Teogonia
Bardzo krótkie. Czy głębokie?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Teogonia
Pamiętam go od zawsze. Jako ledwo niemowlę, dziecko i młodzieńca. Pamiętam, jak go nie było i jak powrócił odmieniony. Nikt nie wiedział skąd, nawet ja. Ileż krążyło plotek, gdzie spędził ostatnie kilkanaście lat. Niby ten sam, a jednak inny, spokojny, jak gdyby doskonale opanował szalejący w nim kiedyś ogień. Życzliwy, zasępiony, współczujący i miłosierny jak zawsze. I jednocześnie nieobecny, jak gdyby trwał naraz w dwóch światach - naszym i swoim własnym - przemyśleń i starannie skrywanych uczuć.
Słyszałam, na własne uszy słyszałam, co krzyczał, kiedy wreszcie pękła w nim ta nieludzka tama. Zachorował mu przyjaciel. Całą noc modlił się na pustyni. Wrócił rano - zmęczony do granic, ale szczęśliwy - Bóg mnie wysłuchał, wysłuchał. Nikt nie potrafił mu powiedzieć, w jak wielkim był błędzie. A potem trzeba go było siłą odciągać od ciała. Nigdy nie zapomnę tego spojrzenia. Było w nim tyle zaskoczenia i zawiedzionej nadziei, przez moment był tak strasznie skrzywdzony i bezbronny. A potem zapłonął, pasją tak silną i zaskakującą jak kiedyś. Bluźnił, strasznie bluźnił przeciwko wszystkiemu, co uważałam za święte. - Pozwoliłeś mu umrzeć. To zdychaj i ty. Zdychaj. Nienawidzę cię, tak jak każdy z nas powinien, gdyby nie bezsensowne zaślepienie. W tym świecie zasługujemy na coś więcej, niż tylko wszechwiedząca sprawiedliwość. Wpadł w szał. A potem nagle uspokoił się, opadł z sił i na granicy omdlenia dał się zaprowadzić do domu. Nie spał nawet chwili. Modlił się. Nad ranem więcej było w jego oczach szaleństwa i ożywienia niż zdrowego rozsądku, a jednak mówił spokojnie. - Bo jeśli wystarczy uwierzyć, by powołać boga do życia, i przestać wierzyć, by stary bóg odszedł w niebyt, to co to za bogowie, skoro zaledwie człowiek włada ich losem. Co to za świat bez Boga? A nawet jeśli nie ma bogów, to wiara wcale nie traci na potędze – przecież włada sercem. Jeśli nie mogę nic innego, to odmienię was. Albo boga, albo was. Wszak
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wizi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…