Wróć do katalogu

Stare Misto

Stare miasto opisuje mnie jako moje wnętrze. p.s ostatni cytat został zapożyczony.

Aheronx6, opublikowano , 4 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Miasto. Ponure zamknięte od lat budynki. Trzepoczące okna wciąż pobudzają wyobraźnię. Spadające dachówki rozbijają się o kamienny chodnik, którym kiedyś maszerowało wojsko – okrutni, źli i chętni zemsty żołnierze nigdy nie mieli i nie będą czuli współczucia. Szedłem przez to miasto, niby same zgliszcza, niby nic już nie ma. Ale jednak w swojej prostocie ma tą magiczną moc przyciągania. Widziałem zeschłe drzewa, łamiące się pod wpływem ciepłego letniego wiatru. Był także kot, który przeraźliwie pomrukiwał na mój widok. Szedłem spokojnie, oglądając każdy szczegół… , nawet słońce unikało tego miejsca. Między budynkami były ciemne alejki, płonąca beczka – biedni ludzie musieli się tym ogrzewać. Nagle! Jakby z nieba spadł pod moje nogi kwiat! Taki kolorowy, czarowny i wyglądem słodkiego cukiereczka. Gdy chciałem go podnieść – on nagle podnosił się na lekkim wietrze i uciekał mi. Żółty kwiat w takim miejscu wyglądał jak tęcza na ponurym ciemnym niebie. Większość czasu stałem i patrzałem na niego. Nagle jakieś obrazy przeleciały mi przez głowę, zastanawiałem się co to za obrazy co one znaczą? Czyżby mi groziło tu niebezpieczeństwo? Zobaczyłem jak tęczowa roślinka leci wyżej… jakby mnie gdzieś prowadziła. Nadal szedłem wolnym truchtem mając ciągle na oku kwiat. Podążając dalszą częścią miasta widziałem, że to ponure, gnijące od bólu miejsce zaczyna nabierać barw. Najpierw kolory były takie blade, niechciane, odrzucane przez mój wzrok. Z czasem kolory były pełne, niektóre zbyt jaskrawe kłujące w oczy. Bardzo mi się to podobało, chciałem tu zagrzać trochę dłużą chwilkę. Lecz bardziej ciekawił mnie ten kwiat. Wszedłem na jakieś pudła, aby dostać się na balkon jakiegoś budynku za kwiatem gdzie poprzez wiaterek, który ciągle budził u mnie dreszcze zamienił się w przyjazną duszę, w coś co czułem. Mogłem go dotknąć, mogłem go popchnąć i rozegnać. Słyszałem z tej czułej powiewni głos mówiący…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych