Wróć do katalogu

„Spotkanie po latach”

Typowy harlequiny;P Zbrodnia popełniona na prośbę mojej kumpeli;P

Lizzy88, opublikowano , 16 min czytania, 3,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To wszystko zaczęło Amelię przytłaczać. Życie zbyt gwałtownie nabrało szybkości. Koniec szkoły, propozycja świetnej pracy, oświadczyny Krzysztofa, przygotowania do ślubu i plany na wspólną przyszłość. Wciągu jednego roku całe jej życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, a ona nie czuła się z tym najlepiej. Miała mętlik w głowie i potrzebowała odpoczynku, kilku dni wolnego na zebranie myśli i zastanowienie się nad tym, czego naprawdę pragnie. W tym roku zima okazała się wyjątkowo mroźna i śnieżna, więc Amelia postanowiła, że w styczniu zniknie na jakiś czas, zaszywając się w górskim domku swojej najlepszej przyjaciółki, Julii. - Hej skarbie! - powiedziała, gdy tylko usłyszała głos przyjaciółki w słuchawce telefonu. – Mam do ciebie olbrzymią prośbę. Mogłabyś mi udostępnić domek w Wiśle na kilka dni? Mam ochotę zaszyć się gdzieś przed całym światem i odetchnąć od życia. - Hej… – odpowiedziała niepewnie Julia i zawahawszy się chwilkę, odparła lekko zmienionym głosem – Jasne, wpadnij do mnie wieczorem po klucze. - Dzięki! I mam do ciebie jeszcze jedną prośbę, abyś nikomu nie mówiła gdzie jestem. - Dobra, masz to jak w banku kochana. To do wieczora. Pa. - Pa – powiedziała Amelia rozłączając się. Dziewczyna ruszyła w kierunku kuchni, aby zaparzyć sobie kubek zielonej herbaty i następnie udała się do sypialni spakować walizki. Kiedy uporała się już ze wszystkim, zostawiła narzeczonemu kartkę, aby się o nią nie martwił i udała się po odbiór kluczy. Drewniany dom zbudowany z potężnych bali zapraszał swoją przytulnością. Otoczony pokrytymi śniegiem sosnami, świerkami oraz górskimi szczytami, przywodził na myśl wspomnienia dziecięcych lat, gdy ferie zimowe upływały pod znakiem zabawy i beztroskiej swobody. Amelia szybko rozgościła się w domu przyjaciółki, rozpaliła ogień w kominku i usadowiła się z książką na kanapie przed nim. Za oknem, na tle ciemnego lasu migotały spadające płatki śniegu. Dookoła panowała cisza, przerywana jedynie co silniejszymi podmuchami wiatru. Dźwięk wesoło trzaskającego ognia w kominku i przyciemniony blask światła, który rzucał oraz spokój i błoga atmosfera zaczęły sprawiać, że Amelię ogarnęła senność i nim się spostrzegła zapadła w otchłań sennych marzeń. Obudził ją dopiero zapach parzonej kawy i jajecznicy z serem i cebulką. Na początku pomyślała, że Krzysiek wziął dziś wolne i postanowił zrobić śniadanie, co mu się bardzo rzadko zdarzało. Zaraz jednak zdała sobie sprawę z tego, gdzie się znajduje, momentalnie podnosząc się z sofy. - Czyżby Julia postanowiła dotrzymać jej towarzystwa? – pomyślała, kierując się w stronę kuchni. To jednak nie ją zastała na patelnią, a wysokiego, przystojnego, niebieskookiego blondyna, który był starszym bratem przyjaciółki. Amelia stanęła w progu pomieszczenia jak zaczarowana. Nie widziała Piotra od dobrych kilku lat, a właściwie od momentu ich rozstania, kiedy zdecydował kontynuować swoją dalszą naukę zagranicą. Postanowili wtedy, że ich związek może nie sprawdzić się na duży dystans i lepiej byłoby, gdyby oszczędzili sobie niepotrzebnego cierpienia. Przez pewien czas Amelia czuła się fatalnie bez ukochanego. Miała nawet zamiar rzucić wszystko i pojechać za nim do Amsterdamu. Wtedy jednak pojawił się Krzysztof, zmieniając jej życie całkowicie. Krzysiu okazał się niezwykłym, czułym i opiekuńczym człowiekiem. Zawsze starał się dogodzić Amelii oraz dbać o nią. Na początku wszystko toczyło się jak w bajce, lecz z czasem bajkowa sceneria ustąpiła miejsca codziennej rutynie, a książę zamienił się w zwykłego człowieka, zawodnika odwiecznego wyścigu szczurów. - Hej! – Głos Piotra przywrócił ją do rzeczywistości. Jego brzmienie wciąż było miękkie i dźwięczne, takie jakim je zapamiętała. - I jak Ci się spało? Wyglądałaś tak słodko, że nie miałem serca Cię budzić. - Dobrze, dziękuję – odparła lekko speszona na myśl, iż Piotr obserwował ją podczas snu. – Kiedy przyjechałeś? - Około pierwszej w nocy – odpowiedział nakładając jajecznicę na talerze i nalewając kawy do kubków. – Z mlekiem i dwiema łyżeczkami cukru, dobrze pamiętam? Amelia uśmiechnęła się serdecznie. -Tak, bardzo dobrze. - Siadaj – powiedział, wskazując na jedno z kuchennych krzeseł przy sosnowym stole. – Nie wiedziałem, że Julia postanowiła wynająć komuś domek. Myślałem, że pamiętała o moim przyjeździe. Amelię zamurowało. Jej przyjaciółka doskonale wiedziała o przyjeździe brata i dlatego tak dziwnie zachowywała się podczas rozmowy telefonicznej. Jak mogła ją tak zwieść? Powinna od razu wyczuć, że coś tu nie pasuje. - Spakuję się i wyjadę zaraz po śniadaniu – powiedziała. - Nie ma mowy – odparł stanowczo. – Po pierwsze bardzo chętnie spędzę trochę czasu w towarzystwie starej znajomej, a po drugie i tak byś daleko nie zajechała. W nocy przyszła potężna śnieżyca. Sam z trudem tu dotarłem, a dziś rano mówili w radiu, że wszystkie drogi są zasypane. Jesteśmy więc uwięzieni. Amelii nie uśmiechała się ta wiadomość. Dobrze pamiętała, jak dawniej reagowała na obecność Piotra i bała się, że dawne uczucia na nowo w niej zaczną odżywać. Całe do południe spędzili na wspólnym wspominaniu starych czasów. Po obiedzie zaś, którym postanowiła się zająć Amelia, wspólnie pozmywali i wybrali się na małą przechadzkę. Podczas rozmowy z Piotrem dziewczyna ani razu nie wspomniała o Krzysztofie, a on nie dopytywał się o jej obecne życie prywatne. Czas upływał im w błogiej atmosferze śmiechu i wspomnień. - Co powiesz na małą bitwę śnieżną? –zaproponował Piotr, kiedy dotarli z powrotem pod dom. - I potem nabawić się przeziębienia? Nie dzięki. Po za tym, to dobre dla dzieci, a nie dla nas. - Wiesz co? Zrobiłaś się strasznie dorosła przez te lata – odparł ze śmiechem. - Wcale, że nie! - A właśnie, że tak! – Przekomarzał się z nią. – I jeśli tak dalej pójdzie, to za kilka lat staniesz się starą zrzędą, która… - Nie dokończył, bo w tym momencie dostał śniegową kulką w twarz. - Jeszcze jakieś uwagi? – odparła ze śmiechem dziewczyna. - Niech no Cię tylko złapię! – wykrzyknął Piotr i rzucił się w jej kierunku. Zaczęli się rzucać śnieżkami i tarzać nawzajem w śniegu przy akompaniamencie śmiechów i pisków. Gdy zapadł zmrok oboje ruszyli do domu, aby się przebrać w suche ubrania i ogrzać. - Chyba zamarzł mi zamek przy kurtce – powiedziała Amelia, próbując rozpiąć go zmarzniętymi dłońmi. - Pozwól, że Ci pomogę. Cała przemarzłaś – odparł Piotr, gdy tylko dotknął jej dłoni. - Ciekawe jakim cudem do tego doszło? – odpowiedziała z udawanym zaciekawieniem. Amelii prawie zakręciło się w głowie, gdy poczuła ciepły oddech mężczyzny na swoim policzku i jego wprawne dłonie radzące sobie bez problemu z zamkiem kurtki. Wspomnienia powróciły do niej jak żywe. Znów była postrzeloną nastolatką, kochającą się w starszym bracie przyjaciółki. Przed oczami stanął jej obraz ich pierwszego pocałunku: spontanicznego, namiętnego, a zarazem tak bardzo czułego. Przypomniała sobie, jak niegdyś te wielkie, silne i miękkie dłonie doprowadzały ją do ekstazy, błądząc po nagim ciele. Smak jego ust, dotyk dłoni, zapach skóry, to wszystko wyzwalało w niej dziką żądzę, podniecenie i rozkosz, o której przy Krzysztofie mogła jedynie pomarzyć. - Hej! Słyszysz mnie? – głos Piotra wyrwał ją z zamyślenia. - Przepraszam – odparła speszona. – Co mówiłeś? - Powiedziałem, żebyś poszła na górę się przebrać, a ja zaparzę nam po kubku gorącej czekolady - powiedział rozbawionym głosem. - Doskonała myśl – odpowiedziała uradowana, że może na chwilę uciec od jego towarzystwa. Znalazłszy się w pokoju, Amelia opadła bezwładnie na łóżko. Co się z nią działo? Zaczynała tracić kontrolę nad sobą, a to nie wróżyło nic dobrego. Musi odzyskać panowanie nad zmysłami. Przecież teraz jest zupełnie inną osobą i posiada zobowiązania. Nie może dopuszczać do siebie myśli „co by było gdyby?”. To koniec. Ani on, ani…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych