ciągle jednak stał w pokoju i się uśmiechał. W końcu usiadł na fotelu naprzeciwko mnie i swoją dłoń przyłożył do mojej. „Co robisz?” spytałam. „Nic nie mów, tylko się uśmiechaj, tak lubię twój uśmiech” Rozkleił mnie ten tekst. Niby nic wyszukanego, a jednak. Dawno od nikogo nie słyszałam tyle miłych słów. Coś jeszcze mówił, ale coraz ciszej. W końcu zaczął szeptać. Czułam dotyk jego policzka na moim i jego oddech na mojej szyi. „Nic nie mów...” powtarzał. Jego usta niepostrzeżenie zbliżyły się do moich. Pamiętam te dreszcze... Tak! Pamiętam je! Tak jakby działo się to przed godziną. Miał tak delikatne wargi, a całował tak pewnie. Całował tak, jak nie powinien! Nie... On mógł, ja nie mogłam! Nie opierałam się. Listonosz gładził ręką moje włosy. Chciałam zrobić to samo, lecz gdy moja ręka spoczęła na jego idealnie dogolonym policzku, on ją zatrzymał i delikatnie skierował na swoją szyję i w dół, ciągle w dół. Pokazał jak mam rozpiąć guziki jego koszuli. Nie wiem czemu to zrobiłam, ale coś nie pozwalało mi przestać. Czułam jak jego opuszki palców tańczą na moim dekolcie. Parę minut później stałam już bez bluzki, on bez koszuli. Przytulał mnie i całował. Jaką miał cudownie rozbudowana klatkę piersiową. Tego torsu nigdy nie zapomnę. Bo go pamiętam! Cal po calu... Taki opalony, lepszy od mojego chłopaka. Po głowie chodziła mi myśl o Adamie. Nie mogę, nie powinnam, co ja wyprawiam... „Odpręż się” usłyszałam od listonosza. „Masz piękne usta, usta anioła...” słodził dalej. Nie mogłam mu się oprzeć. Całowałam go. On oparł się o biurko i rozlał kawę, a moje usta pieściły jego ciało. I niżej i niżej. Klęczałam przed nim. Rękami bawiłam się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil bez_pseudonimu_art.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…