Wróć do katalogu

"Świetlisty Zmierzch" cz.3

...Czyli co gdzie i jak się będzie działo. Bardzo proszę o komentarze :)

Rielin Erowlen, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

UWAGA: WULGARYZMY!!!

*** - Panie, zadanie wykonane. Nie było wymagane używanie TEGO. - Sss... świetnie... "Świetlisty Zmierzch" rośnie w siłę... Brawo. I dziękuje. Właśnie dzięki takim jak wy nasze Dziecko będzie niezwykle potężne. Przybrało już czerwony kolor... Jeszcze tylko dwa morderstwa. I będzie gotowe... W ciemnościach znów błysnął demoniczny uśmiech...

***

W tym samym czasie, ale w zupełnie innym miejscu dwanaścioro tajemniczo wyglądających osób zebrało się w okrągłej, obszernej sali bez okien. Jedynym źródłem światła było dziesięć pochodni zawieszonych na ścianie, których czerwony płomień powoli wypalając się pozostawiał smugę czarnego węgla na ścianie. Sufit komnaty znikał w nieprzeniknionych ciemnościach i wydawał się sięgać aż do granic wszechświata. Na ścianach wykuto jedną wielką płaskorzeźbę przedstawiającą legendy minionej epoki, które dzisiaj wydają się tylko jakimś strzępem wspaniałego snu o księżniczkach, bohaterach i przerażających potworach. Posadzkę zaś zdobiła ogromna mozaika z różnokolorowych kamieni. Stąpając po niej nie można było się domyśleć, co przedstawiała, lecz gdyby ktoś spojrzał nań z wysoka, zobaczyłby niezwykle kunsztownie wykonany symbol okręgu opisanego na trójkącie, z którego środka odchodzą trzy linie prostopadłe do boków tego trójkąta...

Sala ta słynęła na całym Kontynencie, jako Komnata Ustaleń. Od wiek wieków należała ona do Zakonu Cieniotwórców, przez nich została wybudowana i to oni dbają, aby lata jej świetności nigdy nie przeminęły. Zapadały tu najważniejsze decyzje o wadze międzynarodowej. Tutaj wywoływane były wojny, podpisywane pakty i zawieszenia broni. Poza tym Cieniotwórcy od czasu do czasu udostępniają ją innym organizacjom, z którymi żyją w przyjaznych stosunkach. Historia tej sali jest tak długa i obszerna, jak ośmiopak papieru toaletowego i zajęłaby cenne kilka dni waszego życia, więc tym razem daruję sobie jej przedstawianie. Postacie powędrowały od drzwi i ustawiły się na krawędzi okręgu. W pewnym momencie z mozaiki wyrosło dwanaście siedzisk, każde dostosowane do wzrostu i postury osoby, która będzie na nim siedzieć. Wszyscy jakby na rozkaz spoczęli na swoich miejscach i zaczęła się obrada. Pierwszy wstał mężczyzna podeszłego wieku z długą, siwą brodą i plikiem dokumentów w rękach. - No to zaczynajmy... - zaczął zachrypniętym głosem dziadek - Pierwszy punkt obrad... awansowanie na stopień Kapitana Cieni porucznika Pantala Jednoroga... - spojrzał po zebranych. Odpowiedziała mu cisza. W końcu odezwał się mężczyzna z bujną, brązową czupryną. - Nie ma go. - Jak to nie ma...? - zapytał Przewodniczący zebrania. - No... e... wygląda na to, że wczoraj... świętował ten dzisiejszy awans... i dzisiaj... hm... jest... eee... niedysponowany... - odpowiedział jąkając się. - Aha... - dziadek podrapał się po głowie i wyrwał jeden z ostatnich włosów, jakie mu jeszcze pozostały - no to przejdźmy do punktu drugiego... czy jest może... - Nie. - Hę? - Watashi też wczoraj świętował... - wyjaśnił ten sam brązowowłosy mężczyzna. Wśród zebranych rozległy się śmiechy i pomrukiwania. Starzec zmarszczył brew i zaczął grzebać w papierach. Po chwili odezwał się do zebranych. - W takim razie przejdźmy od razu do punktu jedenastego, sprawa "Świetlistego Zmierzchu"... - na dźwięk tej nazwy w komnacie nastała niezwykła cisza, a atmosfera wśród zebranych była tak gęsta, że bez problemu zawiesiłoby się w powietrzu nóż. - Może Serenai przedstawi, co wiemy o tej sprawie - po tych słowach Przewodniczący zebrania usiadł w siedzisku, zaś dwa miejsca dalej wstał młodzik ubrany w długi, szary płaszcz. Zwyczajem nowo przybyłych do rady na głowie miał naciągnięty kaptur, spod którego wystawały pasma srebrzystych włosów. Z początku nieśmiałym głosem, później jednak coraz pewniej mówił do zebranych tymi słowami: - O "Świetlistym Zmierzchu" wiemy bardzo niewiele - praktycznie nic. Od kiedy nastąpiło wykrycie sprawców dziwnych morderstw na mieszkańcach, a nasi szpiedzy przeniknęli do struktury tej organizacji minęły 4 miesiące. Przez ten czas infiltrowaliśmy ich szeregi. Jednak przyniosło to bardzo słabe efekty, ponieważ członkowie tej grupy mają zwyczaj komunikować się między sobą tylko za pośrednictwem Lidera, do którego nie udało się nam dotrzeć. Członkowie grupy noszą szare płaszcze, podobne do tego, który mam na sobie - zebrani spojrzeli na Serenaia. Panowała głucha cisza przerywana tylko narzekaniami dwójki zaproszonych kobiet na krój tegoż płaszcza. Przewodniczący wysłał w ich kierunku mordercze spojrzenie i w jednej chwili przestały rozmawiać. - Niebywałym sukcesem - ciągnął dalej - okazało się zdobycie informacji o celach tej grupy. Po przygotowywanej przez kilka tygodni akcji dywersyjnej zakończonej wielkim sukcesem udało nam się od wysoko postawionego w hierarchii członka "Zmierzchu" uzyskać informacje, które pozwoliły nam się domyśleć, że... - i przemówienie zostało przerwane przez nagły atak kaszlu, który dopadł Przewodniczącego zebrania. Młodzik stał zmieszany aż do momentu, kiedy kaszel minął i starzec gestem nakazał kontynuować. - Celem tej organizacji jest... - Serenai spojrzał pytająco na dziadka, a kiedy ten skinął głową, dokończył - jest odprawienie specjalnego rytuału, który ma za zadnie przywołać i kontrolować tak zwane Dziecko Otchłani... - na wieść o tym większość osób znieruchomiało ze strachu, kilku wstało ze swoich miejsc z wyrazami przerażenia na twarzach, a brązowo włosy mężczyzna podbiegł do kobiet, które bezwładnie opadły na poręcze siedzisk, najwyraźniej mdlejąc. Jedynymi, którzy zachowywali spokój byli Starzec i Serenai. Dziadek - bo nic go już nie zaskoczy, Serenai - bo nie miał pojęcia o co chodzi. Chłopak nie wiedząc co zrobić postanowił recytować dalej. - Eee... do dopełnienia rytuału brakuje im trzech ofiar... - tym razem przemowa przerwana została przez kuriera, który nagle wszedł do sali. Szybko przekazał karteczkę Przewodniczącemu i równie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych