Wróć do katalogu

Tajemnica

1 - 4 rozdziały

Kamilka, opublikowano , 18 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

EPILOG Obudziłam się wcześnie rano, przez zasłony wpadały pojedyncze promyki słońca. Usłyszałam pukanie do drzwi. -Proszę -Dzień dobry kochanie!- wykrzyknął tata. Hm, tata… To dobry człowiek najlepszy jakiego widziałam. Zajmuje się domem podczas, gdy mama pracuje w dnie i w nocy. Tylko w nieliczne dni jest w domu. -Ubieraj się. Śniadanie już gotowe. -Dobrze. Przyjdę za 5 minut. -Ok., czekamy.- Dzień zaczął się wspaniale (jak każdy z was widzi). Śniadanie z bratem i rodzicami, niektórym z was pewnie wydaje się to zwyczajne, ale dla nas to była rzadkość. O mamie już mówiłam, prawda? W takim razie przejdźmy do mojego brata. Pewnie każdy wie jak wyglądają stosunki między bratem a siostrą. Ciągłe kłótnie, przepychanki. U nas to na porządku dziennym. Przemek jest starszy ode mnie o dwa lata. Różnimy się pod wieloma względami. Na przykład on ma jasne, a ja ciemna cerę, on zielone wielkie oczy, a ja brąz niekiedy czarne. Czasami myślę, że nie jesteśmy rodzeństwem. Chociaż i wy tak pewnie macie. No dobra dość tego, przejdźmy do sedna. Po południu wracałam z tatą ze szkoły. Rozmawialiśmy o sprawdzianie z matematyki (na którym zostałam źle oceniona). Zagadany ojciec nie zauważył samochodu nadjeżdżającego z jego strony. Ja też ocknęłam się za późno. Zdążyłam tylko krzyknąć „Tatoo!”. A później poczułam silne uderzenie. Więcej nic nie pamiętam. Przebudziłam się w szpitalu. Przy mnie siedziała mama (cała w łzach) dalej na łóżku siedział Przemek z smutną miną. Nie wiedziałam czemu się tu znajduje i co się wydarzyło. Po chwili sobie przypomniałam. To co wspominałam było przerażające. Mój krzyk, samochód, ogień. -Tato?!- szepnęłam niemal bez bezdźwięcznie. Mama zaś wybuchła nową falą płaczu. Wybiegła na korytarz. Spojrzałam pytająco na brata. Przysunął się znacznie bliżej. Trzymał mnie za rękę (co nie zdarzało się często). Patrzyłam na niego zdziwiona zachowaniem tego wielkiego szatyna. -Jak dobrze, że się obudziłaś.- głos mu się załamywał. -Gdzie tata? Mieliśmy wypadek i ja krzyknęłam. Pamiętam ogień. Przemek ja chcę do taty! -Mała, taty już nie ma.- potrzebowałam chwili by doszło do mnie to co przed chwilą usłyszałam. Przyglądałam mu się przez długi czas. -Nie, to nie możliwe! To nie prawda!- krzyczałam na cały odział. Rzucałam się na łóżku. Przemek trzymał mnie Bardzo mocno. Nie docierał do mnie jego słowa. Miotałam się i płakałam . W mojej Glowie istniały tylko cztery słowa: „Taty już nie ma” . Jeszcze przez chwilę widziałam Przemka. Później nic. Nagła ciemność mnie pochłonęła… Rozdział I Dwa lata. Kto by pomyślał, że tak szybko to minie. Najgorszy okres (tak przynajmniej myślałam) minął. Przez ten czas zbliżyłam się do Przemka. Starał się zastąpić mi ojca. Co nie bardzo mu wychodziło. Jednak byłam mu bardzo wdzięczna. Mama… Cóż, załamała się całkowicie. Pracowała 24 na dobę. Nie widywałam jej często (tylko czasami. Gdy przychodziła wziąć prysznic lub po nowe ciuchy). No dobra koniec tej nudy, przejdziemy dalej. Dzisiaj jedziemy na cmentarz. Mam tu na myśli mnie i Przemka. Mama nie jeździ z nami. -Mała wstawaj! Musimy się śpieszyć.- jak zawsze wpada w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Właśnie miałam ubierać czarny sweter gdy wpadł do pokoju. -Przemek!! - Ups… Przepraszam, już mnie nie ma.- z chodząc na śniadanie usłyszałam jak mój braciszek rozmawia z kimś w kuchni. Postanowiłam od razu się tam skierować. Gdy weszłam zastałam tam przystojnego chłopaka o jasnych brązowych włosach i dużych niebieskich oczach. Spojrzałam pytająco na Przemka. -Oo. Nati już jesteś. To dobrze. Poznaj to jest Gabriel. To moja młodsza siostra Natalia.- Chłopak odwrócił się, by mnie przywitać. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. -Cześć. Gabriel jestem. -Cze eść- Zająkałam się. Zdziwiłam się swoją reakcją, ponieważ nigdy mi się nic takiego nie zdarzyło. Miałam wrażenie, że jego oczy przenikają mnie na wylot. Dziwne, ale to spojrzenie wyglądało na rozbawione a zarazem miało w sobie jakiś dziwny wyraz smutku. Nie wytrzymałam tego spojrzenia. Przeniosłam wzrok na brata, proszą błagalnie by przerwał nie zręczną ciszę. -Gabriel nas podwiezie na cmentarz.- Na te słowa poczułam szczerą radość, że spędzę z tym cudem trochę czasu. Zarumieniłam się na samą myśl. Miałam nadzieje, że nikt nie zobaczy moich płonących policzków. Jednak przed Przemkiem nie dało się nic ukryć. Zaniósł się nie pohamowanym śmiechem. Wiedziałam ze za chwile cos o tym powie. Zdumiona zauważyłam, że nowy znajomy mojego brata wpatruje się we mnie. Poczułam, że palę się pod tym spojrzeniem. Odruchowo odwróciłam wzrok. Widząc to, Przemek, zaczął się śmieć głośniej. Po opanowaniu się podał mi śniadanie i usiadł naprzeciwko mnie. – Smacznego mała. -Nie jestem już taka mała. Stary.- Powiedziałam to z uśmiechem na twarzy. -Dobra, MAŁA, nie wymądrzaj się.- Odpowiedział, również z uśmiechem.- To ty sobie spokojnie zjedz, a ja idę się ubrać.- Dopiero teraz zauważyłam, że miał na sobie szare spodenki i niebieską bluzkę. W odpowiedzi kiwnęłam tylko głową. Gdy wyszedł usłyszałam ten sam dźwięczny głos, który mnie onieśmielał. -Jesteście bardzo z życi.- To miało być stwierdzenie czy pytanie ? Pomyślałam. -Tak.- Nie chciałam rozmawiać na takie temat. Nie chciałam słyszeć słów typu: „Bardzo mi przykro” lub „Musi ci być ciężko”. Musiał zauważyć co się dzieję, ponieważ zmienił temat. -Nie wiedziałem cię w szkole. -A ja ciebie. Jesteś nowy? -Właściwie to tak. Od jakiś dwóch tygodni. I w tym czasie nie widziałem cię w szkole. A mogę przysięgnąć, że zwróciłbym na ciebie uwagę. -Możesz sobie darować takie teksty.- Miałam nadzieję, że nie słychać radości w moim głosie.-Nie chodzę od jakiś trzech tygodni. -A co na to Przemek?- Czy mi się zdaje czy słychać u niego zdumienie? -Sam go zapytaj. Właśnie schodzi z schodów.-Wstałam i wyszłam bratu naprzeciw. -Mam nadzieję, że nie uwiodłeś mojej siostry tak łatwo jak tą ostatnią w szkole.- poczułam dziwne ukucie w piersi. -Możesz być spokojny. Nie jest taka łatwa jak tamta. - Aha, szkolny podrywacz. No proszę. A którą to tak uwiodłeś? -A taką paniusie, która myślała, że może mieć każdego. Nic nie warta przygoda.- uśmiechną się do mnie tym swoim niebiańskim uśmiechem. Nie zdając sobie sprawy, odwzajemniłam uśmiech.-Musimy już jechać, jeśli chcemy zdążyć na mszę. -No, tak. Nati gotowa? -Tak, tylko wezmę torbę. Poczekajcie.- Weszłam na schody i wpadłam do pokoju. Pogrzebałam w szafie, nic. Pod łóżkiem, znowu nic. Zeszłam na dół.- Przemek widziałeś moją czarną torbę? -Wydaje mi się, że jest w twoim pokoju. -Nie ma jej. Przeszukałam cały pokuj. -Poszukamy jak przyjedziemy. A teraz chodź do samochodu, Gabriel już na nas czeka. -Dobrze.- Gdy wyszłam zobaczyłam na podjeździe czarne audi.- To jego auto? -Tak.- Przemek patrzył niepewnie. Wiedział, że boję się szybkich samochodów.-Wejdziesz? -Pod warunkiem, że nie będzie jechał szybko.- Patrzyłam na niego oczami pełnymi strachu. -Nie bój się. Będę przy tobie. Spokojnie.- Po zapewnieniach brata weszłam do samochodu. Siedziałam jednak jak na szpilkach, nie mogąc opanować paniki. –Nie jedź zbyt szybko. -Ok.- Widziałam w lusterku, że Gabriel mi się przygląda. Nie wytrzymałam i powiedział by przeniósł wzrok na jezdnię. Nie sprzeciwiał się. Gdy dojechaliśmy na cmentarz, msza się już zaczęła. Chłopcy weszli do kościoła, a ja poszłam na grób taty. Przypomniał mi się wypadek i wszystko co się później wydarzyło. Wstrząsnął mną nagły szloch.

Rozdział III Kilka dni później… Siedziałam pod klasą historyczną i przygotowywałam się do klasówki. Z daleka usłyszałam znajomy głos. Patrycja. Szła w moją stronę z kilkoma dziewczynami. -Hey Nati!- Jak zwykle na twarzy widniał czarujący uśmiech. Miała na sobie czarne obcisłe spodnie i czerwoną bluzkę m. Wstałam i próbowałam wyjść jej naprzeciw gdy zatrzymał mnie Gabriel. -Cześć Natalia. Widzie, że w końcu zagościłaś w tej budzie.- uśmiechnął się do mnie tym swoim uśmiechem. -Hey Gabriel. Niestety, kiedyś trzeba.- odwzajemniłam uśmiech. W tym momencie nadeszła do nas Pati. – Poznaj to jest moja przyjaciółka, Patrycja. -A my się już znamy, prawda Gabrielu?- Takiej miny jak w tej chwili nie widziałam jeszcze nigdy u niej. Wiedziałam, że zanosi się na coś grubego i tak w istocie było. -Prawda kochanie.- Uff, tego to się nie spodziewałam. Szczęka mi opadła, gdy zobaczyłam jak Gabriel podchodzi i całuję ją. Wszystkie moje komórki wołały: „NIE!”. Nie wiem czego się spodziewałam, przecież była jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole. W porównaniu z nią byłam szarą myszą. Z rozmyślania wyrwał mnie głos przyjaciółki. -Prawda, że ładnie razem wyglądamy? -Oczywiście ze tak. Cieszę się, że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych