Spotkanie
fragment czegoś...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wziął ode mnie teczkę, wyciągnął plik kartek i zaczął je wertować. Przyglądałam mu się w tym czasie. Był cholernie atrakcyjnym mężczyzną. Ciemne, gęste, krótko przystrzyżone włosy, wyjątkowo męski podbródek z rozkosznym dołeczkiem w środku i namiętne usta. Zapatrzyłam się na nie tak bardzo, że siłą wyobraźni poczułam ich smak na swoich. Miękkie, ciepłe, wilgotne… Mimowolnie rozsunęłam uda. (…)
Odłożył plik kartek na stół i sięgnął po leżącą przed nim paczkę papierosów. Nie patrząc na mnie wytrząsnął jednego i podpalił. Odrzucił zapalniczkę na blat i dopiero wtedy spojrzał mi w oczy. Pod wpływem jego intensywnego, szarego wzroku poczułam się nieswojo. – Ja też zapalę, mogę? – spytałam, wskazując na pudełko z papierosami. Musiałam czymś zająć ręce. – Proszę – skinął głową. Wyjęłam jednego, włożyłam do ust i sięgnęłam po zapalniczkę. Jak na złość nie mogłam wykrzesać z niej ognia. Zamiast tego wypluwała tylko pojedyncze iskry, ręce coraz bardziej mi drżały, a on patrzył. Pewnie w tym momencie stwierdził, że ma do czynienia z jakąś wariatką. W końcu nachylił się nad stołem, delikatnie wyjął z mych rąk zapalniczkę, a gdy nasze dłonie się spotkały, przeszył mnie dreszcz, od karku po koniuszki palców. Nie wiem, czy poczuł to samo, ale przez chwilę dostrzegłam na jego twarzy grymas, coś na kształt uśmiechu. Odpalił za pierwszym razem. Zaciągnęłam się mocno, może nawet za mocno, bo za chwilę zaczęłam krztusić się dymem. Zaśmiał się. – Nie pali pani – nie pytał, po prostu stwierdził. Wyglądał na rozbawionego sytuacją, czego nie mogłam powiedzieć o sobie. – Kiedyś paliłam – powiedziałam w miarę swobodnie, co nie zmieniło faktu, że czułam się przy nim jak pensjonarka. (…)
Zjawiła się kelnerka, postawiła przed nami dwie filiżanki i cukierniczkę. – Coś jeszcze? – spytała. – Na razie dziękujemy – odparł, nie patrząc w jej stronę, nawet na chwilę nie spuszczał ze mnie wzroku, jakby chciał odczytać moją duszę, a ja nie mogłam pozbyć się wrażenia, że mu się to udaje. Zmieszałam się, gdy dotarło do mnie, że na niego nie patrzę, tylko najzwyczajniej w świecie pożeram go wzrokiem. Na pewno zauważył. Totalny brak profesjonalizmu z mojej strony. Spuściłam oczy, przerywając to osobliwe połączenie. Powinnam spieprzać, gdy tylko zobaczyłam go siedzącego w rogu, teraz już za późno na ucieczkę, teraz muszę doprowadzić sprawę do końca. Z trudem przywołałam resztki spokoju, ale udało się i przynajmniej gdy się odezwałam, to głos mi nie drżał.
– Wróćmy do tematu. Mam parę zastrzeżeń do tekstu, ale nie mogę zbyt ingerować, bo mogłabym nieopatrznie zepsuć klimat pana pracy. Dlatego będzie musiał mi pan pomóc. – Czyli, co pani proponuje? – Musielibyśmy spotkać się parę razy i omówić wszelkie poprawki wspólnie. – Kiedy? – Wszystko jedno, jestem dyspozycyjna, więc się dopasuję. Tylko gdzie? – Proponuję u mnie, jeśli to nie problem.
U niego. Tą propozycją znów zakłócił moją i tak już mocno nadwyrężoną równowagę emocjonalną. Przed oczami natychmiast stanął mi obraz naszych splecionych, nagich ciał, w jego łóżku… i to już nie było normalne, tylko…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil polapane
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…