światło
3 miejsce za to zajęłam w jakims konkursie szkolnym... to tyle
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wszystko wydarzyło się tak dawno. To znaczy, zdaje mi się, że to było dawno. Wiem tylko to, co powiedzieli mi ludzie. Powiedzieli mi niewiele. Nie wiem, czy mogę im wierzyć. Nie sądzę, bym był zdolny do czegoś tak okrutnego. Ludziom nie można ufać. Oszukali mnie tyle razy. Nie znają mnie i nie chcą mnie słuchać, ale decydują o moim życiu i o mojej śmierci. Nie wiem, czy mają do tego prawo. Spotkałem raz człowieka, Cygana. Wędrował od wioski do wioski i sprzedawał patelnie, garnki i różne świecidełka. To było latem, nie pamiętam roku. Siedziałem wtedy w kościele i wsłuchiwałem się w dźwięki nocy. Z domu mogłem wychodzić, tylko jak było ciemno, tak żebym nie rzucał się w oczy. Usłyszałem zgrzyt otwierających się drzwi. Na ucieczkę było już za późno. Nie bałem się. Cygan wszedł do świątyni. Nie pamiętam czego ode mnie chciał, ale powiedział mi, żebym stąd uciekał. Nie zrozumiałem o co mu chodzi. Wybiegłem na ulicę. Włóczyłem się po wsi jeszcze przez parę godzin. Chodziłem niby bez celu, ale zawsze trafiałem pod jej okno. Widziałem jak w blasku świecy rozczesuje swoje piękne krucze włosy, jak światło pada na jej śnieżno bladą twarz. Widziałem smutek w jej ciemnych oczach, słyszałem krzyk zamknięty w jej marmurowych ustach. Nie pasowała do przepychu, który ją otaczał. Ona była inna, była doskonała. Różniła się od wszystkich ludzi, których znałem. Bałem się, że kiedyś wyjrzy przez okno i mnie zobaczy. Nie chciałem, żeby się przestraszyła. Zawołałaby męża, a ten skrzyknąłby mężczyzn i ruszyliby na mnie. Już wiedzą, gdzie mieszkam. Nie boję się śmierci, ale jeśli umrę to już nigdy jej nie zobaczę. Teraz siedzę tutaj i wpatruję się w ścianę. Nie wiem już o czym mam myśleć. Niech to się już skończy! Najgorsze tutaj są długie dni. Światło wtedy wpada przez małe zakratowane okienko i oświetla moje łóżko. Słyszę ludzi przesuwających się koło mojej celi. Wyśmiewają mnie i wyzywają. Nie wiem czym zawiniłem. Może tym, że żyję? Sam mam wstręt do siebie, więc nie mogę winić za to innych. Boję się tych głosów za oknem. Ludzie mówią że jestem potworem, nie człowiekiem. Pewnie mają rację. Mówią też, że jestem zły, że zgrzeszyłem. Nie wiem co to znaczy. Słyszałem, jak ksiądz mówił, że wszyscy jesteśmy grzeszni. Ale ja nie jestem człowiekiem jak inni, więc jak mogę być grzesznikiem? Już nic nie wiem. Pewnie powinienem zaprzestać pytań. Nigdy nie znajdę na nie odpowiedzi. W nocy jest cicho. Czasem tylko jakiś pijak zaczyna coś bełkotać. Nie przywykłem do światła. Razi mnie w oczy. Może dlatego, że nie wychodziłem z mojego domu za dnia. Kilka lat temu znalazłem rannego ptaka. Miał piękne czarne pióra i ostry dziób. Nastawiłem mu skrzydło, przyniosłem do domu i się nim opiekowałem. Dawałem mu jedzenie i mleko, które podkradałem matce. Nie potrzebowałem tego dużo, bo ptak jadł mało. Nie wiem, jakiego był gatunku, bo nigdy nie chodziłem do szkoły a bałem się spytać matki. Kiedy już podrósł, zbudowałem mu gniazdo na drzewie koło drogi. Bardzo się do niego przywiązałem. Był moim jedynym przyjacielem. Balem się zostawić go samego, ale wiedziałem, że muszę. Gniazdo wyłożyłem mchem i liśćmi. Pewnej nocy, gdy była pełnia, pożegnałem się i zostawiłem go tam. Powinien sobie poradzić. Był już silny. Następnej nocy poszedłem zobaczyć, czy sobie dał radę. Nie znalazłem go w gnieździe. Pomyślałem, że mu się nie spodobało i zbudował sobie inne. Chciałem wrócić do domu, ale zobaczyłem, że na drodze coś leży. To był mój ptak! Już dawno nie żył. Miał powyrywane skrzydła i wyłupane oczy. Nie wiem, kto to zrobił, ale na pewno nie żadne zwierzę. Pierwszy raz wtedy płakałem. Jeżeli ludzie mieli prawo zabić mojego ptaka, to muszą mieć prawo zabić też i mnie. Kiedyś powiedziałem o tym matce. Wyśmiała mnie. Powiedziała że ludzie mnie nienawidzą i znienawidzą każdą rzecz, która moja jest, że nawet ona brzydzi się mną i że zniszczyłem jej życie, które i tak nie było łatwe. Zapytałem czemu. Uderzyła mnie tylko w twarz i odeszła. Chciałem ja przeprosić, ale pomyślałem, że może nie powinienem, bo jeszcze bardziej się rozłości. Mojego ojca nigdy nie znałem. Matka mówi, że był draniem jak ja i że nie żyje. Nie znam jego imienia. Nie znam też swojego. Matka nigdy nie mówiła do mnie po imieniu, ale pewnie muszę mieć jakieś imię. Wiem, że jestem odrażający. Moja skóra jest zupełnie czarna, mam za plaski nos i za duże usta. Nie wyglądam jak zwykły człowiek. Myślę, że to choroba i że ludzie boją się ode mnie zarazić. Ale matka się nie zaraziła. Jej skóra jest taka jak innych. Kiedyś sądziłem, że to przez…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil monessa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…