Szklana Pułapka
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
14 SZKLANA PUŁAPKA, czyli end of melanż
Bardzo dobrze nosiło się Ricowi torby z zakupami. Uwielbiał agrest, a sklep zaopatrzony był w ten towar przednio. Bywały dni, kiedy salaterka pękała w szwach od agrestu. I do tego zawsze z boku stał kubanek ciepłej wody, nie święconej, ani z kranu. 7 dni w tygodniu, nieodłącznie towarzyszył mu ten właśnie zestaw. Zmieniały się tylko proporcje. W zależności od potrzeb i przychodów. Nieźle Ricowi szły też interesy, które po zabawie stały się numerem 2 na liście ważniejszych czynności życiowych. Zawsze kierman brzęczących blaszek pełen był, choć portfel spoczywał na regale. Ale to nie wadziło nikomu, wprost przeciwnie. Przytakiwano mu na każdym kroku, a gdy szczerzył zęby, kręcono z niedowierzaniem głowami. Drobne uniki i fortele przestały być skuteczne, więc Rico nie wzbogacał ich, a po prostu zrezygnował z ich stosowania. O tym i nie o tym nawinął mu już wcześniej pewien różowy admirał. Wylał rzekę słów, ważnych i cennych, a Rico rzekł mu tak: - Czy mówią ci coś te terminy: Ocean browaru, jeziora alpag, staw gołdki, czy też strumień Tequili gałganie ? - Słyszałem coś niecoś o tym. - Nic nie słyszałeś ! Rozmowa stała się nieprzyjemna.
Zdjął zegarek i położył go na czystym dywanie hotelowego pokoju. Wiatr przestał hulać, choć z pobliskiej restauracji słychać było hulanie. On dziś nie chciał. A druga jego połowa siedziała przy barku na dole i gaworzyła pewnie z jakimś podjebanym Niemcem, popijając podstawiane przez niego driny. Nie zważała na to, że jego spocone łapy wędrowały po jej wydepilowanych udach, a z jaźwy klepało mu jęczmieniem. I w sumie dobrze. Bawiła się za frajer, a Rico był na 167 % pewien, że nie da szwabowi dupy. A jednak.
Zbyt duży luz jej widocznie nie służył. Z obiecanego powrotu o północy zrobiła się 2:30. I nie była to dla niej godzina szczęśliwa.
Rico już prawie kimał, gdy otworzyły się jebane drzwi. Wczołgała się do pokoju, a zapach jej łez rzewnie wylewanych, wymieszał się z oparami wódki i jęczmienia. Resztkami sił zdjęła majtki, odkręciła prysznic i przycupnęła pod jego aureolą. Dla Rica zakończył się spokojny wieczór. Wyszedł na taras i
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Loco4Sunny
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…