Wróć do katalogu

-Ten nasz zbawiciel

Wiarzysz? W co wierzysz? W Boga wierzysz?

Mała3332, opublikowano , 4 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Ten nasz zbawiciel

Ktoś kiedyś powiedział, że niezbadane są wyroki boskie, może był to mędrzec, może zwykły pijaczyna, może człowiek na łożu śmierci, może rodząca kobieta a może po prostu szary poeta na ulicy. Może nie powinnam gardzić Bogiem, może nie powinnam pisać dużą literą imienia Jezus. Może codziennie rano i wieczorem powinnam się modlić, może gdybym to robiła wszystko ułożyłoby się inaczej, może...

Krople deszczu były takie zimne, każda kolejna spływała po mojej przemoczonej sukience, mokrych ramionach, bosych stopach i dłoniach trzymających lekko letnie pantofle. Śmiałam się głośno biegnąc zatłoczonym chodnikiem, przyprawiając zdziwionych przechodniów o chwilowy uśmiech. Życie było takie łatwe, czułam się jak Bóg, bożek, diabeł, anioł, Budda i każde inne wszechmogące stworzenie, które nie chce być nazywane stworzeniem, biegnąc tam, wtedy, w tym deszczu. Z hałasem przejechała wielka ciężarówka ochlapując wszystkich dokoła brudną wodą z ogromnej kałuży, co wywołało u mnie kolejny napad śmiechu, który ucichł trochę na widok płaczącego chłopca. Podeszłam do niego lekkim krokiem, przykucnęłam obok i przywitałam się pogodnie. Wydawał się taki niewinny z tą swoją brudną twarzyczką ociekającą łzami. Spojrzał na mnie zdziwiony i zapytał czy zostanę jego mamą, zrobił to z taką szczerością i wdzięcznością, że odebrało mi na chwilę mowę i nie zastanawiałam się nad niedorzecznością tego pytania. Jednak on pociągnął mnie za mokrą sukienkę jakby przypominając o swoim istnieniu. Odparłam, że pewnie się zgubił i żebyśmy razem poszukali jego prawdziwej matki, pokiwał głową z aprobatą i złapał mnie za rękę prowadząc w stronę ruchliwej ulicy, nie protestowałam. Kilka metrów przed pasami pociągnęłam go do siebie żeby się zatrzymał i poczekał aż przejedzie samochód, nie odniosło to na nim żadnego skutku, odwrócił tylko swoją…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych