Wróć do katalogu

Szkarłat na czerwieni

Poznajemy bliżej głównego bohatera cyklu. Opowieść o tym jak sterując przypadkami steruje się ludzkim życiem. Druga cześć Cyklu Tajemnic

Kern, opublikowano , 15 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Szkarłat na czerwieni

{i} Nie robię różnicy między chłopem a rycerzem Jeden może być lepszy od drugiego gdy chodzi O duże rzeczy Dla rzeczy małych wystarczy każdy. TKW 3,1-4 {/i}

Czarny bóbr szybko płynął pod prąd. Mimo sędziwego wieku poruszał się sprawnie i bez wysiłku. Chłodna woda przypominała mu dzieciństwo, gdy jako małe bobrządko taplał się w rwącym górskim strumyku. Potok wypływał z lodowca, więc woda był lodowata przeraźliwie zimna i niewyobrażalnie wręcz przejrzysta. Bóbr przypomniał sobie ojca. Był on postacią nietuzinkową nawet wśród tych bobrów, które wybrały sobie takie dziwne i niecodzienne miejsce do życia… Wreszcie dopłynął do małej, skalistej wysepki na środku rzeki. Rozejrzał się dookoła. By więcej widzieć stanął na tylnych łapkach podpierając się ogonem. Wyglądał bardziej na świstaka niż bobra. Nieco wyleniałe futerko zaczynało już lekko siwieć a wielkie siekacze, duma każdego bobra, były już mocno starte i pożółkłe. Bóbr spoglądał na mały prom. Przewoził wyładowany po brzegi kupiecki wóz oraz garstkę pasażerów. Dwóch z nich zainteresowało bobra. Jeden był starszym już mężczyzną ze spokojnym wzrokiem i siwiejącymi włosami. Spokojnie stał oparty o niska burtę promu. Ubrany był w podróżny strój, obok stał skórzany plecak. Tego człowieka znał. Od ostatniego spotkania znacznie się postarzał. Cień smutku za straconą młodością, własną i człowieka, przemknął po pyszczku bobra. Spojrzał na drugiego podróżnego. Ten był bardzo młody. Zaledwie wyrostek. Ciężko siedział na skrzyniach i głęboko dyszał. Ach ci młodzi… Wydaje im się, że są tacy sprawni, a jak przyjdzie co do czego… Nagle zawył wilk. Strasznie. Przerażająco. Bóbr instynktownie się skulił. Choć wilki rzadko polują na bobry nie chciał kusić licha. Zza dużego głazu nerwowo zaczął śledzić brzeg. Wreszcie zauważył wilka. Rozpoznał drapieżnika i jednaj chwili strach go opuścił. Zwierzę zawsze się zastanawiało skąd czerpie wiedzę, które z leśnych stworzeń jest dla niego groźne a które nie. Pomachał mu łapką. Wilk też był już podstarzały. Mimo to chód miał sprężysty a ślepia świeciły się jasnożółto. Czaił się w wysokich paprociach. Znowu zawył. Jego głos wywoływał panikę jakby ryczało stado demonów. Bóbr złowił łobuzerskie spojrzenie wilka. Drapieżnik puścił do niego oko. Widać świetnie się bawił. Zawył po raz trzeci...

Ostatnie dni Koraba były bardzo pracowite. Ciężka wędrówka, prace obozowe i ciągłe ładowanie i rozładowanie wozu oraz noclegi w lesie pod odsłoniętym niebem. Dzisiaj od rana z radością się oddał się nicnierobieniu, jak mówiła jego babka. Straszliwa zawierucha, wręcz potop sprawił, że nawet ten sknera i dusigrosz Polsun zdecydował się pozostać w przydrożnej karczmie. Kupiec i jego parobek pochodzili z odległej górskiej dolinki. Jedyne co ich łączyło to chęć podróżowania i ciekawość świata. Cecha rzadko spotykana wśród ich współplemieńców. Chłopak niemal od wczesnego dzieciństwa marzył o dalekich krajach. Teraz wreszcie miał szansę przekonać się jak wyglądają obce miejsca, egzotyczne krainy, wielkie miasta… Przygoda okazała się męcząca i nudna. Egzotyczne krainy były zadziwiająco mało egzotyczne a wielkie miasta małe i niegodne uwagi. Chłopak przysunął się bliżej kominka. Pociągnął łyk słabego, gorzkiego piwa. Od rana wypił już dwa kufle i lekko szumiało mu w głowie. Przymknął oczy. Z letargu wyrwał go kopniak i głośny krzyk. -Leniu! Psubracie! Śpisz a mi pewnie towary kradną! Ci podludzie! Złodzieje! Gdzie się nie obrócę sami złodzieje. Cholerni małomiasteczkowi kupcy. Kramarze raczej! Kupczykowie! –Parobek natychmiast poderwał się. Odskoczył. -To może ja pójdem sprawdzić czy zwierzętom nic nie trza. – Chłopak z żalem pomyślał o prawie pełnym kuflu. Jednak jedno spojrzenie na wściekłego kupca wygoniło go z karczmy. Gdy wyszedł z budynku spadła na niego istna ściana wody. Pobliska stajnia była ledwo widoczna. Korab czym prędzej do niej pobiegł. Zanim dotarł do starego budynku był już cały przemoczony. W budynku było mroczno i wilgotno. Jednak było też spokojnie i ciepło. Juczne zwierzęta spokojnie stały wpatrując się bezmyślnie w ściany lub siebie nawzajem. Chłopak poczłapał do boksu, które zajmowały ich muły. Obok stał wpół rozładowany wóz. Niczego nie brakowało. Chyba nikt tu nie był od dłuższego czasu. Wiedziony wrodzoną sympatią do czworonogów podolewał im wody i dosypał owsa oraz siana. Kilka kobyłek i osłów spojrzało na niego jakby życzliwie. Rytmiczny stukot deszczu, woń ściółki oraz półcień zapraszały do drzemki. Korab położył się na stercie siana i przymknął oczy. Nagle drzwi stajni się rozwarły i wbiegło dwoje ludzi. Korab przyjrzał im się ze zdumieniem Młody chłopak niewiele od niego starszy oraz równie młoda dziewczyna. Oboje przemoczeni do suchej nitki. Wręcz ociekali wodą. Teraz patrzyli ze zdziwieniem i wyraźną niechęcią na parobka. -A co ja poradzę. Mój pan jest głupi jak osioł i każe mi tu sterczeć?! – Zapytał ze śmiechem. Widząc jednak rozczarowanie dziewczyny i złość chłopaka natychmiast dodał. -Ale obok je stara stodoła. Nieużywana. Całkiem przytulna. – Miał szczerą nadzieję, że zastawią go w spokoju. Niestety, chłopak szykował się raczej do bitki. Jednak dziewczyna szybko go odciągnęła i szepnęła mu coś do ucha. Wychodząc puściła do Koraba oko. Chłopak zamknął za nimi drzwi i wrócił na siano. Ledwo zamknął oczy a znowu obudził go jakiś hałas. Nerwowo zerwał się na nogi. Nikogo jednak nie zobaczył. Później spojrzał w dół. Stał tam zmizerniały bóbr. -{i}Witaj chłopcze. Może usiądziesz, niewygodnie mi się patrzy w górę.{/i} – Zwierzę nic nie powiedziało, ale słowa w jakiś sposób rozbrzmiały w jego umyśle. -To… ty?? Znaczy się … tego … eee...ty to powiedziałeś??? -{i}Tak to ja. A widzisz tu kogoś innego??{/i} ­-No niby nie. Ale gadający bóbr? -{i}Dlaczego ludzie zawsze tak mówią?{/i} – Słowa niosły ze sobą ładunek autentycznego zdziwienia. Teraz zdziwił się Korab. -A jak myślisz? Przecież bobry nie gadają. Krowy też nie. – Po chwili zastanowienia dodał. - Jesteś jakiś magiczny bóbr?? A może zły czarownik zmienił cie… -{i}Nic z tych rzeczy... choć właściwie tak… jestem magicznym bobrem {/i}­– Korabowi wydawało się, że zwierzak się śmieje. - {i}Ale chodzi teraz o ciebie.{/i} ­-O mnie? Co to znacz… -{i}Widzisz mam do ciebie małą prośbę. Naprawdę drobiazg. Co ty na to?{/i} -Do mnie prośbę?? Magiczny bóbr?? A to ci heca! Nikt mi nie uwierzy! -{i}No właśnie. To kolejna sprawa. Byłbym zobowiązany jakbyś o mnie nikomu nie mówił.{/i} -Sam nie wiem. Przecież to by była sensacja. Mój pan, Polsun, on … no ... on mi nie uwierzy i spierze na kwaśne jabłko. A inni … masz rację. – Rzekł chłopak ze smutkiem. -{i}Nie smuć się, niech to będzie nasza mała tajemnica? Może być?{/i} -No dobra. Może być. A co ty ode mnie chcesz? -{i}Nic wielkiego. Weź nóż z kuchni. Leży na kredensie. Zanieś go do starej stodoły. Poszukaj tam czerwonej chustki. I schowaj nóż pod chustką. Tylko tyle. Możesz wszystko lekko zamaskować sianem, byle nie za bardzo.{/i} ­-Tylko tyle? –Zapytał rozczarowany chłopak. Już widział się bohaterem jednaj z baśni, które matka mu opowiadała. Tam młodzi chłopcy dokonywali heroicznych czynów. Walczyli z demonami, badali zaklęte zamki i zdobywali pradawne skarby i zaklęte przedmioty. -{i}Aż tyle. To uratuje…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych