Srebrzyste kajdany (1, 2, 3)
Hm pustka w głowie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
CZĘŚĆ 1
Wszedł do gabinetu naczelnika, od razu w oczy rzucał się kalendarz z pięknymi kobietami, naczelnik był dziwnym człowiekiem. Dość tęgi i łysy z małymi szarymi oczkami. Wysoki blondyn o zimnym spojrzeniu stanął przed nim wpatrując się w świat za oknem. - Za chwilę powinien przyjechać nowy transport więźniarek – odezwał się naczelnik sięgając po cygaro, nie spuszczał oka z blondyna. Zapalił. - Zaraz tam zejdę – odparł leniwie blondyn. Odwrócił się i wyszedł z gabinetu. - Panie Guerin – zatrzymał go chrapliwy głos szefa, Michael spojrzał na niego- Po wszystkim oczekuje raportu. - Oczywiście – dodał i wyszedł. Kilka minut później uderzyło go świeże powietrze, zmrużył oczy chroniąc je przez mocnym słońcem. Przeszedł przez bramę zatrzymując się. Było tam już kilku strażników, zajętych rozmową przy papierosach. Dostrzegli Michaela Guerina i dali mu znak ręką, tym samym witając się. Kącik jego ust uniósł się w górę, spojrzał na przestrzeń w oddali. Nienawidził tej pracy, był w tym więzieniu od zawsze i nie potrafił się od niego uwolnić. Spojrzał w górę, niebo było idealnie czyste, ani jednej chmurki, rozkoszował się tym przepięknym widokiem, zanim usłyszał pomrukiwania kolegów. - Jadą. Michael dostrzegł w oddali tumany kurzu, po chwili pojawił się stary autobus. Przyjmowanie nowych więźniów czy więźniarek było dość ciekawym doświadczeniem, lubił patrzeć na nowe twarze, widzieć jak zachowują się w nowym miejscu i jak reagują. Kiedy autobus wjechał do środka strażnicy zamknęli szczelnie bramę, Michael wyjął pałkę, zawsze tak robił, taka była procedura. Otworzyły się drzwi i pojawił się w nich tęgi strażnik, był spocony, twarz pokrywał czerwony rumieniec. Michael podszedł do niego witając się. - Mieliście spokojną podróż? – zapytał. - Taa… dość – odparł strażnik drapiąc się po głowie, do nozdrzy Michael doszedł zapach alkoholu. Wziął od strażnika listę i przeleciał wzrokiem po nazwiskach. - Niektóre są niezłe, szczególnie jedna blondyna – dodał strażnik mrugając do Michaela- No panie wychodzimy jedna po drugiej!!. Pojawiła się pierwsza kobieta, miała około czterdziestki, grymas na jej twarzy świadczył o dużym niezadowoleniu, zmierzyła Michaela spojrzeniem i splunęła. Wszystkie kobiety miały skute ręce. - Brigit Enstin- powiedziała, Michael odznaczył fajką jej nazwisko. Pojawiła się następna kobieta, blondynka, bardzo młoda, na skroni miała wytatuowane serce. - Kathy Jeys – przestawiła się rozglądając dookoła, żuła gumę. Michael był trochę zaskoczony, większość z kobiet była w młodym wieku, to rzadko się zdarzało. Po chwili w szeregu stało już dziesięć kobiet gotowych do przejścia do swoich cel. - Phil Bronson – usłyszał, odhaczył na liście. Jeszcze trzy, spojrzał, kto pojawi się następny. Kolejna była niska i drobna, gładkie ciemne włosy spływały miękko po plecach, połyskując w słońcu jak węgiel świeżo wyłupany ze ściany. Michael wpatrywał się w dziewczynę, która wyglądała na oszołomioną i zlęknioną. Ostrożnie podeszła do niego. Dostrzegł ciemnobrązowe oczy, pełne złocistych refleksów - Nazwisko? – wymamrotał. Poczuł się dziwnie, był trochę zmieszany. - Parker … Liz Parker – powiedziała miękko patrząc na niego. Lekko rozchyliła wargi. -Co tam? Ruszać się!! – warknął strażnik na dziewczynę. Michael opanował się, odchrząknął. Rzucił jeszcze raz spojrzenie na Liz Parker, jej oczy pociemniały lekko, dostrzegł w nich głębię żalu. Stanęła w szeregu patrząc przed siebie. Pojawiły się następne dwie kobiety, Michael zapomniał o dziewczynie, odkreślił na liście dwa nazwiska. „Jeszcze tylko jedna i będziemy mieli to z głowy”. Wyszła młoda, dość wysoka blondynka, uśmiechając się promiennie do każdego strażnika. Michaelowi wydawało się, że jest to najpiękniejsza kobieta, jaką kiedykolwiek widział. Oczy strażników zabłysły, poruszała się z wielką gracją, pomimo szarego stroju więziennego wyglądała przepięknie. Kajdanki nie stanowiła dla niej żadnego problemu. Długie blond włosy związała w ciasny warkocz. Podeszła do Michaela, ciągnąc za sobą spojrzenia kilku mężczyzn. - Isabel Evans – powiedziała miękko, przeciągając nazwisko, w zamierzonym celu lub całkowicie przypadkowo. Michael poczuł jak przenika go dreszcz wysyłany spojrzeniem. Jej oczy rozjarzyły się wesołymi iskierkami. - Tak – powiedział, odznaczając parafką jej nazwisko. Spojrzała na niego jeszcze raz i minęła wstępując do szeregu, obok brunetki. Kilka kobiet obrzuciło ją zawistnym spojrzeniem. - PRZECHODZIMY DO CEL MOJE PANIE!! Cześć druga
Nienawiedził tego więzienia, ale jeszcze bardziej nienawidził składać raportów naczelnikowi. Od dwóch lat próbował rozgryźć tego człowieka, nie wiedział, po co mu te wszystkie informacje o kobietach. Widział jego błyszczące oczy i niesamowity wyraz twarzy, podejrzewał coś, ale naczelnik nigdy nie pojawiał się wśród więźniarek. Wieczorem wyszedł na obchód, miał przejrzeć cele nowych lokatorek. W nocy w areszcie było najgorzej, musiał spacerować sam w pogrążonym ciszy i mroku korytarzu. Głusza dźwięczała mu w uszach. Jego oczy były czujne i śledziły każdy ruch w celi. Szedł spokojnie, czując jak krew krąży w idealnym rytmie, zawsze mogła trafić się jakaś niespodzianka, ale jemu się to jeszcze nie zdarzyło. Usłyszał kobiecy chichot, cichy, ale po chwili głośniejszy. Przeszedł jeszcze kilka kroków i spojrzał w prawo. Piękna blondynka wcale nie spała, opierała się o kraty odchylając głowę lekko w bok. Nie wiedział, dlaczego i w jaki sposób się zatrzymał, może blondynka wysyłała do niego telepatyczne przekazy. Odwróciła się nagle, w ciemności dostrzegł, że się uśmiecha. Może ponownie wysłała telepatycznie znak by podszedł, zrobił to. - Jesteś spięty – wyszeptała , jej oczy dostrzegły muskularne ręce i nogi, rozłożyste ramiona, linię ust,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dzinks11
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…