Sztuka latania
"Pozwól że opowiem Ci o znajomości, która trwa, lecz nie jest pewna swojej przyszłości."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Pozwól że opowiem Ci o znajomości, która trwa, lecz nie jest pewna swojej przyszłości."
Było lato. Szła drogą, długą drogą, zdawałoby się bez końca. Było gorąco. Dziś nie potrafi wytłumaczyć skąd miała siły. Skąd miała moc, radość, energię. Nie wie jak doszło do tego że się nie poddała. W drodze spotkała Anioła. Na początku nie zwracała na niego uwagi. Razem z nią szło mnóstwo ludzi, Anioł tez szedł. Widziała że jest lecz poznała go dopiero później. Kazali jej pójść do Anioła, bała się, naprawdę się go bała. Sądziła że jest oschły, niemiły, nieczuły. Została zmuszona do rozmowy z nim. Odwlekała to. W chwili zupełnie niespodziewanej dla niej, podczas drogi i wygłupów z rodzeństwem wyrwano ją z marszu i zaprowadzono do Anioła. Była przerażona. Drżała calusieńka. Jej serce ogarną ogromny strach, niepokój, nie wiedziała co powiedzieć. Pierwsza zaczęła rozmawiać z Aniołem. –nie chciałam tu przyjść, zostałam zmuszona. Radzono mi rozmowę z Tobą lecz ciągle to odwlekałam. Nie planowałam tego. Nie chciałam tu być. –Boisz się? –głos Anioła był czuły i ciepły, serce jej zmiękło a łzy napłynęły do oczu. –tak- odpowiedziała drżącym głosem. –nie ma czego. Ja nie jestem taki straszny. W tym momencie po raz kolejny zadrżała. Serce biło jej jak szalone. Bała się lecz tak naprawdę nie wiedziała co czuje. Milczała. On tez milczał, czekał na nią, na to co za chwile powie, z czym do niego przychodzi. Milczeli dopóki ona nie doszła do siebie. Dotarło do niej to w jakiej sytuacji się znalazła. –mam zacząć tak jak zawsze? –zapytała dość niepewnie. –tak. Odpowiedział krótko, raczej obojętnie, głosem który ją zaniepokoił. Znów zaczęła się bać. Chciała uciec, odejść, nie czuła jego wsparcia. Mimo to mówiła, niepewnie, pokornie ze strachem w głosie, ze skruchą w słowach, ze wstydliwością w gestach. On słuchał, nie przerywał jej, milczał, patrzył przed siebie. Kiedy skończyła mówić czuła jak unosi się nad ziemia, czuła że jest lekka, wolna od wszystkiego. Była szczęśliwa choć Anioł jeszcze nic nie powiedział. Wiedziała że każde jego słowo to miód na jej serce pomimo faktu że jeszcze nic nie powiedział. Zaczął mówić. Był poważny, skupiony, analizował po kolei jej problemy patrzył przed siebie. Ciągle szli a raczej Anioł szedł a ona frunęła za nim. Cały czas patrzyła na niego, na jego oczy których nie widziała, na gesty których nie wykonywał, na słowa które wypuszczał z anielskich ust swoich. Nie przerywała mu tak jak i on nie przerywał jej. Nie krzyczał na nią nie miał pretensji, nie robił wyrzutów. Poczuła coś dziwnego, był to ciepły dotyk. Subtelne muśnięcie ręką po policzku, które sprawiło jej nieziemska przyjemność. Nie była to ręka Anioła, szli obok siebie ale w zdystansowanej odległości. Nie dotkną jej Anioł. Po chwili poczuła ten sam dotyk na ramieniu. Pozostał z nią do końca rozmowy. W dalszym ciągu leciała ponad ziemią. Anioł mówił. Ona nie miała oczu- miała serce, nie miała nóg- miała serce, nie miała rąk- miała serce, była piękna-miała serce. Anioł skończył mówić. – I co strasznie było? -spytał tym samym czułym głosem co na początku. –nie. Dziękuję Ci bardzo. –nie ma za co. Zaśmiał się-po to tu jestem. Ona się uśmiechnęła. W tym momencie wyrosły jej ogromne skrzydła. Był to dar od Anioła. Spojrzała na niego nieco zdziwiona. Uśmiechną się, przymrużył oczy, kiwną głową. –Powodzenia. Powiedział krotko, delikatnie i niebywale subtelnie. Poleciała do przodu. Anioł został, pomachał jej. Uśmiechną się i jeszcze raz wyszeptał "powodzenia". Od tej pory szczęście i spokój w sercu jej nie opuściły. Anioł też jej nie opuścił. Od tamtej pory zostali przyjaciółmi. Szanowała go, dodawał jej otuchy. Zrobił dla niej bardzo dużo. On o tym wie. Po to właśnie się zaprzyjaźnili. Do tej pory są przyjaciółmi.
Pozostali przyjaciółmi. Po to właśnie się poznali. Przez długi czas, jak na taki rodzaj, formę przyjaźni-a może nie przyjaźni a znajomości 2 lata to bardzo długi okres. Ostatni raz widzieli się i rozmawiali 2 lata temu. Tęskniła bardzo. Utrzymywali ze sobą kontakt listowny, ona pisała zawsze gdy miała jakiś problem a czasami nawet te problemy wymyślała tylko po to żeby do niego napisać. Ostatnia wymiana korespondencji była dość nietypowa. Przewinęło się tyle ciepłych słów tyle radości i miłości. Serce obojga było rozpromienione, byli szczęśliwi ze maja siebie. On dojrzały wykształcony poważny człowiek z wieloma obowiązkami. Przede wszystkim zapracowany, pochłonięty wirem zajęć, obowiązków i problemów-rzadko swoich a częściej ludzi, którym pomagał. Nie był psychologiem. Gdy dostała od niego ostatnią wiadomość była szczęśliwa. Płakała. Nigdy z niczego aż tak bardzo się nie cieszyła. Nie spodziewała się takich słów, nie od niego, zapamiętała te słowa. Była odmieniona. Napisał jej: "Dziękuje. Rozumiem. To piękne. Jestem zabiegany i okrutnie zmęczony jakbym postradał skrzydła. Dałaś mi wiele radości. Dziękuje. Pamiętaj ze skrzydła trzeba nieustannie ćwiczyć wówczas są sprawniejsze i można nie tylko latać ale i tak jak orły wysoko, majestatycznie szybować. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam" Dała mu wiele radości. Ona, ta co potrzebowała pomocy, potrzebowała jego ręki aby ja prowadził, potrzebowała jego obecności. Ta, która czerpała radość ze słów jego, ta, która jak dziecko cieszyła się za każdym razem gdy czuła jego wsparcie. Dała mu wiele radości. Nie zapomniała o tym. Napisała mu prawdę to była jej ostatnia wiadomość do niego, napisała jak bardzo go szanuje i ceni i jak bardzo jest ważny jak wielką rolę odgrywa w jej życiu. Nie otrzymała odpowiedzi. Bardzo rzadko odpisywał. Nie wiedziała go dwa lata. Przyszedł do niej w nocy. Śniła jej się ta sama wyprawa, podróż, sytuacja co dwa lata temu, gdy go poznała. Po przebudzeniu pamiętała sen dokładnie: Siedziała przy płocie, widziała znajomych, rodzinę, która była z nią wtedy i jego. Siedziała przy płocie dalej. Podeszli do niej znajomi, zawołali ją. Nie reagowała. Patrzyła na niego. Podszedł do niej. Powiedział: "Siostra, idź za nimi, z nimi jest Twoje miejsce, nie zawsze będę mógł być przy Tobie. Oni Cię nie zostawią a ja nie zawsze będę przy Tobie. Nie chce Cię rozczarować. zapomnij powoli" Wstała i pobiegła za nimi." Gdy się obudziła zadzwoniła do niej mama. Powiedziała tylko "słuchaj nie wiem o co chodzi bo mi nie mówisz ale musisz uporać się z przeszłością, zapomnieć o czymś o czym ciągle myślisz zamknąć ten rozdział, nie wracać do tego. Musisz zapomnieć." Byłą w szoku. Skąd mama wie? Co ona mówi? Zapomnieć? I ten sen... Zapomnieć o nim? Jej błogosławieństwo, jej radość, jej utopia byłą jej problemem. Musiała. To już nie miało przyszłości. Została sama i bała się spotkania z nim, które nastąpi wkrótce.
Z reguły była osoba odważną. Zawsze brała wszystko na siebie, szła na pierwszy ogień. Była osobą dość specyficzną. Specyficzna-bo wymagającą. Wymagała bardzo wiele od ludzi. Bardzo mało osób potrafiło sprostać jej wymaganiom. Malo osób lubi, ceni a przede wszystkim mało osób szanuje. Była wymagająca. Wymagała od niego tego aby był. Wymagała od niego tego aby ona, właśnie ona najzwyczajniej się nie zepsuła. Wymagała od niego tego, aby to on wymagał od niej czegoś, czegokolwiek. Wymagał. Wymagał od niej bardzo ciężkiej pracy. Chciał żeby szybowała, wysoko i majestatycznie jak orły. Będzie trochę ciężko bo ona dopiero co nauczyła się latać. Ale jako osoba wymagająca od siebie również wymagała, wymagała od życia również. Nie to żeby wiecznie była niezadowolona... chociaż można to w ten sposób rozumieć. Tego dnia postanowiła pójść na lekcje szybowania. Na zajęcia z latania chodziła już od jakiegoś czasu. Latała już dość dobrze. Doskonale wiedziała ze lekcja szybowania wymaga czegoś więcej, dużo odwagi, bardzo dożo odwagi. Odwlekała to bardzo ale to bardzo długo. Zdecydowała się właśnie dziś na ta lekcje ponieważ dość hmmm no to był taki prezent ale niego. Poszła trochę nieprzygotowana. Jak z marszu wyrwana. Ale to nic nie szkodziło, i tak dość sporo osób uważało ja za ładna, może nawet piękna hahahah. Tego dnia miała coś na twarzy. Jakiś malunek, rysunek, wzorek... byłą śmieszna, zabawna, zadziwiająca, nieprzewidywalna. Wracała z lekcji. Miała to na twarzy. Było dość późno. Szla przez park, normalnie to dziewczyna bałaby się, zwłaszcza ładna i zadbana i zgrabna i taka na którą raczej zwracają faceci uwagę. Zbliżała się do grupki chłopaków, uch, takich z których ani jeden nie sprostałby jej wymaganiom, nawet w najmniejszym stopniu. Zaświecili światła w samochodzie, ouuu jakie to żałosne. Była jeszcze daleko w głowie miała już sto odzywek, sto pyskówek, była gotowa do ataku, niech by się tylko słowem odezwali. Jeszcze daleko zrobiła paskudna minę. Nigdy nie widziałam czegoś brzydszego. Była okrutna, okropna, straszna. Przepełniona bólem, żalem. Emanująca agresją, wściekłością. Krzycząca nienawiścią, szepcząca pogardą. Kto na nią spojrzał, kto spojrzał na ta paskudną minę czuł nie tylko strach, nie tylko przerażenie. To było jak... ludzie nawet nie jestem w stanie opisać tego paskudztwa. I jeszcze to pomazane przy oku. Była okropna. Gdy tylko ją zobaczyli, choć na początku wyrażali chęci zaczepki, chcieli jak najszybciej uciec. Wiedzieli ze ta mina, wzrokiem pełnym pogardy dla nich samych dla rasy ludzkiej może zrobić komuś krzywdę... Przeszła spokojnie i bez żadnych awantur wróciła do domu. Zaśmiała się. Bardzo pięknie, radośnie śmiechem pełnym szczęśliwej nadziei. powiedziała- Wszystkiego najlepszego bart!- słowa poleciały w eter a ona wypiła drinka. To był już czwarty dziś.
Było lato. Nie to samo ani też nie następne lato. To było to lato, którego właśnie lata miało się to wydarzyć, właśnie wtedy miało do tego dojść bo to lato w innym wypadku byłoby ostatnim dla niej, potem byłaby ochłapem, spustoszeniem, resztką, nieuleczalnym wirusem, który zjada serca. Przed tym latem było z nią źle. Czuła się pusto i to nawet bardzo pusto, może tęskniła. Jeżeli nawet chodziło właśnie o tęsknotę to ona sama nigdy nikomu tego nie powiedziała. Nawet sobie, nie przyznałaby się do tego że tęskniła. Dlaczego? A dlatego że myślała, uważała że ta właśnie tęsknota jest niedozwolona, także nie tęskniła ale czuła się źle. To było to samo miejsce, ta sama wyprawa, ci sami ludzie. Nie cofnęła się w czasie. To odbywa się po prostu regularnie. Na takiej właśnie wyprawie spotkała, poznała Anioła, który przez…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil essperranto
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…