Techniczna miłość.
Nie umiem streścić o czym to jest. Po prostu trzeba to przeczytać aby się przekonać. Pisane w gimnazjum. Proszę o wyrozumiałość za brak jakiejkolwiek składni i błędy stylistyczne! :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Jesteś najgorszym przebrzydłym chamem! – Krzyczała zdruzgotana czarnowłosa. – Nie odzywaj się do mnie. – Dodała spokojniej i kręcąc głową odeszła.
Zostawiła go na środku korytarza. Stał osłupiały i czekał aż dziewczyna się odwróci, uśmiechnie. Tak jak zawsze było po ich kłótniach, ale nie tym razem. Czekał, ale ona nawet nie raczyła zerknąć kątem oka. O tak. Uraziła jego męską dumę. Przecież to on jest od poniżania i mieszania ludzi z błotem, a nie ona. Ona jest tylko zwykłą ofiarą jego dowcipów, ale jednocześnie dobrą koleżanką, na którą zawsze może liczyć. Nie nazwałby jej przyjaciółką, bo sobie na to nie zasłużył. Faktem było, iż często spotykali się po lekcjach i te ich wspólne wyjścia wiązały się ze szczerą rozmową. Nie było dla nich tematu tabu, a ich sprawy rodzinne były im dobrze znane. Wspierali się, jeśli tylko jedno potrafiło pomóc drugiemu i odwrotnie, ale w szkole byli zupełnie innymi ludźmi. Szczególnie on. Miał kolegów, z którymi sobie z niej żartował, ale nigdy nie wyjawił żadnej jej tajemnicy. Czarnowłosa była znana w szkole jako pyskata zawsze uśmiechnięta dziewczyna uwielbiająca się droczyć z chłopakami. Tak. Znała się z większością szkoły i to wszystko dzięki rodzeństwu. Jej starsza siostra potrafiła być dla niej miła całkiem bezinteresownie, a jej brat dogadywał się z nią świetnie. Starsze rodzeństwo dziewczyny było naprawdę rozchwytywane. Siostra, Monika, nie miała ciekawej opinii, ale sama do tego doprowadziła chodząc na imprezy, upijając się do nieprzytomności i wracając do domu w towarzystwie jakiegoś równie pijanego chłopaka. Nasuwa się pytanie. „Co na to rodzice?” Nic. Nie wiedzieli o niczym. Monika zapraszała swoich „gości” do budynku, w którym mieszka jej babcia, która miała niemałe problemy ze słuchem. Tam miała swój pokój. Nie mieszkała w domu z rodzicami. Ich kontakty nie należały do najlepszych, ale zawsze podczas rozmowy z młodszą córką mówili, aby brała przykład właśnie z niej. Jeśli chodzi o Marcina, to był przeciętnym uczniem. Nie wychylał się ani z nauką ani z jakimiś specjalnymi zdolnościami. Po prostu miał fuksa i jego oceny nie były niższe niż trója, która zdarzała się i tak rzadko. Spotkać go przy nauce? To było naprawdę trudne. Zawsze na sprawdzianach siadał z klasowymi kujonami, a gdy przypadkiem został wywołany do odpowiedzi mówił wszystko, co zapamiętywał z lekcji, z czym nie miał problemów. Jego pasją była deskorolka. To z nią spędzał najwięcej czasu i właśnie, dlatego nigdy nie miał dziewczyny dłużej niż dwa miesiące. Żadna nie mogła zaakceptować tego, że hobby jest ważniejsze od niej. Przez jego życie przewlekło się naprawdę dużo atrakcyjnych dziewczyn i wcale nie musiał robić z siebie idioty, aby jakoś zwrócić na siebie ich uwagę. Wystarczyło, że wszedł do knajpy gdzie był umówiony z przyjaciółmi i już kilka dziewczyn stawiało mu piwo, albo inny trunek, na jaki miał ochotę. Nie narzekał, ale odpłacał się tym samym umawiając się z nimi innego dnia. Nie był złym człowiekiem.
- Kiedy się nauczysz, że zawsze są jakieś granice przyzwoitości? – Zagadnął go kolega który przyglądał się zaistniałej sytuacji z boku. – Jest wrażliwa. - Ale jeszcze nigdy nie zrobiła tak jak teraz. Nigdy nie wrzasnęła na mnie, że mam się nie odzywać a potem poszła. – Mówił opierając się o parapet i zerkając na jedną z dziewczyn idących korytarzem. – Owszem! Często mówiła, że mam milczeć i nie odzywać się do niej słowem, ale stała obok i czekała aż znowu zacznę mówić. - Głupi jesteś. – Podsumował go towarzysz. - No coś ty?! – Krzyknął udając zdziwienie. – Wiem. I już wolałbym dostać w twarz. – Mruknął bardziej do siebie.
Nie zdążyli wymienić żadnego słowa, bo przyszła nauczycielka biologii, którą właśnie mieli lekcje. Blondyn szedł tuż obok kolegi, którego naprawdę trapiła reakcja dziewczyny.
- Nie przejmuj się. Przejdzie jej. – Szepnął gdy zajęli miejsce w ostatniej ławce w rzędzie pod ścianą. – Jak zawsze. - Masz rację. Ona
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Danuskus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…