Wróć do katalogu

Srebrzyste kajdany (3,4,5)

ciąg dalszy o uwieźieniu

Dzinks11, opublikowano , 12 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Cześć trzecia

Wyszedł na świeże powietrze, musiał odetchnąć i doprowadzić serce do odpowiedniego stanu. To były dwie delikatne istotki, zbrodnia- blondynka, to było możliwe, wszystko mogło się kryć w jej duszy, pamiętał to spojrzenie, niby ciekawie spoglądała na niego, nie zauważył bryki lodu, która kryła się w jej oczach. Isabel Evans – kobieta niespodzianka, każdy jej ruch był nieobliczalny, już widział mężczyznę, który wpada w jej sidła. Wodził za jej pięknem oczami nie domyślając się prawdziwych zamiarów. Liz Parker – kobieta, która dawała szczęście, Michael nie wierzył w jej winę, była dla niego czymś niespotykanym, zagadkowym, rajski owoc, dojrzały w słońcu, z którego wyciśnięto szczęście. Nocy wertował słownik francuskiego zastanawiając się znaczenia słów La Gutte d’eau. Porównały go do kropli wody. - Michael!. Odwrócił się, dostrzegł Jacka, spojrzał jeszcze raz w nieskazitelnie czyste niebo i westchnął. - Co się dzieje ? – zapytał od niechcenia. - Zapomniałeś, więźniarki mają czas wolny- odprał Jack marszcząc brwi, spojrzał na niego ze zdziwieniem. Michael jęknął w duchu, całkowicie o tym zapomniał, oczy niespodziewanie zabłysły, a serce wybiło się z naturalnego rytmu. - Michael? Dobrze się czujesz?. - Co ? – zapytał patrząc na niego nieprzytomnie. - Pytałem czy dobrze się czujesz?- powtórzył z niepokojem w głosie Jack. - A tak świetnie … znakomicie – powiedział i oddalił się, mając przed sobą ciemną twarz i oczy pełne złocistych refleksów.

*** Były razem, w aktach nie było nigdzie odnotowane, że się wcześniej znały. Skrył się w cieniu, odróżniały się od wszystkich kobiet na placu, widać, że Isabel przemawiała do Liz spokojnie i delikatnie, jak gdyby bała się ją zranić. Biła od nich tajemnicza aura. Dwa zupełne przeciwieństwa przyciągały się i nie dopychały od siebie. - La Gutte d’eau nas obserwuje – szepnęła Isabel. Oczy Liz pociemniały, uśmiechnęła się ukradkiem patrząc na Isabel. - Sądzisz, że on jest inny niż wszyscy? - Tak , spodobałaś mu się kochana – stwierdziła Isabel – To mój typ, ale zostanie dla ciebie , bo widziałam jak na ciebie patrzy. - Jak? - Nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ty – dodała, pochyliła się nad nią – Zaintrygowałaś go. Zasyczała, Liz nie odpowiedziała, odwróciła się patrząc w ciemny kąt, w którym krył się Michael Guerin. - Podejdzie tutaj?- zapytała Liz z nutką nadziei w głosie. - Boi się, nawet z tej odległości to czuje, ja go onieśmielam – wyjaśniła sycząc blondynka.

Zdjął ubranie, buty i spojrzał w lustro. - Musisz się wyspać – powiedziało odbicie. Chłopak uśmiechnął się od niechcenia, położył się do łóżka i przykrył kołdrą. Przez chwile patrzył w sufit, przymknął oczy. Odwrócił się na drugi bok czekając na przyjście pani snu. Przez otwarte okno wsunęła się do pokoju, przesunęła dłonią po twarzy i wytworzyła dobry sen. Minęło kilka chwil i pani snu odeszła, wykonała swoją pracę. Jej skóra była atłasowa i opalona na ciemny brąz, wspaniale prezentowała się w palącym słońcu. Leżała na wznak skąpana w promieniach gorącego słońca, wysoki chłopak stał dalej obserwując ją uważnie. Małe kropelki wody wciąż jeszcze lśniły na jej ramionach. Podszedł do niej i usiadł na piasku obok. Przypatrywała się jego twarzy, wyciągnęła rękę i dotknęła jego policzka. Wpatrywał się w jej piękne ciemne oczy, w których dostrzegł złocisto brązowe refleksy. Pochylił się wolno i dotknął ustami jej warg. Były gorące, miękki i delikatne. Przerwała pocałunek patrząc na niego i uśmiechając się figlarnie. - To się nie dzieje naprawdę – powiedział, powieki piwnych oczy rozszerzyły się podziwiając jej piękne ciało. - Nie to tylko sen – szepnęła. Objęła go za szyję i przyciągnęła do siebie, czuł zapach jej skóry, znalazł jej usta i złączyli się w pocałunku.

Ktoś szarpał go niemiłosiernie, ale on ciał pozostać w jej władaniu i nie odrywać się od jej aksamitnego ciała. - Michael !. Otworzył oczy, spojrzał na Nicka, który próbował go dobudzić. - Co? - Masz dzisiaj dyżur – powiedział niski brunet niecierpliwiąc się. Michael wygramolił się z łóżka patrząc na zegarek, dochodziła 21. Nic nie rozumiał, nie mógł spać tak długo, sen trwale zapisał się w jego umyśle, był krótki. Zaczął się ubierać nie mogąc pojąc tego wszystkiego. - Dzisiaj naczelnik zezwolił na otwarcie celi- dodał Nick przyczesując włosy ręką w lustrze Michaela. Zaczął się pocić, oczy zabłysły dziwnym blaskiem.

***

Otworzył cele, ale w miejscu zamkniętym, więźniarki mogły się swobodnie poruszać po głównym korytarzu, jednak oba wyjścia na teren całego więzienia były zamknięte. Tej nocy dyżur pełniło trzech strażników, Michael pełen niepokoju pojawił się w korytarzu, czuł się niewyspany, poza tym w jego głowie kłębiło się pełno pięknych obrazów dotyczących brunetki. Kobiety chodziły po poszczególnych celach. Michael nie odważył się pójść na koniec korytarza, dotąd w zasięgu jego wzroku nie pojawiła się , ani brunetka, ani blondynka. Minęła godzina, druga, trzecia i nic, snuł się po korytarzu obserwując wszystkie kobiety. Inni strażnicy palili papierosy i rozmawiali z kobietami, nie zwracając uwagi na regulamin. Około pierwszej w nocy wszystko się uspokoiło, w celach słychać było tylko równe oddechy i ciszę przenikającą ściany. Michael rozejrzał się po korytarzu, mrok. Każdy miesień był napięty, a puls bił coraz mocniej. Wydawało mu się, ze przeszedł na koniec korytarza niezauważony. Jasność wypełniła cele brunetki, powieki chłopaka rozszerzyły się gwałtownie, zamarł obserwując i starając się nie mrugnąć, by niczego nie przeoczyć. Siedziała na łóżku trzymając ręce na wysokości piersi, z jej dłoni biło jasne…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych