Wróć do katalogu

Strach ma smutne oczy

W sumie niewiem czy dobrze zrobiłem, że to tu zamieściłem, ale cóż póki co niech tu wisi i się kisi.

grilu, opublikowano , 8 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jadę autobusem. Zaraz się z nią spotkam. Zamówię kawę, zapalę papierosa. Może podam jej ognia. Ale teraz będzie inaczej. Już nie jesteśmy razem. Nawet w ten durny sposób, którym się okłamywaliśmy przez kilka ostatnich dni. Uśmiechnę się do niej, a ona do mnie. Będziemy udawać, że wszystko jest ok, ale nie będzie.

Czy to już koniec? – Zapytałem, chociaż dobrze wiedziałem, jaka będzie odpowiedź. - Tak. – powiedziała. To koniec. Żałuję i nie chcę tego, ale tak musi być. - Wiem, masz rację. – powiedziałem na głos. – To nieprawda, to sen. – myślałem jednocześnie – Jakaś chora imaginacja. Nie tak miało być. Nie tak miało się skończyć. Mieliśmy wyjść stąd trzymając się za ręce. Wtuleni w siebie. Tak jak dawniej. A tym czasem powtarzam za nią jak manekin. Jak jakaś pierdolona kukiełka. – To już koniec. – Najgorsze jest to, że ona ma rację. Pod powiekami czuję wilgoć. Wzbiera i wypełnia moje oczy. Po chwili czuję jak woda spływa po moich policzkach. Woda jest słona. To moje łzy. Siedzimy w Tajemniczym Ogrodzie. Kawiarence, z którą wiąże się tyle wspomnień. To dobre miejsce na zakończenie. Nadaje dramatyzmu. Pierwsze namiętne spotkania. Gorące pocałunki i strach. Strasznie się baliśmy, aby ktoś nas nie zobaczył. Ktoś ze znajomych pewnego znajomego. Poważne rozmowy, kiedy tłumaczyliśmy sobie, dlaczego nie możemy być razem. Poważne wnioski wrzucane później do kosza. Głupie uśmiechy. Koniec. W gardle wzbiera mi szloch. Bariera pęka. Zaczynam płakać. Cicho, bezgłośnie. Ona mnie przytula. - Będzie dobrze brzydalu. – mówi. Kryzys po chwili mija. - Wiem. Kiedyś na pewno. –mój głos jest zachrypnięty od płaczu. Miała rację. To już koniec. Owszem, mogliśmy stąd wyjść tuląc się niczym dwa gołąbki. Ale za tydzień, najdalej za miesiąc… byłaby powtórka z rozrywki. Siedzieliśmy więc, tylko tuląc się do siebie. Nic nie mówiąc. Pamiętam ciepło jej ciała. Ciepło jej oddechu na moim karku. Gładziłem ją po rękach. Ona szukała mojego dotyku. Rozumieliśmy się w tym momencie bez słów. Nie były nam potrzebne. - Do widzenia szepnąłem. Zbliżyłem usta do jej ucha, tak, że dotykałem wargami jego wnętrza. - Do zobaczenia. – gorąco mojego oddechu na tej najukochańszej szyi. Zapach jej perfum. Nasze usta zaczęły się zbliżać ku sobie. Nie znam osoby, która miałaby delikatniejsze usta. Miękkie, ale stanowcze. Figlarne. W pocałunku można zawrzeć wszystko. Całą opowieść swojego życia. Ten był właśnie taki. Z początku wręcz nieistniejący. Nasze usta znajdowały się tak blisko, jednak nie dotykały się. Chłonąłem jej oddech. Delikatne zbliżenie. Muśnięcie. Oddalenie. Taniec. Jej język delikatnie głaszcze moje wargi. Trwaliśmy w pocałunku. Ile? Długo. Nie umiem powiedzieć jak długo. Zresztą, to nieważne. Minęło. Odsunęliśmy się od siebie. Co prawda dalej trzymaliśmy się za ręce, ale między nami zaczęła zapadać kurtyna. - Powinniśmy już iść. – Na polu zawierucha. Pogoda paskudna. Szliśmy w milczeniu. Każdy pogrążony we własnych myślach. Kolejny dzień, który skończył się inaczej niż bym chciał. Doszliśmy na przystanek. Kolejne miejsce pełne wspomnień. Między naszymi autobusami nocnymi jest odstęp około pół godziny. Zawsze, gdy wracaliśmy czekałem z nią na autobus i podjeżdżałem ze dwa, trzy przystanki, po czym wracałem na swój przystanek. Ale nie tym razem. Ostatni pocałunek. Gwałtowny, rozpaczliwy jak łyk powietrza, gdy się dusisz. Ona wsiada. Ja zostaje. Autobus odjeżdża. Stałem na przystanku wpatrując się w przestrzeń. Ruch na ulicy był niewielki na chodniku żaden. Jedna czy dwie zbłąkane dusze spojrzały na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych