Tadzik
Na 17-tego września dla przypomnienia... "Przechodniu, powiedz Polsce, tu leżym jej syny, prawom jej do ostatniej posłuszni godziny".
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tadzio
- Adamie, obudź się! Proszę, obudź się już! - Twarz Zofii była zupełnie zmieniona. W jej oczach pojawiły się łzy. Mały Tadzio nigdy nie widział swojej mamy tak zdenerwowanej, stał u jej boku i czuł, że stało się coś strasznego. Wszystko zrozumiał chwilę później. Jego tatuś nie obudził się. Umarł nagle, zostawiając ich samych na świecie. Od tego czasu wszystko zmieniło się w jego życiu. Chłopiec stał się bardziej dorosły, skryty, mniej uśmiechnięty. Tęsknił za ojcem. Czuł jego obecność. Często gdy był sam w domu słyszał dźwięki, które dochodziły z różnych miejsc mieszkania. A to ława zaskrzypiała dokładnie tak samo jakby ktoś na niej usiadł. Lub puste łoże wydało dźwięk dokładnie tak, jakby ktoś na nim w tym momencie przewracał się na drugi bok. Chłopiec wierzył, że to jego kochany tatuś, niewidzialny przyszedł do niego aby z nim pobyć chwilę. Były to chwile, kiedy jeszcze bardziej chciał się do niego przytulić i opowiedzieć o swojej tęsknocie. Siadał wtedy w kącie izby i mówił do ojca popłakując -Tatusiu jestem bardzo smutny, tak bardzo tęsknię za tobą. Dlaczego nas zostawiłeś? Żebyś, chociaż pobył z nami, choć jeden dzień dłużej. Przytuliłbym się do ciebie i cały czas byśmy rozmawiali. Powtarzałbym tobie jak bardzo ciebie kocham … Pamiętasz kiedy byłem chory? Usiadłeś koło mnie, położyłaś rękę na moim czole, powiedziałeś, że jestem rozpalony. Podawałeś mi wtedy wywar z ziół i gładziłeś mnie po policzku. Tatusiu, ja tak bardzo tęsknię za tym, abyś jeszcze chociaż raz pogłaskał mnie po buzi. Tak bardzo chciałbym być znowu chory. Tadzio siedział w kącie i mówił do swojego ojca którego nie widział. Ale ojciec tam był, słuchał synka i był z niego dumny. - Tatusiu, jak będę duży to też zostanę żołnierzem. Tak jak ty. Płakał razem z synem. Jego ukochane dziecko tam w kąciku i on niewidzialny, z innego świata patrzył na Tadzia nie mogąc go przytulić, ani nawet dotknąć. Oboje cierpieli. Mama Tadzia była służącą całymi dniami pracowała. Dlatego zaraz po śmierci ojca, kiedy nie było komu zajmować się Tadziem, oddała syna do Zakładu Dobroczynnego. Było to miejsce które gwarantowało dziecku podstawowe wykształcenie oraz należytą opiekę przez cały dzień. Mijały lata, Tadzio miał już 13 lat. Coraz więcej mówiło się o nadchodzącej wojnie. Był to temat wszystkich rozmów, nie tylko wśród dorosłych, ale również i dzieci. Jakież podniecenie towarzyszyło chłopcu, kiedy opowiadał innym kolegom, jak to armia niemiecka zostanie rozbita już pierwszego dnia. Najpóźniej drugiego. - Jak będę duży – mówił Tadzik, - też będę żołnierzem, tak jak mój tatuś, najlepszym ze wszystkich. A jak fryc znowu zaatakuje Polskę, wtedy dam mu łupnia. - A mój wujek powiedział, - przerwał mały Jasiu, - że Anglia i Francja najedzie na Hitlera jak tylko ten wejdzie do Polski. - Oj szkoda że nie mieszkamy przy granicy z Niemcami. - odezwał się Rychu. - Jak byśmy tam byli, to może moglibyśmy zobaczyć wojnę, a tak to nic nie zobaczymy, w końcu mieszkamy zbyt daleko. Chłopcy wyraźnie zasmucili się taką wizją, przecież każdy chciał widzieć pobitego wroga. - Może chociaż w gazecie coś napiszą? – zastanawiał się Zyga. - E tam w gazecie, - przerwał Tadzio - Takie coś trzeba zobaczyć na własne oczy. Żeby nie to, że kończą się wakacje i jutro zaczynamy szkołę, to na pewno pojechał bym na zachód, aby to wszystko obejrzeć. - Ja też bym pojechał. - I ja. - I ja. - wszyscy chętnie sgłosili swoją gotowość, nikt nie chciał być gorszy.
Bicie dzwonów kościelnych obudziło Tadzia. - Mamo co się dzieje? Chłopiec zapytał zaniepokojoną mamę. - Wojna, synku. Wybuchła wojna. - Ale fajnie, - wyskoczył z łóżka jak oparzony. - Mamo, teraz im dopiero damy! - Wykrzykiwał biegając po pokoju. - Szkoda, że odszedł od nas nasz tatuś, on na pewno nie dałby Niemcowi przejść przez granicę. - No dobrze, już dobrze, - uspokajała mama. - Teraz się ubieraj, bo dzisiaj zaczynasz szkołę. - Mamo! - Zaprotestował. - Przecież jest wojna. Na pewno nie ma lekcji. - Uspokój się Tadek! - Pójdziemy razem i zobaczymy czy są lekcje. Ku wielkiemu niezadowoleniu chłopca, życie na ulicach Grodna niczym nie różniło się od innych dni. Gdyby nie dzwony, nic nie wskazywałoby na to, że kraj jest w stanie wojny. - Tam dzieją się takie rzeczy, a ja muszę iść do szkoły. - A może już ich pobiliśmy? - zastanawiał się…
Ale nie pobiliśmy… Wojna nie skończyła się, ani pierwszego, ani drugiego dnia. Doniesienia z frontu były tragiczne. Przegrywaliśmy wszystkie walki. Tadzio, był przygnębiony. Gdy mama przychodziła po pracy. Chłopiec siedział osowiały, płakał. Nie mógł się pogodzić z przygnębiającymi informacjami. - To wszystko dlatego, że nie ma wśród naszych mojego tatusia. – Tłumaczył sobie.
Gdy 17 września 1939 roku, sowieci weszli do Polski. Nikt już nie miał…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marianmarian3
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…