Wróć do katalogu

Szlak Kaznodziejów

Za morzami , za lasami w dalekim Poraju mieszkały smoki i stara baba, lecz dziwnym zbiegiem wypadków nie o tym jest to opowiadanie!

Ehel0n, opublikowano , 17 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

SZLAK KAZNODZIEJÓW

Nocą 20 listopada 44 roku po nadejściu Pana , w zapadłej wsi o wdzięcznej nazwie Poraje doszło do niecodziennego wydarzenia. W małym domku na skraju bagien , należącym do Festura i Anatoni Klimowiczów przyszło na świat dziecko, chłopiec ,niezwykłej wpost urody.Całe zdarzenie , z pewnością przeszło by bez echa , gdyby nie szkopuł ,iż rodzice noworodka byli już grubo po czterdziestce , a dodatkowaego smaczku dodawał fakt , że był to ich pierworodny. Z miejsca cała wieś zaczęła huczeć od plotek ,iż skoro przez 46 lat Festur nie potrafił uczynić Anatoni brzemienną to ani chybi ktoś mu tym razem pomógł. Wieś podzieliła się na dwie frakcje.Jedni twierdzili ,że stara Klimowiczowa puściła się z goszczącym w Poraju , niecały rok temu salecyjskim kupcem , z kolei drudzy obstawali ,że ojcem dziecka jest leśny diabeł , safanduła i hulaka , który w każda marcową noc miał jakoby wykradać pszenicę z wiejskiego spichlerza.Większość zabobonnych i niewyedukowanych chłopów obstawała przy tej drugiej tezie , twierdząc , że stara Klimowiczówa jest tak przerazna ,iż tylko sam diabeł ,mógłby się pokusić na jej kobiece wdzięki.Klimowiczowie wdzięczni losowi , że ten ,w końcu się do nich uśmiechnął nic sobie nie robili z tych plotek. Za namową starej Henrykowej , największej plotkary we wsi i zarazem jedynej przyjaciółce Anatoni ochrzcili chłopca imieniem Ion. Imię było , krótkie , ładnie brzmiące i jak twierdziła Henrykowa ani chybi królewskie. Biedna stara plotkara , nie mogła wówczas przypuszczać , iż słowo , które kiedyś usłyszała w rozmowie salecyjskich kupców oznaczało dżumę , czarną śmierć , chorobę , która swego czasu przyczyniła się do śmierci milionów salecyjskich obywateli. Imię , może niezbyt szczęśliwe już w pierwszych latach życia chłopca okazało się nad wyraz trafione. W wieku trzech lat Ion potrafił płynnie mówić. Byłby to niewątpliwie powód do ogromnej dumy Klimowiczów , gdyby nie pewien istotny mankament.Chłopak całe dnie poświęcał na rozmowy ze swoim wyimaginowanym przyjacielem Aniołkiem , który wg. Ion'a był jego prywatnym aniołem stróżem. Początkowo wszyscy we wsi zrzucali tą dziwną przypadłość na karb dziecięcej fantazji , jednakże gdy w miarę dorastania chłopak nie rozstawał się ze swym niewidzialnym przyjacielem został ochrzczony mianem czubka. A na to miano zasługiwał jak najbardziej zasłużenie. Był mizantropem i odludkiem , chyba nieco zagubionym w swoim prywatnym nie do końca odgadnionym świecie.Szybko stał się ulubionym celem żartów i kpin wiejskich dzieci. Nic sobie z tego nie robił , póki syn sołtysa Poraju ,Jorund zwany bykiem , cztery lata starszy i dwie głowy wyższy od Ion'a nie postanowił za pomocą siły fizycznej wybić chłopcu inności z głowy. Kiedy wielka niedźwiedzia łapa Jorund'a wylądowała z ogromnym hukiem na twarzy Ion'a stała się rzecz , która miała na zawsze przejść do historii porajskich almanachów.Uderzony chłopiec zamiast się rozbeczeć i polecieć ze skargę do rodziców z niespotykaną wprost furią rzucił się na przeciwnika. Nie przygotowany na taki rozwój wypadków Jorund najzwyczajniej w świecie zgłupiał. Zamiast się bronić , pozwolił się przewrócić narażając się na niezliczoną wprost ilośc ciosów w swą nieco neandertalską gębę. Gdy łeb Jorund'a zaczął przypominać przejrzałego pomidora, Ion dysząc ciężko zakończył swoje dzieło zniszczenia. Tak się przynajmniej wszystkim wydawało. Nieco zdezorientowane wiejskie urwisy spoglądały na Ion'a z niekłamanym podziwem ale i z poczuciem lęku. Ich nieformalny przywódca Jorund , leżał na ziemi , ciężko jęcząc z bólu. Nie był to jednak koniec starcia. Nagle zupełnie nieoczekiwanie , niczym wściekly pitbull Ion rzucił się w kierunku prawej dłoni Jorunda i przywarł do niej zębami. Po krótkiej chwili w jego zębach znajdował się ociekający krwią kciuk syna sołtysa. Ion roztarł krew po całej swojej twarzy , a pozastające na dłoni resztki krwi skwapliwie wylizał. Na koniec wypluł kciuk na wyjącego już z bólu Jorund'a i jak gdyby nigdy nic pobiegł w kierunku bagien , ku swojemu ulubionemu miejscu zabaw. We wsi wybuchła niesamowita afera. Ojciec Jorund'a Kaitel chciał zlinczować pogromcę swojego syna. Musiał jednak zaniechać swych planów gdy do akcji wkroczyli Kane , dwumetrowy emerytowany wojak , obecnie strażnik wiejski oraz kapłan Niobe.Dzięki ich mediacjom sprawa skończyła się polubownie. Ostatecznie Festur musiał oddać Katiel'owi dwie spośród czterech swoich jałówek oraz wezwać na własny rachunek egzorcystę, który miał wypędzić tkwiącego w chłopcu demona. W dniu , w którym w Poraju zjawił się egzorcysta , wieśniacy tłumnie ustawili się pod chatą Klimowiczów. Niecodziennie bowiem zdarzało się widzieć w Porajach akt wypędzania demona. Egzorcystą okazał się niepozrony , wąsaty grubas , obdarzony nielicznymi kępkami włosów tuż za uszami. Ceromonię rozpoczął od przedziwnego ,nieco zabawnego rytualnego tańca z kadzidłami wokół przywiązanego do pala na środku zagrody chłopca. W miarę trwania ceremoni egzorcysta zaczynał tańczyć coraz szybciej ,od czasu do czasu wykrzykując jakieś słowa w ani chybi magicznym języku. Po jakichś dwóch godzinach ,krańcowo wyczeprapny i spocony uklęknął i spojrzał z irytacją na chłopca , z którego dziwnym trafem demon nie miał zamiaru uciec. Akurat zbiegło to się z momentem kiedy Ion zaczął ziewać ,zdenerwowany tym czynem egzorcysta z furią rzucił znajdujące się w jego rękach kadzidła na ziemię i zaczął wykrzykiwać ,że został oszukany , bo chłopak wcale nie jest nawiedzony tylko najzwyczajniej w świecie głupi. Jego słowa spotkały się z wrogą reakcją wieśniaków , którzy zaczęli wyzywać go od oszustów i szarlatanów ,część z nich zaczęła nawet domagać się innego egzorcysty. Kilku bardziej krewkich chłopów pobiegło nawet po widły, by z ich pomocą pokarać oszusta. Linczowi zapobiegł Kane , który wyciągnął zza pazuchy swój ogromny miecz i powiedział ,że jeśli ktoś śmie wątpić w słowa egzorcysty będzie musiał się z nim zmierzeć. Już sama jego sylwetka budziła nie małą grozę wśród wieśniaków , a trzymany w prawej ręce potężny miecz tylko spotęgował to uczucie. Po krótkotrwałych protestach niezadowolenie wieśniacy rozeszli się po domach , egzorcysta udał się tam skąd przybył ,a Kane uwolnił przywiązanego chłopca , który od tego czasu zaczął darzyć olbrzyma autentycznym podziwem. Od tej pory Kane stał się bohaterem i towarzyszem Ion'a. Chłopak nie opuszczał starego wojaka na krok , czasem niezmiernie irytując go tym faktem. Kane bardzo polubił chłopca , tak bardzo ,że nawet zaczął uczyć go czytać , fechtunku , oraz konwersacji z damami. Ostatnia czynność była nieco niezrozumiała i zbyteczna dla siedmiolatka , ale stary wiarus ubzdurał sobie ,że Ion zostanie kiedyś co najmniej rycerzem i tego typu umiejętność bardzo mu się przyda. Ion okazał się bardzo pojętnym uczniem , już po pierwszych lekcjach władania mieczem, widać było ,że będzie z niego znakomity szermierz , jeszcze lepsze osiągnięcia miał na polu czytania.Gdy tylko nauczył się składać litery w wyrazy a wyrazy w zdania , z miejsca zaczął pochłaniać wszystkie książki ze skromnej biblioteczki Kane'a .Umiejętność czytania wzbudziła pewne zaniepokojenie w rodzicach chłopca , którzy nie bardzo wiedzieli po co wiejskiemu chłopcu,przeznaczonemu z urodzenia ciężkiej pracy na roli takie dyrdymały.Trzeba dodać ,że w Porajach poza Kane'm i kapłanem Niobe'm wszyscy bez wyjątku byli niepiśmienni. Spośród wszystkich przeczytanych książek największe wrażenia na chłopcu wywarła biblia oliceliańska. Opowieści o wyczynach boga Yeala i jego ukrzyżowanego przez ludzi syna Krisusa w dalekim państwe Oliceli w niesamowity sposób pobudziły wyobraźnię Ion'a.Chłopak zakochał się w bibli bez pamięci , jego głowę nieustannie zaczęła nękać myśl o zostaniu rycerzem Pana. Wyobrażał sobie własną osobę na białym rumaku , w złotej zbroi z mieczem w ręku , walczącego z armią pogan , którzy mieli czelność nie przyjąć sakrementu chrztu i wiary w Yeal'a. Z miejsca podzielił się swym pragnieniem z Kane'm. Kiedy stary wiarus to usłyszał , mało co nie poryczał się ze śmiechu twierdząc ,że bogowie nie istnieją a biblia oliceańska to tylko wytwór łasych na pieniądze , skorumpowanych i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych