Świąteczna Apokalipsa.
Humor? Tak mi się wydaje. Może trywialny, historyjka raczej też do najmądrzejszych nie należy, ale proszę - przeczytajcie i napiszcie co myślicie. Tekst nie jest długi, nie stracicie na niego dużo czasu. A być może zauważycie coś, co warto zauważyć:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rok 2012, grudzień. Jak co roku w pokoju stała choinka. Przyozdobiona bombkami, łańcuchami i lampkami. Cudnie świeciła, cudnie. I ten zapach. Święta były coraz bliżej. W związku z tym trzeba było: a) posprzątać całe mieszkanie (tzw. "świąteczne porządku" - bo ewentualni goście zaglądają w każdy zakamarek sprawdzając czy nie uchował się kurz) b) zrobić potężne zakupy (ażeby potraw było więcej niż dwanaście, albowiem to przyniesie nam królestwo boże i spokój ducha. Oraz wzdęcia i zgagę) c) PRZYGOTOWAĆ KARPIA! (bo cóż to, pytam się, za święta bez karpia?!) Jak widać - karp być musiał. Wciąż zagadką pozostaje jedno - czemu tym razem rodzice, owszem, kupili karpia -ale żywego. Tak więc przez tydzień prawie się nie myłem, ponieważ wpuścili go do wanny i tam pomykał sobie to w jedną to w drugą stronę. Raz na jakiś kropiłem się wodą z umywalki, ale to nie było to samo. Dlaczego tak się działo, zapytacie? Otóż - mamusia karpia kupiła, ale ubić jej było żal. Złożyła to na głowę ojca, a że głowa już nie ta co kiedyś, to biedak z desperacji przestał bywać w domu. I cóż tu począć z karpiem? Dzieci przecież nie można przemienić w katów. Pewnego pięknego poranka, kiedy przetarłem oczy i podniosłem się z łóżka stwierdziłem - dość tej męczarni! Trzeba jakoś rozwiązać ten problem! Niemal od razu w mojej dziecinnej główce pojawił się pomysł. A co gorsza - zrealizowałem go. Postanowiłem podłączyć suszarkę mamusi do prądu i - jak to robią w filmach - cisnąć ją do wanny. Plan nieskomplikowany i skuteczny. Więc, na nieszczęście, zabrałem się do realizacji (ale proszę się nie oburzać - to zdecydowanie nie było nieszczęściem dla karpia. Raczej błogosławieństwem. Ale o tym zaraz). Poszedłem do łazienki. Rzuciłem ogromnej rybie wrogie spojrzenie. Wydobyłem z szafki małą, starą suszarkę, z której nikt już nie korzystał. Służyła jedynie jako eksponat muzealny zachowany z sentymentu. Odnalazłem gniazdko, włożyłem wtyczkę. Ooo, ale byłem szczęśliwy z mojej diabelskiej ironii. Nacisnąłem przycisk - wuuuuu - zaczęła wyć stara ruska suszara (haha, nawet rymy się wbijają). Rzuciłem ostatni bestialski look w stronę mej ofiary - przysiągłbym, że ten pieprzony karp zrobił minę niczym
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pinkfloydfan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…