Wróć do katalogu

Stracone

Urywek z życia osoby która musiała emigrować

gellwe, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tomasz Stankowski "Stracone..."

Urodziłem się i mieszkałem przez większość życia w małym miasteczku. Nienawidziłem tego miasta ale było moim miastem, nic się w nim nie działo ale tam było większość mojego życia. Żyłem sobie spokojnie ucząc się w mieście o wiele większym od mojego miasta w liceum ogólnokształcącym. Na zakończenie pierwszej klasy w moim domu nie przelewało się z kasą więc mój Ojciec wpadł na pomysł że wyleci do Irlandii do pracy i takim sposobem podreperuje domowy budżet. Matka nie zgadzała się a mi to szczerze było obojętne i tak miałem słaby z nim kontakt. W końcu i Matka się zgodziła więc pod koniec czerwca Ojciec wyleciał do Irlandii. Przylatywał do domu ci miesiąc na kilka dni. Zarabiał tam naprawdę sporo więc nasz standard życia podniósł się. Mi osobiście się to podobało w końcu miałem kasę. Początkowe założenia mówiły że Ojciec będzie tam przez trzy miesiące ale już w lipcu okazało się że będzie tam dłużej. Wakacje przemijały mi spokojnie i pewnego sierpniowego dnia kiedy wszedłem do domu moja Matka zamknięta w sypialni rozmawiała z Ojcem przez skypea. Jakoś specjalnie mnie to nie zdziwiło bo roili to codziennie ale jedyną dziwną rzeczą było to że słyszałem jak Matka płakała. Godzinę później Mama przyszła do mnie do pokoju i oświadczyła mi że zwolnili ją z pracy i że po rozmowie z Ojcem postanowiła że wylatujemy do niego już za trzy dni. Miałem nadzieję że mi się to śni lecz niestety to była prawda. Całe moje życie legło w gruzach. Wszyscy znajomi, wszystkie wspomnienia, wszystkie miłe chwile miały zostać w Polsce a Ja miałem wylecieć do Irlandii. PO tym jak moja Matka mi to powiedziała wyszedłem z domu i musiałem sobie zapalić. Zadzwoniłem do mojego najlepszego przyjaciela i poprosiłem by wyszedł z domu mimo iż była dwudziesta druga. Wyszedł z domu a ja poinformowałem go o wszystkim. Ryczeliśmy jak dzieci dlatego że znamy się od piątego roku życia byliśmy dla siebie jak bracia on jedynak i ja też. Ryczeliśmy przez ponad godzinę potem poszliśmy do domów. Tej nocy nie mogłem zasnąć do głowy przychodziły mi wszystkie wspomnienia, płakałem. Następnego ranka zadzwoniłem do mojej dziewczyny i umówiłem się z nią na poranny spacer. Powiedziałem jej o wszystkim a ona zamilkła a potem zemdlała. Byliśmy ze sobą od ponad trzech lat. Gdy udało mi się ją ocucić zaczęła płakać ja powstrzymywałem się z całej siły. Po powrocie do domu pomyślałem że nikomu więcej na razie nie powiem bo nie mam siły na pożegnania. Następnego dnia przyszedł czas na pakowanie się, musiałem całe swoje życie zapakować w dwudziestokilogramową walizkę i mały bagaż podręczny. A…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych