Strażnik ludzkiego cierpienia
kiedy niewidzialna siła zadaje Ci ból... kiedy twoje cierpienie nie ma sensu a słońce niesie ulge dla duszy i ciała...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Strażnik ludzkiego cierpienia
Na małym szpitalnym łóżku leżała młoda dziewczyna. Jej wątłe ciało wykręcone było w spazmie bólu i bezsilności, które co jakiś czas spływały na nią w nocnej bezdźwięcznej ciszy. Obok niej stał lekarz i dwie pielęgniarki. Patrzyli na nią tępym zdziwionym wzrokiem a na ich twarzach malował się strach. Byli tu po to by pomóc tej biednej dziewczynie, a jednak z niewyjaśnionych przyczyn jej „choroba” przekraczała ich kompetencje. Po chwili dziewczyna straciła przytomność. Jej skórę pokrywały teraz sączące się krwią rany. Jak gdyby niewidzialne zwierze zatapiało w jej ciele swoje bezlitosne kły. Ale przecież byli tu wszyscy. Cały personel nocnej zmiany widział, że w pokoju nie było nawet muchy. Sterylna izolatka chroniła przed dostępem niepowołanych osób, a jednak z niewyjaśnionych przyczyn na oczach lekarza i pielęgniarek na ciele dziewczyny co jakiś czas pojawiały się nowe rany. Pielęgniarka bez słowa podeszła do młodej kobiety i opatrzyła jej ramię, z którego drobnymi strużkami spływała krew. - Panie doktorze czy to możliwe, żeby ta dziewczyna była opętana?- spytała ze strachem przełożona. - Nie to nie możliwe równie niemożliwe jak to co się tu dzieje, a jednak to „coś” krzywdzi tą dziewczynę na naszych oczach a my nie możemy nic zrobić aby ulżyć jej w cierpieniu- odparł lekarz po czym wyjął z kieszeni telefon komórkowy. – Tadeusz?- powiedział do słuchawki gdy po drugiej stronie usłyszał znajomy głos.- Przyjedź do kliniki. Mam tu wyjątkowo ciężki przypadek. Tak wiem, że już tu nie pracujesz, ale tylko ty możesz mi wyjaśnić, to co dziś widziałem.
Tadeusz podał rękę swojemu dawnemu przyjacielowi. Nie zastanawiał się nad tym co ma zrobić kiedy dostał ten dziwny telefon o 4 nad ranem. Choć miał obiekcje przed wizyta w klinice, której poświęcił cale swe życie, a z której został brutalnie wyrzucony bo odłączył od respiratora i tak nie żyjącego już mężczyznę. Bo czy można nazwać żywym kogoś, kto nie czuje nie mówi nie myśli a nawet nie jest w stanie samodzielnie oddychać? Mimo, ze stracił ukochaną pracę, że żył z ciężkim brzemieniem jakim jest grzech śmiertelny to nie żałował swego czynu, czuł, ze zrobił dokładnie to co podpowiadało mu serce. - To co za chwile zobaczysz przerasta moje lekarskie kompetencje. Być może tej kobiecie potrzebny jest egzorcysta ale trafiła tu wierząc, że tylko lekarze są w stanie jej pomóc i dlatego zrobię wszystko by jej wiara w polski szpital nie ucierpiała nad tym co dziś dzieje się w tym miejscu. Wierzę, że Ty jako człowiek, o ogromnej wiedzy, niezłomnej wierze pomożesz mi pojąć lub chociaż wyjaśnić sekret jaki nosi w sobie ta dziewczyna.- powiedział Marcin i spojrzał na przyjaciela ze smutkiem. Po raz pierwszy był tak bezsilny a jednocześnie przejęty i przygnębiony. - Pokaż mi więc co tak bardzo dziwi Twe lekarskie oczy- odparł Tadeusz i uśmiechnął się do przyjaciela ciepło.
Łóżko, na którym leżała dziewczyna niemalże pływało we krwi, która sączyła się z wielu ran na jej ciele. Czegoś takiego do tej pory nie widział. Podszedł do niej i obmył jej ranę. W miejscu zaschniętej krwi zobaczył dwa ślady, będące najprawdopodobniej śladem wilczych kłów. Dziewczyna otworzyła oczy. Tego mężczyzny jeszcze tu nie widziała, ale biło od niego ciepło i dobroć. Może dlatego, że miał niemal anielski wygląd. Usiadł obok jej łóżka, złapał ją za rękę i spytał: - powiedz mi drogie dziecko kto Ci to zrobił? - Nie wiem. Ja tego nie widzę… Czuje tylko jak się zbliża. To cały czas jest w tym miejscu, atakuje tylko w nocy zupełnie tak jakby bało się światła słonecznego. Czuje jego obecność, choć wiem, że teraz jest w bezpiecznej odległości, ale wkrótce zaatakuje znowu. - Dobrze więc. Poczekajmy na jego atak. Dziewczyna kiwnęła głową. Była w niej niewiarygodna siła. Choć jej organizm wyczerpany był walka jaka staczała z niewidzialnym oprawca to jej dusza nadal stawiała temu czoło. Oczekiwanie trwało niespełna 15 minut kiedy dziewczyna spojrzała ze strachem na siedzącego obok lekarza. Nie liczyła na jego pomoc, ścisnęła tylko mocniej jego rękę, jakby bojąc się rozłączenia z jednym jak sądziła…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Fuente
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…