Tańczę w niechcianym teatrze
Zbrodnia, kara i ...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Unurzany w błocie patrzyłem w jego zakrwawione oczy. Moje przekleństwo i wybawienie patrzyło z nienawiścią. Bezcelowa walka prowadząca na próg jestestwa. W końcu stało się to, na co czekał, a ja podświadomie przeczuwałem. Pokora. Niechciana lekcja sponiewierała nie tylko mnie, ale i Mateusza. Niegdyś przyjaciela, a teraz najbardziej zaciekłego wroga.
– Zmądrzałeś? – wycharczał, a ja nie zauważyłem, by w jego tonie było coś więcej niż ciekawość. – Zmądrzałeś, czy dalej chcesz pogrążać ludzi w twoich przeklętych marzeniach.
– Wiesz, że to przez Ciebie? Fanatyczna wiara we mnie, a później równie fanatyczna nienawiść doprowadziły do tego. Rozumiesz. To nie jest moja wina! – wykrzyczałem i zacząłem łkać.
Płakałem nad sobą, nad swoim zasranym życiem, a przede wszystkim nad głupotą. Niegdyś szczęśliwy i beztroski, teraz bez przerwy analizujący każdy krok, każdą decyzję. Potykający się o myśli, pozbawiony marzeń, w końcu dostrzegałem koszmar życia.
A miało być tak pięknie. Świat kłaniał się i oferował karierę, zabawę, dziewczyny i mnóstwo przyjaciół. Korzystałem, ciesząc się każdą chwilą. Byłem zachłanny i tak też się zachowywałem. Czy można zachłysnąć się szczęściem, nie zauważając tego? Tak właśnie było. Brałem i tylko to mnie interesowało. A może rajcowało?
Kiedy zacząłem krzywdzić innych? Może źle zadaję pytanie. Od zawsze krzywdziłem i nie było żadnego "kiedy", tylko "jak mocno?". Kołyszące się nade mną jędrne piersi ze sterczącymi sutkami były oazą szaleństwa i pożądania. Mateusz widząc swoją dziewczynę w tej jakże seksownej pozie, w jednej chwili wszedł w świat obłędu i nienawiści. To wtedy nienawiść stała się przekleństwem bez końca drążącym jego myśli.
– Tak, to byłem ja – śmiał się, nie zważając na nóż wbity w jego brzuch. – Tęsknisz do mamy? – wciąż śmiał się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kemilk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…