Wróć do katalogu

Ted Van Helsing – Odc. 1 „Hi, have you

Współczesna opowieść o łowcy - który tak jak jego cała rodzina, jest ekspertem w przypadku tropienia i zabijania bestii.

MTuora, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mimo, że ból w okolicach uda kuł ją, mogło by się wydawać, aż do samych kości biegła dalej przed siebie jak jeszcze nigdy w życiu. Co jakiś czas odwracała głowę do tyłu patrząc na polną ścieżkę. Nocny mrok sprawiał, że nie wiele dało się na niej dostrzec, ale wiedziała że podąża jej śladem. Czuła jego obecność, która jeżyła włosy na karku. Każde kolejne odwrócenie głowy powodowało zastrzyk adrenaliny, dzięki któremu przyśpieszała na chwilę. Już niedaleko, jeszcze odrobina wysiłku i będzie bezpieczna – powtarzała sobie okłamując się.

To było bardzo szybkie. Odwróciła głowę raz jeszcze. Ostatni raz obejrzała się obiecując sobie, że więcej tego nie zrobi. Potem był tylko paraliżujący strach i nagły błysk przed oczami. Spróbowała krzyknąć. Udało się jej, lecz ten skowyt nie zmienił już nic. Padła w zarośla uderzając głucho o ziemię. Oczy spowiła ciemność. Zmysły wyłączały się kolejno. Ostatnie co opuściło jej ciało był słuch. Słyszała jeszcze przez chwilę szelest trawy i dziwny dźwięk przywodzący na myśl włączony odkurzacz, potem odeszła.

*

Marek zatrzymał na chwilę samochód. Kliknął zapalniczkę na konsoli i rozglądał się nerwowo, czekając aż ta nagrzeje się wystarczająco. Jeszcze raz spróbował włączyć rozładowany telefon, ale ten pozostawał niewzruszony mimo obelg jakie kierowca rzucał pod jego adresem. Marek podskoczył nagle wyrwany z zamyślenia nagłym hałasem. Ktoś krzyknął?

– Zgłupiałeś już do reszty. Skup się i jedź do domu – skarcił siebie i ignorując chęć zapalenia papierosa wcisnął pedał gazu wzbijając tumany kurzu spod kół swojego mercedesa tym samym ratując sobie życie, o czym nigdy się nie dowiedział.

*

Ziewnął zmęczony zsiadając ze starego motocykla marki Indian. Rozpiął kask orzeszek zagięty na przodzie w mały daszek, poprawił długie do ramion czarne włosy, zdjął motocyklowe okulary z grubą plastikową oprawką i niemrawo wyjął z długiego płaszcza zmarzniętymi rękami paczkę papierosów. Odpalił jednego z nich i zaciągnął się głęboko.

– Tu nie wolno się zatrzymywać! – dobitnie z ignorancją w głosie poinformował go młody chłopak ubrany w mundur i odblaskową kamizelkę z napisem „POLICJA”

Nie miał mu za złe tego tonu. Zapewne tak jak i on został zerwany z samego rana, zmuszony do zostawienie stygnącej po ostatniej nocy młodej żony czy dziewczyny i zaspany jeszcze nie miał ochoty męczyć się z przypadkowymi gapiami. A do tego ta pogoda, niby początek lata ale ciągle jeszcze rano dawało odczuć się w powietrzu chłód, który sprawiał że zaciskały się zęby a ciało nawiedzało rozdrażnienie i złość. Zwłaszcza tutaj na szczerym polu pośrodku niczego.

– AA! Van Helsing jesteś wreszcie! – Komisarz Kurt uśmiechnął się idąc w jego kierunku starając się nie poślizgnąć na obłoconej drodze manewrując niczym pingwin swoją otyłą sylwetką.

Na to przywitanie swojego przełożonego skierowane w stronę motocyklisty młody posterunkowy Cezary Marecki zrezygnował z dalszego odganiania Van Helsinga i burcząc coś pod nosem o głupich agentach wrócił do swojego poprzedniego zajęcia rozwieszania taśmy z napisem „Miejsce Zbrodni. Zakaz Wstępu” i wyobrażania sobie w dwuznacznych sytuacjach swojej, śpiącej jeszcze zapewne, Justynki.

– Witaj Kurt – Van Helsing uścisną energicznie dłoń komisarza.

– Wybacz Ted, że tak z samego rana, ale sam wiesz jak to jest… Cisną nas jak jasna cholera, a daje sobie dupę uciąć, że jeszcze z pół godziny i któraś menda zakapuję i zamiast miejsca zbrodni będzie tu rewia pieprzonych dziennikarzy z każdej lokalnej gazety szukających taniej sensacji i kolejnego powodu, aby zmieszać mnie i cały wydział z błotem…

– Nie bądź taki nerwowy Kurt – Van Helsing z uśmiechem wyciągną do niego paczkę papierosów.

– Dziękuje. Rano nawet nie miałem czasu kupić – komisarz poczęstował się.

– Co już macie?

– Niewiele… praktycznie nic – Kurt zaciągnął się i uśmiechną smutno – zresztą co ja ci będę pierdolił, sam zobaczysz…

Komisarz Kurt Spotter, będący od ponad 10 lat najlepszym śledczym w Policji, prowadził Van Helsinga w kierunku gdzie ekipa komisarza z otępieniem i spowolnieniem wykonywała swoją robotę. Van Helsing znał Kurta jeszcze zza czasów kiedy żyli rodzice Ted’a. Można powiedzieć, że komisarz był

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych