Strzeż duszy, ciała mego...
Czy wierzycie w Anioła Stróża?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{i} - Aniele Boży... – zaczęła Elizabeth – Kto to jest, mamusiu? - Kto? - Ten pan w bieli co tam stoi – dziewczynka wskazała pulchnym paluszkiem postać. - Nikogo tam nie widzę, kochanie. - Ale on tam przecież stoi! Patrzy na mnie i się uśmiecha... - Elizabeth, nie wygłupiaj się, tam nikogo nie ma. Coś ci się przewidziało... {/i}
Słowa... Dawne wspomnienia niespodziewanie powróciły do Elizabeth. To wydarzyło się tak dawno temu...
{i} - Myślisz, że to jest normalne? - Dzieci często wymyślają sobie niewidzialnych przyjaciół... - Tak, ale żeby sześcioletnia dziewczynka miała za „przyjaciela” dorosłego mężczyznę... Tom, a jeśli ona... Jeśli w pobliżu niej kręci się jakiś zboczeniec? Kto wie jacy ludzie pracują w tym przedszkolu? Może to być woźny... - Spokojnie Jenny, poczekajmy trochę... - Poczekajmy?! Przez ten czas jakiś pedofil może zrobić krzywdę mojemu dziecku! - Dobrze, skoro nalegasz, jest wyjście... Mała Elizabeth nie rozumiała podsłuchanej rozmowy.
Następnego dnia z zaciekawieniem słuchała miłego, starszego pana: - Mi się możesz zwierzyć Elizabeth, nikomu nic nie powiem. Czy ktoś na przykład w przedszkolu ci się naprzykrzał? Może dotykał cię, choć nie chciałaś? O co temu panu może chodzić? Elizabeth zaprzeczyła. Przecież w przedszkolu są tacy mili ludzie. - Powiedz mi w takim razie, Elizabeth, coś o twoim przyjacielu... - Jakim przyjacielu, proszę pana? Mam dwie przyjaciółki w przedszkolu... - Nie, nie. Mi chodziło o tego niewidzialnego. - Niewidzialnego? - Podobno widziałaś postać w bieli... Buzię Elizabeth rozjaśnił uśmiech. - Ach, już wiem. Pan w bieli. - Tak właśnie. Któż to taki, Elizabeth? - Nie wiem... {/i}
Minęło wiele lat od tej rozmowy, a właśnie teraz w wieku 17 lat Elizabeth przypominają się dawno zapomniane wydarzenia. Wydarzenia, które ją odmieniły...
{i} Mała Elizabeth teraz prawie codziennie zamiast do przedszkola, chodziła do tego pana. Brakowało jej rówieśników i często nie rozumiała o co chodziło starszemu panu. Elizabeth znów podsłuchała niejasną rozmowę rodziców: - Psycholog mówi, że to prawdopodobnie nie żaden pedofil czy inny typ. Ona sobie po prostu coś uroiła i strasznie mocno w to wierzy... - Ale przejdzie jej to, prawda? - Psycholog powiedział, że lepiej nie czekać, bo to się może pogłębić. Wyleczy ja z tego. Będzie to trochę kosztowało, ale... - Tak, niech ją wyleczy. Biedactwo...
- Elizabeth, musisz zrozumieć, że to tylko twoje marzenia. To co widziałaś nie istnieje naprawdę. - Ale... ale... On tam stał, uśmiechał się i był taki... prawdziwy, proszę pana. A kiedyś chyba nawet pochylał się nad moim łóżkiem, ale się wystraszyłam i krzyknęłam i on wtedy rozpłynął się... Ale on istnieje! - Nie, nie istnieje... Dlaczego nikt mi nie chce uwierzyć? Elizabeth zaczęła płakać... Gorzkie łzy niezrozumianej istoty, a nie rozkapryszonego dziecka. Prawdziwe łzy... {/i}
17 – letnia Elizabeth też płacze... Płacze nad losem tej małej dziewczynki, którą kiedyś była. Dlaczego pozbawili ją radości życia?
{i} Rok później Elizabeth poszła do szkoły. Psycholog uznał ją za wyleczoną. A Elizabeth... zmieniła się nie do poznania. Przez cały rok udowadniania jej i przekonywania lekarz osiągnął swój cel: Elizabeth przestała już wierzyć, że widzi „białą postać” i w końcu naprawdę przestała ją widzieć. Lecz wraz z tym coś umarło w jej młodziutkiej duszy...
Mijały lata... Rok... „- Moja córeczka ma same piątki! Ależ jestem z ciebie dumna, Elizabeth!” „- Gratulacje!” „- Teraz idź pobaw się na podwórku...” „- Nie chcesz? Wakacje się zaczęły, a ty...” „- Nie można siedzieć ciągle w domu...” „- I znowu zobaczysz się z koleżankami z klasy, cieszysz się?”
Następny rok... „- Martwię się... Elizabeth jakoś stroni od koleżanek...” „- Ważne, że oceny ma dobre...” „- Ale...” „- Elizabeth! Nie siedź w domu! Wyjdź do innych dzieci!” „- Dlaczego nic nie mówisz? Głupia jakaś jesteś! Chodźcie... Nie bawimy się z tym dziwolągiem...”
Następny... „- Elizabeth? Elizabeth?! I znowu zatopiłaś się w tych swoich marzeniach... Pomóż mi z zakupami...” „- Czwarta klasa no, no. Tu już będzie trudniej... Poznasz nowych nauczycieli...” „- Elizabeth, do ciebie mówię dziewczyno! Chodź no tu do tablicy! Znowu bujasz w obłokach?!”
Trzy
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mad
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…